KOŚCIÓŁ CHRZEŚCIJAŃSKI

Kościół chrześcijański w wymiarze duchowym jest tylko jeden. Jak mówi Pismo: „Poznał Pan tych, którzy są Jego.” 2Tym 2,19. Składa się on z chrześcijan z różnych wyznań. Należą do niego bogobojni wierzący: katolicy, zielonoświątkowcy, prawosławni, ewangelicy, baptyści i inni. Są to ci wszyscy, którzy żyją zgodnie ze swoim sumieniem na etapie swojego poznania. Bo kto nie postępuje zgodnie z przekonaniem, ten grzeszy. Rz 14,23.

Zaś Kościół w wymiarze ziemskim wygląda dość skomplikowanie, ponieważ jego struktury doczesne nie zawsze pokrywają się ze stanem duchowym, choćby wedle już samych deklaracji. Bowiem mamy wierzących, niepraktykujących, wierzących praktykujących i praktykujących niewierzących. Tak to wedle tych deklaracji. Jak natomiast widzi to Pan Bóg – nie wiemy. Słowo Boże mówi: Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz – lecz także i złe duchy wierzą i drżą. Jest to przykład wiary martwej, która rodzi tylko lęk u demonów.

Założyciel Kościoła Bożego, Jezus Chrystus wstępując do Nieba nie zostawił nam definicji wiary. Mamy Skład Apostolski, ale jak się okazało, nie zapobiegł podziałowi chrześcijan na różne denominacje. Widzimy, że doktryna Kościoła się rozwijała w różnych kierunkach. Dochodziło do ostrych sporów, podziałów, wzajemnych wykluczeń i obrzucania się wzajemnie anatemami.

W wyniku różnicy przekonań i idącymi za nimi podziałów artykułowano nowe symbole wiary, ogłaszano nowe dogmaty. Dziś musimy stwierdzić, że wiara pierwszych chrześcijan, drugich, a nawet trzecich i następnych pokoleń zasadniczo różniła się od wiary współczesnych wyznań. W IV wieku wystarczał Symbol Nicejsko-Konstantynopolitański, aby tworzyć jedność. Dziś on już nie wystarczy. Warto się zastanowić, czy zbytnie dociekania celem – za wszelką cenę – poznania rzeczy zakrytych. Czy definiowanie nowych dogmatów nie jest „wybieganiem zbytnio naprzód” Patrz 2J 8-9 i niszczeniem jedności?

Przypomina mi to sytuację, gdy wojska Mahometa II otoczyły Konstantynopol w 1493 roku i ważyły się losy Bałkanów, czy przez następne stulecia będą one pod kontrolą chrześcijan czy muzułmanów, a tymczasem rada lokalnego Kościoła w oblężonym mieście obradowała nad następującymi problemami: Jakiego koloru miała oczy dziewica Maryja? Jakiej płci są aniołowie? Jeśli mucha wpadnie do wody święconej, to czy mucha zostanie uświęcona, czy woda skażona?

Gdy na ziemi toczy się spór pomiędzy różnymi denominacjami chrześcijańskimi o to, który Kościół z nich jest prawdziwy, a które błądzą, to tymczasem, Pan Bóg swym działaniem niejednego z nas zaskakuje. Otóż mam przed sobą niezwykłe świadectwo byłej muzułmanki, która od 6-tego miesiąca życia była sparaliżowana i nie mogła chodzić. Nie miała nigdy żadnej styczności z chrześcijanami. W wieku lat 17 objawił się jej Pan Jezus i całkowicie ją uzdrowił. Ponadto w wizji pokazał jej człowieka, podał do niego adres i polecił jej, aby pojechała do niego, celem przyjęcia chrztu. Jak się potem okazało, był to duchowny Kościoła Metodystycznego. W tym miejscu nie jeden katolik może się zastanowić, czyżby w Pakistanie nie było kościoła katolickiego, dlaczego Pan Jezus nie posłał jej do tego jedynie prawdziwego , a wysłał ją do heretyków. Historia ta opisana jest w książce Gulshan Eshter pt. „Rozdarta zasłona”. Spisała ją Thelma Sangster

Mam też inne świadectwo spisane przez Richarda Wurmbranda w książce pt . „Torturowani z powodu Chrystusa”. Rzecz dzieje się w komunistycznej Rumunii. Autorem i bohaterem tej książki jest Żyd, były ateista, oficer KGB, który w ogóle nie znał wiary chrześcijańskiej. Bóg w cudowny sposób prowadzi go do luteranina. Historia niezwykła, książkę czyta się przez łzy, jest wstrząsająca, potem ten oficer nawraca się i jest torturowany za wiarę w Jezusa. I tym razem nasuwa się to samo pytanie: dlaczego Bóg nie posłał go do prawdziwych chrześcijan, tych właściwych, zamiast posyłać do heretyka, który wcześniej modlił się o nawrócenie choćby jednego Żyda.

Innym świadectwem tego typu jest książka „Człowiek z nieba” Autor Paul Hattaway. Bohaterem jej jest brat Yun – Siu Zhenying. Historia dzieje się w Chinach. Dotyczy prześladowań podziemnego Kościoła Domowego. Bóg czyni niezwykłe cuda. I tym razem nie jest to świadectwo wzięte z życia tego jedynie prawdziwego Kościoła.

A oto następne świadectwo. Książka nosi tytuł: „Bóg nie opuścił Armii Czerwonej”. Bohaterem jej jest Wania Mojsiejew – zielonoświątkowiec. Autor książki, Grant Myrna. Niezwykle mocne świadectwo. Tym razem człowieka zakatowali za wiarę w Jezusa. Przed największymi torturami, które go czekały Bóg zabrał go z ciałem do nieba, aby wzmocnić jego wiarę, by się nie załamał, kiedy będzie torturowany. Żołnierze widzieli, że kiedy położył się wieczorem na swoim łóżku, po chwili znikł i nie było go. Był zabrany do nieba. Powrócił rano. Potem został bestialsko zabity przez ateistów.

Takich świadectw znam więcej w książkach, jak choćby: „Bóg wśród Zulusów”, „Śmierć guru”, „Sadhu Sundar Sing” i jeszcze inne historie z armii sowieckiej. Wymienione wyżej przypadki są świadectwami wiary z innych wyznań chrześcijańskich, niż rzymskokatolickie. Nie chcę przez to mówić, że Bóg nie przyznaje się do Kościoła rzymskokatolickiego. W tym Kościele Bóg też ma swoje owieczki i swoich pasterzy. Chcę tylko powiedzieć, że granice Kościoła Bożego przebiegają często w poprzek podziałów, które porobili ludzie.

Kiedyś na pewnym forum zbliżonym do hippisowskiego pewna osoba napisała, że moja postawa jawi się jej wysoce podejrzaną, ponieważ nie rozumie mnie, jak mogę pisać, że kocham Kościół Katolicki i że go rzekomo bronię, jeżeli nie przyjmuję bez zastrzeżeń całej jego nauki i nie chcę się poddać pod posłuszeństwo papieża. Otóż kocham Kościół Katolicki i bronię go dlatego, że również w nim znajduje się Kościół Chrystusowy. W nim też dzieją się niezwykłe cuda zdziałane mocą Bożą. Choć niestety dzieją się i fałszywe, do których wierzenia teoretycznie Kościół nie zmusza. Natomiast jeśli krytykuje, to nie Kościół Chrystusowy, ale jego ciemne strony, od których nie są też wolne inne Kościoły chrześcijańskie. Taka jest niestety nasza ludzka kondycja, że jesteśmy grzesznikami i wszyscy musimy się ciągle nawracać szukając tego, co się Bogu podoba.