HISTORIA INNYCH HIPPISÓW

Często w różnych publikacjach podawana jest nieprawdziwa informacja, jakoby prekursorami hippisów mieli być bitnicy (beatnicy). Otóż nic bardziej mylnego.

 

Z bitnikami zaczęło się tak, że zaraz po II Wojnie Światowej pewna grupa młodych amerykańskich literatów, uznała się za przegranych. Słowo bit (beat) można rozumieć jako: pokonany, przegrany, nieudacznik, zarazem jako ten, który został uderzony. Grupę tę tworzyli tacy poeci – pisarze, jak A. Ginsberg, W. Burroughs, A. Huxley, J. Kerouac. Niektórzy z nich uważali za swój wzór Baudelaire, autora „Kwiatów zła", który celowo zaraził się syfilisem, by móc patrzeć, jak umiera w pogardzie dla życia i Boga - dawcy życia. Wzorując się na szatańskim przykładzie, sami płodzili nasienie złego, czyli ciemną, pesymistyczną, dołującą ,

a niekiedy bluźnierczą twórczość.

 

Na skutki nie trzeba było długo czekać, aby ich czytelnicy również ześwirowali. Zdołowani, przez swych duchowych inspiratorów, podobnie jak oni zaczęli się uważać za bitników. I tak w 1958r. zrodził się ów niesławny Beat Generation.

 

Bitnicy mieszkali w melinach, udekorowanych butelkami po alkoholu.

Mieszkańcy tych że melin,byli dumni z tego, że myją się tak rzadko, jak tylko jest możliwe, a ponadto uważali specjalnych antyperfum, które rozpylali sobie pod pachami, powodując tym jeszcze większy fetor, cuchnący od nich. Ich symbolem był - rysunek brodatego kubańskiego rewolucjonisty z żyletką na języku.Beatnicy zarówno kobiety jak i mężczyźni chodzili w brudnych  wyświechtanych ubraniach. Zażywali narkotyki i alkohol. I tacy brudni, śmierdzący i niemyci, uprawiali wolny sex.

 

Religia chrześcijańska, we wszystkich swoich odmianach była dla nich przedmiotem szyderstwa. Z nikim nie łączyły ich więzi miłości, ani przyjaźni, śmiejącym się z rzeczy mających sens jedynie w chwili ich trwania, wystarczyło im tylko piwo, ochłap mięsa, byle partner do picia i wylegiwanie się na słońcu. Swym wyglądem i zachowaniem wzbudzali niepokój w przechodzących obok nich ludziach, którzy na ich widok zaczęli poruszać się niepewnie i lękliwie.

 

Kiedy powstał ruch hippisów – Dzieci Kwiatów, wówczas bitnicy ze swoim nihilizmem i nienawiścią do chrześcijaństwa zaczęli stroić się w piórka Dzieci Kwiatów, podając się za hippisów zaczęli zaprowadzać w hippisowskim ruchu swoje porządki. Niestety swoją obecnością wśród Dzieci Kwiatów zaprowadzili straszny zamęt podstawiając pod hippisowskie pojęcia swoje treści. Dziennikarze, przeprowadzając z nimi wywiady brali ich za hippisów i brednie, jakie ci im opowiadali przedstawiali w mediach jako poglądy hippisowskie. I takie informacje szły na cały świat.

 

Po niedługim czasie bitnicy nie wytrzymali wśród hippisów. Źle się czuli w nie swoich butach. Wówczas - oni bitnicy, niby zbuntowani „hippisi" przeciw hippisom, zaczęli ostentacyjnie opuszczać autentycznych hippisów - nazwając sibie , w przeciwieństwie do Hippisów - Dzieci Kwiatów   - Dziećmi Śmieci, moczem, czyli punkami.

 

I ten oto sposób udający hippisów - bitnicy - przepoczwarzyli się w punki.

 

Punki odeszły, ale smród po nich pozostał.

 

Przez nich nowi, niezorientowani adepci ruchu hippie naśladowali ich zwyczaje jako hippisowskie. W ten sposób zmutowana gangrena bitników rozchodziła się wśród hippisów powodując straszne spustoszenie i jeszcze większy zamęt.

 

Chcąc zrozumieć nurt hippisowski afirmujący rewolucję seksualną trzeba cofnąć się, aż do środowisk wolnomyślicielskich zwanych też filozoficznymi, które podstępnie wkupiły się w loże wolnomularskie.

 

Oto ich geneza:

 Wolnomularstwo nowożytne, nazywane również u nas masonerią lub z francuska farmozonami określa siebie jako wolnomularstwo symboliczne, bądź filozoficzne. Określenia: „symboliczne", bądź „filozoficzne" podkreślają swoją odmienność od jego poprzednika, jakim były średniowieczne bractwa wysoko kwalifikowanych twórców monumentalnych budowli gotyckich, przede wszystkim katedr. Ich umiejętności budowlane były czymś z pogranicza rzemiosła i sztuki. Dumnie nazywali siebie wolnymi mularzami z podkreśleniem przymiotnika „wolny". On bowiem wyróżniał ich spośród rzeszy rzemieślników budowlanych. W tamtym czasie tylko nieliczni spoza elity społecznej mogli mieć podstawę prawną nazywać siebie ludźmi wolnymi. Wykonywany przez owych specjalistów z różnych dziedzin sztuki budowlanej zawód był ich wysokiego autorytetu. W średniowieczu, kiedy prawa fizyki jeszcze nie zostały odkryte, uzyskana przez nich w wyniku obserwacji wiedza praktyczna o prawidłowościach statyki i mechaniki budownictwa stała się ich tajemnicą zawodową, która zapewniała im wyższą od innych rzemieślników pozycję w hierarchii autorytetu społecznego, a zarazem wygodną sytuacje zarobkową i lepszy status prawny. Ich wiedza fachowa długo była wysoko ceniona. Co by tu nie powiedzieć, wolnomularze stali się monopolistami tej wiedzy. Utrzymywali ją w wąskim zamkniętym gronie. Loże rzemieślnicze, które tworzyli były swego rodzaju bractwami kościelnymi. W placówkach zwanymi właśnie lożami starsi mistrzowie sztuki budowlanej przekazywali swoją wiedzę profesjonalną następcom. Czynili to wyłącznie ustnie, by sekrety fachowe nie stały się udziałem niepowołanych osób. Przekazywanie wiedzy zawodowej udzielane było stopniowo i było równoznaczne z udzielaniem uczącym się stopni wtajemniczenia – kolejno ucznia, czeladnika, wreszcie mistrza. Odbywało się ono na zebraniach loży. Loże te jako zrzeszenia wysoko kwalifikowanych fachowców mogły się przemieszczać z miejsca na miejsce po całej katolickiej Europie. Na podstawie przywilejów nadawanych im przez władców świeckich i duchownych były zwolnione spod jakiejkolwiek kontroli władzy. Do tych lóż oprócz fachowców przyjmowano także ludzi z wyższych stanów jako swego rodzaju członków honorowych, czy protektorów. Kiedy w Europie kontynentalnej kończyła się moda na budynki w stylu gotyckim tym samym traciły na znaczeniu troskliwie strzeżone tajemnice muratorów tj. wolnomularzy. Tym samym traciły też racje loże wolnomularskie. W konsekwencji zaczęły podupadać, wreszcie zniknęły. W przeciwieństwie do kontynentu europejskiego na Wyspach Brytyjskich styl gotycki długo jeszcze dominował. Wobec czego nadal czynne były tam loże wolnomularskie.

 

 W skutek reformacji na Wyspach powstał pluralizm wyznań chrześcijańskich, co doprowadziło do relatywizacji wiary.

 

Za reformatorami na przełomie XVI-XVII wieku pojawili się jacyś wolnomyśliciele.

Pod wpływem różnorodnych prądów myślowych i okoliczności dotychczasowa więź społeczna kruszyła się. Zaczęły powstawać nowe grupy zawodowo społeczne, których rola w różnych grupach zawodowo społecznych rosła: Byli to „gentlemani": szlachta bez ziemi, z niewielkim majątkiem i bez tytułu, kupcy nowoczesnego pokroju, bankierzy, oficerowie, urzędnicy, lekarze, aptekarze, myśliciele i uczeni, wybitni aktorzy, bogatsi właściciele zakładów rzemieślniczych – słowem różnorodna zbiorowość, zajmująca miejsce pośrednie pomiędzy wytwornymi i zarozumiałymi utytułowanymi właścicielami ziemskimi z rodowodem feudalnym,

a szarym światem ciężkiej pracy; chłopami, drobnymi rzemieślnikami, robotnikami manufaktur, wyrobnikami rolnymi.

 

Dla ludzi z owej zbiorowości nowego pokroju nie było miejsca na przyjęciach i zabawach na dworze monarchy, czy w zamku wielmożów. Zaś niewiele ich łączyło z troskami o chleb codzienny.

Teraz uwaga tego środowiska kierowała się szczególnie na loże wolnomularskie. Myśleli nad tym, jak zawłaszczyć je na swój użytek. Autorytetu tym lożom przysparzały pogłoski, że są depozytariuszami odziedziczonych po zamierzchłej starożytności wielkich i ważnych tajemnic. Jeśli dawniej do lóż wstępowali tylko protektorzy arystokraci, to obecnie zaczęli tam wstępować owi „gentelmani". Było to wymarzone miejsce dla Żydów.

 

W ten sposób dawna organizacja muratorska krok za krokiem przekształcała się

w zupełni inne stowarzyszenie. Ci nowi tylko z nazwy „wolnomularze" byli na ogół ludźmi wyznającymi „oświeceniowy racjonalizm". Teraz życie lożowe zaczęło nabierać nowych treści. Loża, jej pomieszczenia i posiedzenia, zaczęła pełnić funkcje klubu towarzyskiego. Tylko tu niejako na gruncie "neutralnym" mogli owi „światli" ludzie różnego pochodzenia stanowego, różnych wyznań religijnych i przekonań politycznych, niekiedy też różnej narodowości, spokojnie i bezpiecznie spotykać się ze sobą jak równi z równiejszymi. Tu dyskutowali bez ograniczeń, zahamowań i obaw, na tematy religijne, naukowe czy obyczajowe, zawierali serdeczne przyjaźnie, pomimo dzielących ich różnic, jednak nie na tyle, żeby łamać zasady obowjązującej politycznej poprawności.

 

W życiu organizacyjno-towarzyskim zwracali się do siebie per bracie bez używania tytułów, które podkreślałyby różnicowanie stanów. Dawne przywileje i praktykowane przez nich zwyczaje, służyły teraz - oświeceniowcom - jako zasłona dymna, by kamuflować się przed ludźmi podejrzliwymi, co zmniejszało ryzyko prowadzenia nieprawomyślnych rozmów. W ten sposób wolnomyśliciele zawłaszczyli loże wolnomularskie z całym jego inwentarzem.

 

I tak kończył się proces PRZEISTACZANIA lóż wysoko wykwalifikowanych fachowców budowlanych w stowarzyszenia ideowo społeczne, ludźmi myślących kategoriami „oświecenia". Mówiąc prościej: wilki weszły do owczych zagród, zdarłszy z nich skóry, same ubrały się w nie udając owieczki.

 

Taka, jak celem pierwotnych (prawdziwych) wolnomularzy było budowanie katedr dla chwały Boga, tak celem wolnomyślicieli stało się budowanie niematerialnej „Nieśmiertelnej Świątyni Ludzkości".

 

W 1717r. utworzyli w Londynie Wielką Loże do której zaczęły się przyłączać inne, a już w 1723r. została drukiem wydana Konstytucja Wolnych Mularzy zredagowana przez pastora prezbiteriańskiego Jamesa Andersona- zwana konstytucją Andersona.

 

Posługując się – dla kamuflażu przed władzami świeckimi i duchownymi oraz tradycjonalistyczną bądź fundamentalistyczną, czy zwyczajnie konserwatywną częścią społeczeństwa – archaizowaną stylistyka, retoryką dawnych lóż - tych prawdziwych wolnomularzy – formowała treści „oświeceniowe".

 

Niebawem owi „luminarze" zaczęli zakładać loże bez rodowodu rzemieślniczego.

 

Pomijam wcześniejszych filozofów, ale od Marksa nie da się uciec.

 Marks wypracował swój „materializm dialektyczny" wprowadzając też radykalną rewolucję w filozofii pod hasłem: „Wywrócić wszelkie stosunki" i sam daje przykład jej realizacji.

 

Umieszcza człowieka w miejsce Boga.

 

Nienawiść w miejsce miłości.

 

Walkę klas w miejsce braterstwa, współżycia itd.

 

Odtąd rewolucja – przewrót w filozofii staje się radykalną, totalną, powszechną i permanentną. Wreszcie kierunki neo-marksistowskie, zwłaszcza Gramsci i szkoła z Frankfurtu a więc Adorno (1903-1969) Horkheimer (1895-1973) i Benjamin (1892-1940) zabrali się za aktualizację mętnej i niekonsekwentnej myśli Karola Marksa w celu przedstawienia jej w sposób nieco bardziej logiczny i pociągający przynajmniej dla dzisiejszych subiektywistów (idealistów) a przede wszystkim dla dodania im ducha i nadziei, że marksistowski komunizm prędzej czy później, dojdzie wszędzie do władzy nad całym światem, wybierając drogę rewolucji – przewrotu w świecie kultury, tak jak to wieszczył Engels, kiedy twierdził, iż „komunizm jest konsekwencją logiczną filozofii neoheglowskiej." - słynne ukąszenie Hegla.

 

Podsumowując można stwierdzić, że rozkład filozofii polega na porzuceniu troski o poznanie rzeczywistości i na wypracowaniu systemów myślowych niezwiązanych z rzeczywistością, a więc bezpodstawnych, dowolnych, arbitralnych zwanych subiektywizmem, idealizmem, immanentyzmem, monizmem, nominalizmem itd., których przedmiotem jest wytwór chorej wyobraźni, umieszczony jedynie w „świadomości", do której Freud (1856-1939) dodał jeszcze „podświadomość"

 

„Rewolucja zaczęła się i trwa"

 

Pod takim tytułem ukazał się artykuł zamieszczony w miesięczniku „Ameryka" z lipca 1972r. opisujący rewolucję kulturalną w USA w latach 60/70 XX

 

Wpierw musimy poznać Rewolucję Październikową, której jak dotąd nikt lepiej nie przedstawił jak Igor Bunicz w książce pt. „Poligon Szatana"

 

ksiazka poligonszatan

 

Zaś rewolucję kulturową w USA świetnie przedstawił Patrick Buchanan w książce pt. „Śmierć Zachodu" oraz Charles A. Reich w książce pt. „Zieleni się Ameryka"

 

ksiazka smierczachodu     ksiazka zielenisieameryka

 

Te pozycje uważam za lektury „obowiązkowe" dla każdego hippisa.

 

Zabójczym dla kultury Zachodu okazało się wpuszczenie marksizmu do Kościoła, a przede wszystkim na jego uczelnie. Dopóki teologia uciekała się w swych studiach do pomocy ze strony filozofii wieczystej (philosophia perennis), realistycznej - marksizm nie miał do niej dostępu. Z chwilą jednak, gdy niektórzy teologowie po soborze Watykańskim II porzucili tę tradycyjną filozofię chrześcijańską i zaczęli zwracać się do subiektywizmu Kanta i do bałamuctw Hegla, a później to tzw. egzystencjalizmu, czy do niedowiarka Heideggera, czy do wojującego bezbożnika Sartre, marksizm miał już drzwi szeroko otwarte, więc skorzystał z okazji i spokojnie zszedł do tych tzw. „teologii"

 

Trzeba pamiętać, że marksizm jest syntezą niemal wszystkich systemów myśli subiektywnych, immanentnych i panteistycznych, oraz Gnozy i Kabały, a przede wszystkim Kanta – Hegla – Feuerbacha, stąd też każdy, kto się ucieka do tych myślicieli i u nich szuka podstaw filozoficznych, prędzej czy później staje się marksistą, a jego „teologia" musi być immanentną lub panteistyczną – pogańską, ale w żadnym wypadku nie może być chrześcijańską. Tak działa ukąszenie Hegla.

 

Tymczasem zostawiam niszczący wpływ marksizmu na filozofię i teologię katolicką, a poprzez nie na cały Kościół, by zwrócić uwagę na pojęcie „Rewolucji Permanentnej".za którą opowiadał się Lenin i Trocki.

Dla Trockiego największą „zbrodnią Stalina" jest to, że przerwał on proces „REWOLUCJI PERMANENTNEJ", czyli szału niszczenia wszystkiego wedle „katechizmu rewolucjonisty". Największą zbrodnią Stalina – według Trockiego – jest to, że Stalin zamiast kontynuować światową rewolucję komunistyczną, kontynuuje Rewolucję Październikową 1917r.

Trocki i leninizm to światowa rewolucja komunistyczna. Nie chodzi tu o nazwy, lecz o to czy rozprzestrzenia się na całym świecie rewolucja światowa rozpoczęta przez Rewolucję Francuską, dlatego kiedy Trocki zarzuca Stalinowi zdradę (w książce: Rewolucja Zdradzona), chodzi mu przede wszystkim o to, że zamiast oddać rewolucję bolszewicką na usługi rewolucji światowej, posługuje się nią dla interesów ZSRR, czyli Rosji sowieckiej.

 

Proszę zwrócić uwagę, że Adam Michnik stalinizm potępia, natomiast trockizm preferuje. Dziś, zarówno globalizm, jak i alterglobalizm to realizacja idei leninowsko-trockistowskich. Jedynie antyglobalizm nie ma z nimi nic wspólnego i jest im przeciwny.

 

Rewolucja kulturowa w USA

 

W latach '60-'70 XX wieku

 

W Ameryce dokonała się rewolucja kulturowa, która wyłoniła nową elitę zajmującą obecnie najwyższe stanowiska. Elita ta kształtuje nowy naród, a to dzięki temu, że zawładnęła telewizją, sztuką, rozrywką i edukacją, czyli instytucjami, które tworzą i rozpowszechniają idee, opinie, przekonania oraz wartości.

 

Ta nowa kultura, którą nierozumni kupują okaże się najgroźniejszym, śmiertelnym wirusem. Na Zachodzie zapanowała „kultura śmierci". Elity Europy pozostają obojętne wobec śmierci własnej cywilizacji. Wśród 47 narodów Europy, tylko jedna – muzułmańska Albania ma przyrost naturalny dodatni. Europa umiera a prognozy są ponure. Są to statystyki ginącej rasy.

 

Dlaczego tak wiele kobiet Zachodu zaciągnęło się na wojnę przeciw dziecku?

 

Kobiety Zachodu zabijają dzieci na skalę masową. Jest to samo – ludobójstwo ludzi o europejskich korzeniach. Kosowo – kolebka serbskiego narodu przeszła w ręce muzułmańskiej Albanii, dlatego, że Serbowie z Kosowa wymordowali swoje dzieci. Dlaczego dzieci nie są już tak kochane jak niegdyś?

 

CZTERECH JEŹDZCÓW APOKALIPSY

 

Główny korzeń rewolucji kulturowej w Stanach Zjednoczonych sięga o wiele dalej niż lata 60. Marksiści byli przekonani, że dawno oczekiwana przez nich wojna europejska będzie ich czasem. Proletariusze wszystkich krajów łączcie się! Grzmiał Marks w zakończeniu Manifestu Komunistycznego. Marksiści byli przekonani, że gdy przyjdzie wojna, lud pracujący podniesie się i zbuntuje przeciwko swym władcom, a nie przeciwko swym braciom robotnikom z sąsiednich krajów. Tak się jednak nie stało. 4 Sierpnia 1914r. wszyscy socjaldemokraci w Reichstagu, co do jednego zagłosowali za wojną. Marksiści byli zdumieni. Ani niemiecka, ani francuska klasa robotnicza nie zbuntowały się. Marksiści wyszli na głupków.

 

Nie udało się nic z tego, co przewidywali marksiści. Robotnicy zachodu, mityczny proletariat odmówił grania roli, którą wyznaczyła im historia jak Marks mógł się tak mylić?

 

Dwóch uczniów Marksa rozpoczęło, więc wyjaśnienia. Tak, Marks się pomylił, bo kapitalizm wcale nie zubażał robotników. Faktycznie grupa ta miała się coraz lepiej zaś do rewolucji się nie przyłączyła, bo dusza jej była przez 2000lat nasączana chrześcijaństwem,

 

Dopóki chrześcijaństwo i zachodnia kultura nie zostaną wykorzenione z duszy człowieka Zachodu, marksizm nie będzie się mógł tu zakorzenić. Postawiwszy wszystko na klasę robotniczą, marksiści postawili na niewłaściwego konia. Pierwszy z owych uczniów Żyd Gieorgij Lukacs – jedyne rozwiązanie widział jedyne rozwiązanie w rewolucyjnej destrukcji społeczeństwa. Ogólnoświatowa zmiana wartości nie może mieć miejsca bez unicestwienia przez rewolucjonistów starych wartości i stworzenia nowych. Jako ludowy komisarz do spraw kultury za czasów reżimu Żyda Beli Kuna w bolszewickiej Węgierskiej Republice Rad w 1919r. Lukacs wprowadził w życie, jak sam określił demoniczne idee, znane później, jako terroryzm kulturowy. W ramach tego terroryzmu, wprowadził do węgierskich szkół radykalny program edukacji seksualnej. Dzieci uczono wolnej miłości o archaicznym charakterze wzorców rodzinnych i nieaktualności monogamii oraz o bezzasadności religii chrześcijańskiej, która odbiera człowiekowi wszelkie przyjemności.

 

Za promowaniem przez Lukacsa rozwiązłości wśród kobiet i dzieci ukryty był prawdziwy cel zniszczenia rodziny – podstawowej instytucji chrześcijaństwa i zachodnio kultury. Obecnie jego idee wprowadzają w Unii Europejskiej i w Polsce bezbożni ministrowie kultury i oświaty.

 

Drugim uczniem Markusa był Antoni Gramsci był wnikliwym obserwatorem, który widział, że bolszewizm nie działa. Reżym ten wymusza posłuszeństwo jedynie przez terror. Gramsci wywnioskował z tego, że leninizm zawiódł. Rosjanie nie zostali nawróceni na komunizm, oni go nienawidzili. Ich ziemia, wiara, rodziny, ikony i Matuszka Rassija – wszystko to znaczyło dla Rosjan dużo więcej niż to, co narzucali komuniści.

 

Gramsci uważał, że Rosjanie się nie zmienili. Byli posłuszni jedynie, dlatego, że opór oznaczał pukanie do drzwi w środku nocy i kulę w tył głowy w podziemiach Łubianki. Nawet car wzbudzał więcej miłości i lojalności niż znienawidzeni bolszewicy.

 

Gramsci doszedł do wniosku, że to ich chrześcijańskie dusze nie pozwoliły Rosjanom przyjąć rewolucji komunistycznej. Cywilizowany świat został dokładnie nasączony chrześcijaństwem przez 2000lat – pisał Gramsci. Jeżeli chrześcijaństwo jest tarczą ochronną cywilizacji Zachodu, to marksiści muszą najpierw ten zachód zdechrystianizować.

 

Gramsci był założycielem Włoskiej Partii Komunistycznej. Uważał on, że zamiast najpierw przejmować władzę i siłą narzucać kulturową rewolucję, to marksiści Zachodu najpierw powinni zmienić kulturę, a wtedy władza sama spadnie im na kolana, niczym dojrzały owoc.

 

Lecz zmiana kultury wymaga długiej drogi przez instytucję – sztukę, kino, teatr, szkoły, uczelnie, seminaria, gazety, czasopisma, i nowe elektroniczne medium – radio. Jedno po drugim każde medium musi zostać przechwycone, przekształcone i upolitycznione, tak, aby mogło stanowić agenturę rewolucji. Wtedy można będzie powoli edukować ludzi, aby zrozumieli i wręcz radośnie przyjęli rewolucję.

 

Gramsci namawiał swych braci marksistów do formowania „frontów ludowych" z zachodnimi intelektualistami, którzy podzielali ich pogardę, dla chrześcijaństwa. I którzy kształtowali umysły młodych. Na okładce swego wielkiego bestsellera z 1970r. manifestu kontrkultury Zieleni Się Ameryka, autor Charles Reich, powtarzał dokładnie to samo, co mówił Gramsci:

Nadchodzi rewolucja. Nie będzie ona podobna do rewolucji z przeszłości. Będzie zapoczątkowana przez jednostkę i kulturę; zmieni strukturę polityczną dopiero w końcowym akcie. Nie będzie wymagała przemocy, aby osiągnąć sukces. I nie będzie się jej skutecznie oprzeć przemocą. Rozprzestrzenia się ona teraz z zaskakującą gwałtownością i już nasze prawne instytucje, struktury społeczne zmieniają się w wyniku jej działania... To jest rewolucja nowej generacji.

 

Przepis Gramsciego na skuteczne przeprowadzenie rewolucji z zachodnim społeczeństwie udowodnił swą prawdziwość. Rewolucja marksistowska rozpoczęta przez Lenina i Trockiego przetransformowała się na modłę Gramsciego, toczy się dalej i zdobywa nowych zwolenników.

 

SZKOŁA FRANKFURCKA PRZYBYWA DO AMERYKI

 

W roku 1923 György Lukács i członkowie niemieckiej partii komunistycznej założyli na Uniwersytecie Frankfurckim Instytut Marksizmu, wzorowany na Instytucie Marksa – Engelsa w Moskwie. Po pewnym zastanowieniu zgodzili się na mniej prowokującą nazwę, jako – Instytut Badań Społecznych. Wkrótce stał się on znany po prostu, jako Szkoła Frankfurcka. W roku 1930 renegat marksizmu i wielbiciel markiza de Sade, Żyd Max Horkheimer, stał się jej kierownikiem. Horkheimer również doszedł do wniosku, że Marks się pomylił. Klasa robotnicza nie nadawała się do roli awangardy rewolucji. Pod przewodnictwem Horkheimera Szkoła Frankfurcka zaczęła przekładać marksizm na terminy kulturowe. Wyrzucono stare podręczniki, a napisano nowe. Dla starych marksistów wrogiem był kapitalizm. Dla nowych marksistów wrogim była zachodnia kultura. Dla starych marksistów drogą do władzy było natychmiastowe obalenie poprzedniej władzy, tak jak w Paryżu w 1789r. i w Petersburgu w 1917r.

 

Nowi marksiści nie zakładali zdobycia władzy przemocą; ich strategia wymagała dziesięcioleci cierpliwej pracy. Zwycięstwo nadejdzie wtedy, gdy w duszy zachodniego człowieka umrze wiara chrześcijańska.

 

Instytucje kultury i edukacji muszą jednak zostać jednak najpierw opanowane przez sojuszników i agentów rewolucji.

 

Zawładnij instytucjami kulturowymi, jego fortecami, umocnieniami, Kościołem, a państwo, jego zewnętrzna linia obrony, upadnie bez walki. Jednakże zarówno dla starych, jak i nowych marksistów definicja moralności pozostaje ta sama: to, co przybliża rewolucję jest moralne, a to co ją blokuje moralne nie jest.

 

Do szkoły frankfurckiej przyłączyli się: krytyk muzyczny żyd Teodor Adorno, Żyd Psycholog Erich Fromm i socjolog Żyd Wilhelm Reich. Ale w 1933r. historia drastycznie stanęła na ich drodze. W Berlinie do władzy doszedł Adolf Hitler, a ponieważ czołowi luminarze Szkoły Frankfurckiej byli Żydami wobec tego szkoła frankfurcka spakowała swą ideologię i uciekła do Ameryki. Wyjechał także absolwent tej szkoły Żyd o nazwisku Herbert Marcuse.

 

Z pomocą Columbia Uniwersity założyli nową Szkołę Frankfurcką w Nowym Jorku i skierowali swe talenty i energię na podkopanie kultury państwa, które udzieliło im schronienia. Jednym z nowych narzędzi konfliktu kulturowego, które rozwinęła Szkoła Frankfurcka była tzw. Teoria Krytyczna. Jeden z jej wynalazców zdefiniował ją, jako ZASADNICZO NISZCZYCIELSKI KRYTYCYZM wobec wszystkich głównych elementów zachodniej kultury, łącznie z chrześcijaństwem, rodziną, patriarchatem, hierarchią, moralnością, tradycją, ograniczeniami w sferze seksualności, lojalnością, patriotyzmem, nacjonalizmem, dziedzicznością, konwenansami i konserwatyzmem.

 

Na podstawie >Teorii Krytycznej

 

Jest to „polityka permanentnego ataku".

 

Takie książki jak „Ucieczka od wolności" Ericha Fromma i Psychologia faszyzmu oraz Rewolucja seksualna Wilhelma Reicha, odzwierciedlają istotę >Teorii Krytycznej

 

Marks uważał klasę kapitalistyczną za klasę przestępców, natomiast Szkoła Frankfurcka uważała za przestępców klasę średnią. Nie miał znaczenia fakt, że klasa średnia dała początek demokracji. Nie miał też znaczenia fakt, że kiedy klasa średnia Wielkiej Brytanii walczyła z Hitlerem, to wtedy towarzysze ze Szkoły Frankfurckiej przebywający w Moskwie z nim kolaborowali. Nie miał także żadnego znaczenia fakt, że to właśnie Ameryka udzieliła schronienia Teodorowi Adorno i kolegom, gdy uciekli przed hitleryzmem. Proszę przypomnieć sobie „Katechizm Rewolucjonisty". Prawda nie miała znaczenia dla ideologów marksizmu – przecież tylko oni mogli definiować prawdę.

 

Według Adorno i Szkoły Frankfurckiej wylęgarnią faszyzmu jest rodzina chrześcijańska, która „hoduje faszyzm" to ludzi z tego środowiska trzeba dokładnie obserwować.

 

Pokolenie lat 60' nieświadomie postępowało według wzorca podanego przez moskiewski Komitet Centralny komunistycznej partii z 1943r. „Członkowie partii i główne organizacje partyjne i społeczne muszą stale dyskredytować i poniżać naszych krytyków. Należy nazywać ich faszystami, nazistami albo antysemitami... Skojarzenie to wystarczającą często powtarzane, stanie się „faktem" w opinii publicznej. Metody te przyjęła nowa lewica amerykańska lat 60'. Osobom sprzeciwiającym się rewolucji obyczajowej rutynowo przyklejano etykietkę „faszystów".

 

Od lat 60' etykietowanie oponentów, jako ziejących nienawiścią, czy chorych umysłowo, stało się najskuteczniejszą bronią w arsenale lewicy. Istnieje wręcz „tajny przepis" – opisał go psycholog Thomas Szasz:, jeśli chcesz zdeprecjonować jakąś osobę, wówczas nazwij ją umysłowo chorą. A za tym wszystkim stoi program polityczny.

 

Nasze chore społeczeństwo potrzebuje terapii, aby wyleczyć je z wrodzonych uprzedzeń. Według Szkoły Frankfurckiej uprzedzenie tego rodzaju, jako zaburzenie psychologiczne zakorzenione w strukturze „autorytatywnej" osobowości, mogłoby być wyeliminowane jedynie przez poddanie Amerykanów zbiorowej psychoterapii; traktując ich jak pacjentów zakładu psychiatrycznego. Praktyki te były wcześniej stosowane w Związku Sowieckim, kiedy to opozycjonistów zamykano w osławionych psychuszkach. Pisało tym Aleksander Sołżenicyn w „Archipelagu Gułag".

 

Adorno mówił, że Amerykanie wychowani w starej kulturze, w której podstawowymi elementami były miłość do Boga i swego kraju potrzebują takiej terapii, aby mogli uwolnić się od bigoterii i uprzedzeń do marksizmu. Według niego dzieci należy kształtować w szkole tak, by odrzuciły przekonania społeczne i moralne swoich rodziców, jako rasistowskie, seksistowskie i homofobiczne, a przyjęły nową moralność.

 

Widziałem zdjęcia, które pokazywali mi Amisze przedstawiające ich dzieci uciekające i kryjące się w kukurydzy przed władzami oświatowymi, które chciały im je zabrać w celu demoralizowania ich w szkołach publicznych wedle wytycznych Szkoły frankfurckiej.

 

Chociaż sama Szkoła Frankfurcka pozostaje nieznana większości Amerykanów, jej idee były dobrze znane nauczycielom akademickim już w latach 40 i 50. Nowe media – telewizja i film – przewyższyły wkrótce znaczenie w kształtowaniu umysłów młodych ludzi. Przemysł rozrywkowy całkowicie wchłonął ideologię rewolucji obyczajowej i głosi ją bez końca. Amerykańskie mass-media stały się artylerią oblężniczą w wojnie kulturowej „poprawności politycznej".

 

W latach pięćdziesiątych Szkole Frankfurckiej brakowało osobowości zdolnej do spopularyzowania rozwlekłej prozy Horkheimera i Adorna. Wtedy na scenę wkroczył Herbert Marcuse. Marcuse dostarczył odpowiedzi na pytanie Horkheimera:, Kto będzie grał rolę proletariatu w nadchodzącej rewolucji kulturowej?

 

Wytypowani przez Marcuse'a kandydaci do tej roli, to radykalna młodzież, feministki, czarni bojownicy, homoseksualiści, ludzie wyobcowani, aspołeczni, rewolucjoniści Trzeciego Świata, wszystkie „prześladowane" ofiary Zachodu. Oto nowy proletariat, który miał obalić kulturę Zachodu.

 

W przeszłości na społeczeństwa oddziaływano przy pomocy słów i wywrotowych książek. Natomiast Marcuse wierzył, że doskonalszymi rodzajami broni są seks i narkotyki. W książce Eros i cywilizacja, Marcuse namawiał do powszechnego przyjęcia Zasady Przyjemności. Odrzućcie całkowicie porządek kulturowy – mówił Marcuse – a będziemy mogli stwarzać świat polimorficznej perwersji.

 

Czyńcie miłość – nie wojnę było sloganem zainspirowanym przez samego Marcuse'a.

 

W Człowieku jednowymiarowym popierał edukacyjną dyktaturę. W artykule Represyjna tolerancja nawoływał do tolerancji, różnych dewiacji i zboczeń, która pociąga za sobą nietolerancje.

 

Podobnie jak Gramsci Marcuse wykroczył poza Marksa. Pojawienie się wychowania seksualnego w szkołach podstawowych to zasługa Lukacsa, Reicha i Szkoły Frankfurckiej. Antykoncepcja, sterylizacja, aborcja i eutanazja są czterema jeźdźcami „kultury" śmierci, a pigułka i prezerwatywa stały się sierpem i młotem rewolucji kulturowej.

 

A mała grupka regentów: Lukacs, Gramsci, Adorno i Marcuse – oto sprawcy rewolucji

 

POLITYCZNA POPRAWNOŚĆ – to kulturowy marksizm.

 

Jest to reżym, który karze za odmienne poglądy. Osoby sprzeciwiające się „politycznej poprawności" reżym skazuje na nietolerancję. Według nich, jeśli zgadzasz się z „polityczną poprawnością" znaczy to, że jesteś przy zdrowych zmysłach. Ale jeśli się owej „poprawności" sprzeciwiasz, wówczas zasługujesz na zakucie cię w kajdany. Nowy reżym naśladuje metody stosowane w ZSRR gdzie dysydentów politycznych traktowano, jako chorych psychicznie i zamykano w szpitalach psychiatrycznych. To, co Ameryka określa mianem „politycznej poprawności" – jest najbardziej nietolerancyjnym systemem myślenia.

 

Słowa są bronią – powiedział Orwell. Nazywając wroga rasistą, czy faszystą nie potrzebujesz już odpowiadać na jego argumenty. To on musi się bronić.

 

Nurty hippisów ateistycznych czy orientalnych nie powstały tak zupełnie samoczynnie i spontanicznie, jakby się niektórym wydawało. Wpisują się one w dużo większy plan przygotowany i realizowany przez ośrodek potężniejszy niż Szkoła Frankfurcka. Jest bowiem nim sam zleceniodawca, czyli grupa oligarchów, która faktycznie rządzi, pociągając niemalże za wszystkie sznurki ważniejszych czynników. Jeśli trzeba, tworzy dobrą koniunkturę dla kapitalizmu, a kiedy uzna za słuszne, finansuje rewolucję, przewroty, zamachy stanów, które uderzają w kapitalistów. Tak było z rewolucją majową, a następnie październikową w Rosji w 1917 roku.

Jeśli oddolnie powstają niezależne ruchy, to zaraz przechwytują je i nimi sterują. W ich rękach są media i pieniądze. W ich rękach są rządy wielu państw. Czym wobec tego mógł być happening w Golden Gate Park w San Francisco 14 stycznia 1967 roku pod masońsko brzmiącym hasłem „The World’s first Human Be-in” – pierwsze światowe zjednoczenie człowieka, na którym podczas bluźnierczej maskarady parodiowano Komunię Świętą zastępując Hostię narkotykiem LSD.

To za ich przyczyną media – dokąd się tylko dało – marginalizowały znaczenie i zakres oddziaływania hippisów chrześcijańskich. Z drugiej strony wprost nieproporcjonalnie nadmuchiwały znaczenie happeningu do rangi wydarzenia o przełomowym znaczeniu.

Koordynatorzy rewolucji kulturowej, w którą wpisują się antychrześcijańskie nurty hippisów, starały się zawłaszczyć także autentyczny ruch hippisów. Te same światowe ośrodki zawłaszczyły w Polsce dziesięciomilionową „Solidarność”, przejmując nad nią kontrolę, a następnie przy jej pomocy przejęli władzę w Polsce, rozgrabiając majątek narodowy, a jednocześnie zadłużając Polskę na 300 mld USD. Będą zadłużać jeszcze bardziej, by w odpowiednim momencie zażądać zwrotu długu, na który Polaków nie będzie stać. Wówczas przejmą nasz kraj, jako swoją prywatną własność z ludźmi, jako rozumnymi zwierzętami, których będą mogli wykorzystywać, do czego im się spodoba.

Oligarchia światowa od 50-ciu lat stara się stworzyć nową, uniwersalną religię. New Age, Bahai itp, opartą na religiach i filozofii wschodu. W demaskowaniu zamysłów i działań tych demonicznych czynników nieocenione zasługi w uświadamianiu ludzi czyniła i czyni siostra Michaela Pawlik – dominikanka. Polecam jej wszystkie wykłady na YouTube.

Jeden z organizatorów bluźnierczego happeningu Be-in, beatnik, Allen Ginsberg opiewał narkotyki i seksualną swobodę i występował w stroju hinduskim z wymalowanym trzecim okiem na czole, a obok niego Thimothy Leary, który rozdawał hippisom LSD. Poglądy jego, podobnie jak Allena Ginsberga stanowiły zlepek ideologii beatników, buddyzmu zen i różnych teorii o sile narkotyków przeobrażających osobowość. Allen Watts praktykował i upowszechniał głównie zen.