Osiedla hippisów

 

 

Hippisi w San Francisco

 

W Ameryce w okresie wielkiego prospelity w połowie lat 60tych XX wieku mieszkańcy dzielnicy Haight-Ashbury wyzbywali się swych domów przenosząc się do bardziej luksusowych i prestiżowych dzielnic. Jedni sprzedawali je za przysłowiowe centy, inni wynajmowali w zamian za opiekę nad obiektem, a jeszcze inny pozostawiali je bezpańsko jako pustostany.

 

Sytuacja ta przyczyniła się do masowego osiedlania młodych ludzi związanych z kulturą psychodeliczną. Nowi przybysze, różnej maści kontestatorzy, utworzyli w tej dzielnicy San Francisco, autonomiczny samorząd.

 alt

Haight-Ashbury Independent Proprietors (Niezależni Gospodarze Haight-Ashbury) w skrócie HIP. Stąd wzięła się nazwa hippies. Działały tam aktywnie różne młodzieżowe grupy. Np. Flower People, którzy otwarcie przyznawali się do inspirowania się Ewangelią, życiem Jezusa oraz pierwszych chrześcijan. Protestowali przeciw wojnie w Wietnamie pod hasłem „Czy Jezus przyjąłby kartę powołania do wojska" Ich manifesty przesiąknięte były duchem Ewangelii przeplatanie licznymi cytatami z Biblii. Wielu z nich utworzyło ruch diggersów, którzy rozdawali ludziom w Haight-Ashbury darmowe jedzenie. Poza tym tworzyli licznie wyrastające w owym czasie wspólnoty zwane wolnymi kościołami wywodzącymi się z tradycji ewangeliczno-zielonoświątkowej. Wielu katolików było również bardzo zaangażowanych w ten ruch. Nazywano ich Jesus Freaks lub Jesus People. Obok nich powstawały grupy, które głosiły hasła rozwiązłości seksualnej, wolnego seksu podróży narkotycznych i mistycyzmu orientu. One to właśnie były propagowane przez media związane z tzw. poprawnością polityczną, marksistowską tzw. Szkołą Frankfurcką z osławionym Herbertem Marcuse. Animatorami tego nurtu byli również Allen Ginsberg i Timothy Larry.

 

Prawdą pomijaną zazwyczaj w książkach o hippisach, w Polsce, jest to, że od samego początku (od 1965r.) w ruchu określanym standardowo Ruchem Hippisowskim silny był nurt chrześcijański, który dał o sobie znać szerzej światu w okresie tzw. Rewolucji Jezusa z początku lat 70tych. Od początku także obecna była w ruchu polemika pomiędzy hippisami nurtu chrześcijańskiego, a przefarbowanymi beatnikami, którzy w owym czasie zaczęli stroić się w hippisowskie piórka i udawać hippisów. Jednak ci przebierańcy źle się czuli w hippisowskich wdziankach i niebawem wyszli z ruchu hippie, jako dzieci śmieci, czyli punki. Punki wyszli, ale smród po nich pozostał, powodując w głowach niezorientowanej młodzieży ideologiczny zamęt.

 

Poważny zamęt w tej sprawie sprawiła też książka Kamila Sipowicza Hippisi w PRL-u. Sipowicz rozpoczął ją od opisu ruchu hippisowskiego w USA. Niestety są w niej poważne luki i błędy historyczne. Autor całkowicie pominął utopijne komuny religijne w XVII-wiecznej

Anglii, których mutacje rozkwitły w Ameryce. Amerykę

tworzyły wspólnoty religijne takie jak choćby Nowa

Harmonia, Huterianie i inne. I ten duch jest tam nadal żywy.

To właśnie na tym podglebiu

kiełkowały komuny hippisowskie.

 

CHRYSTIANIA, hippisowska enklawa w Kopenhadze została założona przez grupę hippisów 1979 roku na terenie byłych koszar marynarki wojennej Danii. Po 40 latach w 2011 roku teren Chrystianii rząd Danii wystawił na sprzedaż. Hippisi postanowili wykupić ten teren, by dalej tworzyć na nim wolne miasto Chrystiania.

 

 

 

W czasie największego rozkwitu ruchu hippisowskiego na świecie, w Polsce mieliśmy komunę. Władza ludowa szykanowała hippisów poprzez pałowanie, liczne przesłuchania, inwigilacje, zamykania w aresztach i w więzieniach. Nasze zloty w świetle ich

prawa były nielegalne, wobec czego były rozbijane. Nie do pomyślenia było, aby w tamtym czasie w Polsce mogło powstać legalne osiedle hippisów. Były nielegalne próby utworzenia takiego osiedla w Bieszczadach. Oto relacja na ten temat prezesa z Bieszczad:

 

http://bi.gazeta.pl/im/4/11429/z11429834V,Bieszczady-zalicza-sie-do-Karpat--a-dokladniej-do.jpg„Komuna na caryńskim zaczęła się od 1972 roku. Tam był taki człowiek, który nazywał się Wiesiek Nowacki. On był pomysłodawcą. Zgromadził wokół siebie kilka osób i wspólnie zbudowali pierwszą chałupę. Oczywiście bez żadnego pozwolenia, nielegalnie, na terenie lasów państwowych. I jak ta chałupa zaczęła funkcjonować, to ja się tam pojawiłem. To było tak, niby wszyscy byliśmy razem, ale każdy z nas miał swoje własne domostwo. Była główna chata Wieśka, którą on tam pierwszy postawił i był przywódcą, starszym. Ja miałem swoją chałupę, którą musiałem sobie zbudować. Nawet nie była to chałupa, a szałas. Artur miał swoją. Jak lato przychodziło, to przyjeżdżało do nas dużo długowłosych ludzi w dziwnych strojach z koralikami. To mogło być odbierane, jako namiastka tego, co w Stanach. Pracowaliśmy razem rzadko, tak normalnie, to każdy troszczył się o siebie, a jak przyjeżdżali ludzie z Polski, to każdy co miał, wrzucał do wspólnego gara. Po dwóch tygodniach jedni wyjeżdżali, a przyjeżdżali następni i coś tam do wspólnego dorzucali. I tak w kółko się coś działo. Mieszkałem tam kilka zim. W końcu przyjechało SB z milicją i nas spalili. Było to jesienią 13-14 października 1975 roku. Spalili chałupy a tych, których zastali zamknęli na kilka miesięcy w więzieniu w Sanoku bez wyroku."

 

Jesteśmy rozproszeni. Jedni mieszkają na jednym krańcu Polski, drudzy na drugim a trzeci i następni jeszcze gdzie indziej. Dzielą nas kilometry, długie przestrzenie, przez co spotykamy się bardzo rzadko. Jak często są takie dni, chwile, kiedy człowiek by poszedł do przyjaciela człowieka o podobnych dążeniach, z którym można by porozmawiać, coś wspólnie tworzyć i mieć wokół siebie ludzi podobnie czujących.

 Kopia 2 1103

Chciałoby się, żeby u nas w Polsce powstało osiedle hippisów przypominające dzielnicę Haight-Ashbury w San Francisco czy kopenhaską Christianię. Potrzebna nam pewna przestrzeń życiowa na której moglibyśmy wybudować domy lub sklecić chatki. Założylibyśmy wspólną stołówkę, galerię "Wschodzący Dom Słońca" hippisowskie muzeum. Tworzylibyśmy własną kulturę: sztukę, poezję, literaturę, rzemiosło, uprawiali żywność ekologiczną. Przy hurtowych zakupach wszystko byłoby tańsze, mniej by nas kosztowało.

 

Zainteresowani założeniem takiego osiedla piszcie na mejla: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.