Hippisowskie Forum
Administrator
Jak piją ludzie
wtorek, 28 listopada 2017 17:47
Wpisany przez Administrator

https://scontent-frt3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/23844515_1588701391176549_5861444343654664212_n.png?oh=68ff1d77d14908fdd17af476d150bf1f&oe=5A9A19EE

 
Administrator
Zbrodnia po szwedzku
wtorek, 28 listopada 2017 12:08
Wpisany przez Administrator

 

Miłosierni Szwedzi. Zgwałcona przez 20 imigrantów? To nic, najgorsze było potem

 

alt

Chcesz pomocy? A poszła mi stąd!

Zdarzenie opisane przez szwedzką gazetę Metro jest przerażające. Już nawet nie ze względu na samą skalę zbrodni, ale na reakcję zwykłych Szwedów, która każe zapytać: czy człowieczeństwo umarło w tym kraju ostatecznie?

Dziewczyna została brutalnie zgwałcona, a potem jeszcze pobita na klatce schodowej bloku przez 20-osobowy imigrancki gang w Fittja na przedmieściu Sztokholmu. To, że w ogóle przeżyła, jest jakimś cudem. Ciężko zmaltretowana podźwignęła się jednak.

Świadkiem ataku był jeden z sąsiadów, który nie zareagował w żaden sposób, nie wezwał nawet policji. “Nauczyłem się już, żeby za dużo nie widzieć i nie słyszeć” – przyznał w trakcie późniejszego policyjnego przesłuchania.

Dziewczyna zapukała więc do innego sąsiada, żeby pozwolił jej zadzwonić na policję i choć trochę doprowadzić się do porządku. Ten otworzył drzwi i kazał jej się wynosić. Dowlokła się więc do pobliskiego sklepu i poprosiła o pomoc sprzedawcę. “Masz spermę na twarzy i na całym ubraniu. To odrażające. Nie mieszaj nas w to i wynocha” – tak cytuje jego wypowiedź policja.

Zeszła więc na stację metra i poprosiła o pomoc kontrolera biletów. Ten również kazał jej “spadać”. Nie reagowali też żadni przechodnie. Kupiła więc bilet i przez 45 minut jechała w tym stanie do centrum Sztokholmu, gdzie sama zgłosiła się na policję, a stamtąd trafiła do szpitala.

Teraz toczy się śledztwo w sprawie gwałtu, w którym podejrzanych jest tylko trzech mężczyzn. Ich nazwisk i pochodzenia policja, oczywiście, nie ujawnia z wiadomych powodów. Prokuratura ustaliła na razie tylko, że oprawcy filmowali cały gwałt i śmiali się w jego trakcie.

Kiedy proces? Na razie nie wiadomo. Sprawa ciągnie się od sierpnia ubiegłego roku i nikogo na razie nawet nie aresztowano. A ci, którzy odmówili zgwałconej i pobitej dziewczynie pomocy, nie poniosą w ogóle żadnej odpowiedzialności.

Czytaj także o innej ofierze bezduszności szwedzkich władz i “wymiaru sprawiedliwości”: Zgwałcona Szwedka popełniła samobójstwo.

 
Administrator
Mediugorie
wtorek, 28 listopada 2017 11:25
Wpisany przez Administrator

Ks. A. Posacki, SJ: "Proszę uważać na księży o tej orientacji mocno tradycjonalistycznej"

 

Aktualizacja: 2007-03-6 12:00 am

Ksiądz Aleksander Posacki, SJ uchodzi za znawcę demonologii i problematyki okultyzmu. Jest konsultantem egzorcystów katolickich, prowadzi cieszące się wielką popularnością wykłady w kraju i za granicą. Wielokrotnie gościł też na antenie Radia Maryja, m.in. 17 sierpnia 2005 roku, skąd pochodzi spisany fragment rozmowy przedstawiony poniżej.

Wobec niekwestionowanej szerokiej wiedzy ks. prof. Posackiego, odpowiedź na przedstawiony przez słuchacza problem wydaje się jednak wielce dyskusyjna, by nie powiedzieć wręcz tendencyjna. Przede wszystkim niemalże grozę budzą spekulacje tak wyrafinowanego specjalisty od demonologii, sugerujące istnienie w Medjugorie autentycznie Maryjnych objawień. Niewiedza to, ignoracja, czy coś więcej? Czy można spokojnie przyjmować wypowiedzi specjalisty w temacie, który nie zna licznej krytycznej literatury, jak również ostrzegających oświadczeń lokalnych biskupów? Czy nie słyszał o bardzo ostrożnym acz wymownym oświadczeniu Konferencji Biskupów Jugosławiańskich z 1991 roku, przyjętym stosunkiem głosów 19:1, które mówi, że: “Na podstawie badań prowadzonych aż do chwili obecnej, nie można potwierdzić, że mamy do czynienia z supernaturalnymi objawieniami.” A od tamtego czasu, czyli od 1991 roku mogliśmy być świadkami wielu zatrutych owoców tych szatańskich anty-Fatimskich objawień Gospy.

Niestety, z takim przychylnym podejściem ks. Posackiego do sprawy Medjugorie korelują jego przerażające “rady” przestrzegające przed przyjmowaniem “lefebvrystów” i przed innymi “tradycyjnymi katolikami”, którzy “mogą potępiać inne dobre rzeczy w Kościele, np. otwarcie się na świat”…

Smutny to stan tych wydawałoby się najbardziej światłych przedstawicieli współczesnego Kościoła.

Oceńmy zresztą sami na ile mamy do czynienienia z zakonspirowanym postępowcem, na ile ze złą wolą, a na ile z ignoracją.

Redakcja BIBUŁY

Radio Maryja. Audycja Rozmowy Niedokończone

“Fałszywa mistyka – jej obecność i obrona przed nią”, o. prof. Aleksander Posacki SJ, 17.08.2005 godz. 21.30

Dzwonił słuchacz, pan Zbyszek z Kanady. Mówił, że po przywiezieniu figurki z Medjugorie zaczęły się w domu dziać dziwne rzeczy.

P. ZBYSZEK: “Chciałbym powiedzieć co się stało np. w moim domu odnośnie Medjugorie. Moja córka poznała kolegę, który też poszukiwał uzdrowienia jakiegoś. No i doradzaliśmy mu, żeby pojechał do Częstochowy czy do innych, ale nie, oni wybrali właśnie Medjugorie. Co ciekawego. Przyjechał stamtąd i przekazał mojej córce, naszej córce tutaj, figurkę i niby różaniec. Postawiliśmy to wszystko do domu, przyjęlismy to oczywiście: Medjugorie niby święte miejsce. I po pewnym czasie zaczęły się w domu dziać przeróżne rzeczy. Złe rzeczy. Nasz syn, […] który jest bardzo religijnym chłopakiem, w pokoju jego zaczęły się dziać niesamowite rzeczy. I prosiliśmy księdza katolickiego z naszego kościoła, no wyświęcono niby mieszkanie, ale nic się nie zmieniło w naszym domu. I poznaliśmy przez przypadek zupełnie, poznaliśmy księdza, który odprawia Msze tradycyjne. Poprosiliśmy go właśnie żeby on wstąpił do naszego domu. I on właśnie przyjechał, odmówił egzorcyzm
po łacinie, wyświęcił dom i na szczęście przestało się – te właśnie cuda – niejako dziać w naszym domu. Męczyliśmy się z tym chyba przez rok. Powyrzucaliśmy te wszystkie figurki, te wszystkie różańce, no i dopiero po spotkaniu tego księdza, który naprawdę, cudownie Opatrznością Bożą, [że] jego żeśmy spotkali. […] No i on właśnie wyświęcił nasz dom. […]

Bogu dziękujemy, że właśnie tak ta Opatrzność sprawiła, że właśnie ten ksiądz swoim egzorcyzmem wyświęcił dom, no i to wszystko zginęło.
[…] No i nareszcie mamy spokojny dom, taki jak przedtem.”

OJCIEC PROWADZĄCY: “Dziękuję bardzo za telefon, ale może tak odpowiemy, że to nie są miejsca – Medjugorie nie jest tutaj na pewno złe – tylko jakieś stamtąd przyniesione… że tak powiem […] No bo […] bardzo wielu pielgrzymów tam jeździ, więc być może akurat zetknięcie się z człowiekiem, który tam był i przez którego zła moc przemawiała. Samo miejsce nie [jest złe]. Tak samo, na pewno, że Medjugorie nie jest jeszcze tak ogłoszone, jak Jasna Góra czy Lourdes.[…]”

o. A. POSACKI: “Tak. No jest kilka kwestii. Przede wszystkim co do Medjugorie jest [to] sprawa otwarta: Kościół nie wypowiedział się jeszcze pozytywnie, czy nawet nie rozeznał jeszcze tego do końca, tak jak właśnie w Lourdes czy o Fatimie […] I dlatego może to być miejsce modlitwy, ludzie dobrej woli tam jadą, modlą się, tworzą jakieś też dobre rzeczy i dobre rzeczy tam się dzieją, ale też mogą się tam zjawiać różni ludzie. […]

[1:47:06] Czyli to jakby niekoniecznie świadczy, że jest to do końca złe. I tutaj też ja wiem, że księża o orientacji tradycjonalistycznej, niekoniecznie Lefebvryści: Mam nadzieję, że Pan nie przyjmował Braci Lefebvrystów w swoim domu. Ale księża o tradycji takiej nieco tradycjonalistycznej, którzy chcą np. łacińskiej Mszy, którzy bardzo mocno polemizują z uchwałami Soboru Watykańskiego – że oni mają takie nastawienie takie bardzo ostre do Medjugorie, bardzo radykalnie negatywane. Są pewne podstawy by zadawać pytania o to co naprawdę się tam dzieje w Medjugorie […] no ale też z drugiej strony, tak właśnie też proszę uważać na księży o tej orientacji mocno tradycjonalistycznej, bo oni czasami też mogą wylać dziecko z kapielą, mogą też inne rzeczy dobre w Kościele katolickim, w jakiś sposób potępiać, w jakiś sposób odrzucić, prawda, jakieś otwarcie tam np. no, na świat czy inne rzeczy.”

[Plik MP3 dostępny na stronie internetowej Radia Maryja urywa się w tym momencie.| Plik: 2005.08.17.rn21 | Start rozmowy: 1:41:00 | Link do kopii pliku -MP3, 26MB]

Ksiądz Aleksander Posacki, SJ – filozof, teolog, znawca historii mistyki, demonologii oraz problematyki okultyzmu i ezoteryzmu, wykładowca akademicki, publicysta. Autor wielu książek (m. in. Okultyzm, magia, demonologia, Niebezpieczeństwa okultyzmu, Spiritismus – was unterscheidet ihn von Parapsychologie und Magie), artykułów naukowych i haseł encyklopedycznych (w tym ponad 100 haseł w Encyklopedii „Białych Plam”). Konsultant egzorcystów katolickich w Polsce i za granicą. Wykładowca na Międzynarodowych Zjazdach Egzorcystów (Niemcy, Polska), organizowanych przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Egzorcystów, założone przez ks. Gabriela Amortha.  [“Egzorcyzmy, opętanie, demony” – ks. Aleksander Posacki]

 
Administrator
Ruch charyzmatyczny w Kościele katolickim
wtorek, 28 listopada 2017 11:11
Wpisany przez Administrator

 

Wiara

Archidiecezja przemyska ostrzega przed pentekostalizacją chrześcijaństwa

 

 

http://prawy.pl/61683-archidiecezja-przemyska-ostrzega-przed-pentekostalizacja-chrzescijanstwa/">

 

alt„Zbliżający się nowy rok duszpasterski będzie poświęcony Osobie i darom Ducha Świętego. Hasło “Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym” ma motywować wiernych, kapłanów, osoby konsekrowane, formatorów, liderów ruchów i wspólnot do bardziej świadomego odkrywania obecności Ducha Świętego w naszym życiu. Okazuje się bowiem, że pomimo tego, iż w Nim “poruszamy się, żyjemy i jesteśmy” (Dz 17,28), nie zawsze właściwie rozumiemy Jego obecność i działanie” czytamy na stronie internetowej Archidiecezji Przemyskiej.
Duszpasterze przemyscy zauważają, iż w ostatnim czasie pojawiają się coraz częściej przypadki nadużyć doktrynalnych i liturgicznych w czasie różnego rodzaju celebracji i nabożeństw oraz w niektórych grupach modlitewnych i charyzmatycznych. W związku z tym, Kuria Metropolitalna przypomina o obowiązujących przepisach, w szczególności zawartych w dokumencie Kongregacji Nauki Wiary z 14 września 2000 r. pt. Instrukcja na temat modlitw w celu osiągnięcia uzdrowienia pochodzącego od Boga”.

„Zjawiska, przed którymi m.in. przestrzega powyższa Instrukcja, bardzo nasiliły się i rozpowszechniły w ostatnich latach (także w Archidiecezji Przemyskiej), zyskując miano – w nawiązaniu do ruchów i metod zielonoświątkowych – “pentekostalizacji”. O wynikających z niej problemach mówił w tym roku na forum Konferencji Episkopatu Polski bp Andrzej Czaja” zauważają, dodając, iż przypomniał o tym również na ostatnich kongregacjach kapłańskich ks. Jan Bartoszek.

Warto, aby duszpasterze, liderzy grup i wszyscy wierni, w szczególności zaangażowani w grupy modlitewne i charyzmatyczne, potrafili dostrzec zagrożenie pentekostalizacją rozumianą jako dwa procesy: szybki wzrost liczebny różnego rodzaju nowych wspólnot stricte zielonoświątkowych oraz proces stopniowego przekształcania tradycyjnych Kościołów chrześcijańskich i związków wyznaniowych w bliżej nieokreśloną formę chrześcijaństwa charyzmatycznego w wymiarze globalnym.

Na zagrożenia płynące z pentekostalizacji uwagę zwrócił bp Andrzej Czaja, który przestrzegał, iż skutkuje ona „uziemieniem” chrześcijaństwa, jego wewnętrznej dechrystianizacji, o której mówił papież Franciszek na Wawelu, czyli sprowadzenia go na poziom zaspokajania podstawowych ludzkich pragnień i potrzeb, a także redukcji do poziomu terapii. „Gdyby rozwój chrześcijaństwa miał dalej zmierzać w tym kierunku, to może dojść do zupełnego wynaturzenia religii chrześcijańskiej” stwierdza bp Czaja.

„Dlatego słusznie zauważa Margit Eckholt, niemiecka teolog z Uniwersytetu w Osnabrück, że dla Kościoła katolickiego fenomen pentekostalizmu stanowi nie tylko wyzwanie o charakterze zewnętrznym, ale jest także poważnym zagrożeniem wewnątrzkościelnym, ponieważ nurt zielonoświątkowy zaczyna od środka dogłębnie zmieniać współczesne oblicze katolicyzmu” dodaje.

„Owszem pentekostalizm może być pewną szansą dla katolików i wielu innych denominacji chrześcijańskich. Od chrześcijan pentekostalnych możemy się uczyć spontaniczności, otwartości, zapału misyjnego, chęci przekazywania słowa Bożego. Potrzeba jednak większej czujności doktrynalnej i duszpasterskiej, aby pentekostalizacja nie doprowadziła do narodzin jednej uniwersalnej i synkretycznej wersji chrześcijaństwa” ostrzega.

 

Główną przyczynę gwałtownego wzrostu wielu wspólnot neopentekostalnych na całym świecie upatruje hierarcha w niezwykłej atrakcyjności nowych form religijności, które są przez nie rozwijane. „Oferują człowiekowi możliwość zaspokojenia podstawowych potrzeb człowieka: uzdrowienia i zdrowia, przebaczenia, szczęścia i spełnienia. U podstaw jest amerykańska Ewangelia sukcesu (Prosperity Gospel) tudzież Ewangelia zdrowia i dobrobytu (Health and Wealth Gospel), które głoszą, że zdrowie i powodzenie materialne są wyrazem Bożego błogosławieństwa” wylicza, zaznaczając, iż „jest to niebezpieczna „reforma” chrześcijaństwa, która może doprowadzić do jego całkowitego wynaturzenia, do ściągnięcia religii chrześcijańskiej na poziom <>”.

„Współczesny pentekostalizm rozwija też bardzo teologię materialnego sukcesu i dobrobytu oraz całkowite wyzwolenie z tradycyjnych norm, odnoszących się do zewnętrznej świętości. To czyni zeń ruch mocno zorientowany na doczesność. Tego rodzaju religijność ma zapewnić człowiekowi całkowitą samorealizację w teraźniejszości” tłumaczy.

Zjawiskiem typowym dla religijności pentekostalnej są objawy psychosomatyczne, występujące w trakcie wielu różnych spotkań modlitewnych, które przejawiają się w postaci drgawek ciała, spazmatycznego śmiechu lub zjawiska tzw. upadków w duchu. „W psychologii religii takie zachowania są klasyfikowane jako przejawy <>. A ponieważ nowi członkowie wspólnot charyzmatycznych są szkoleni, jak osiągnąć możliwość przeżywania stanów ekstatycznych i mistycznych, nie można wykluczyć, że ” uwrażliwia bp Czaja.

W jego ocenie wiele wskazuje na to, że od ok. 2007 r. w naszym kraju można mówić o bardzo poważnym przyspieszeniu procesu pentekostalizacji życia religijnego i zastępowaniu tradycyjnych form pobożności katolickiej nową religijnością zborów zielonoświątkowych. Stwierdza, za ks. Kobylińskim, że „przenikanie idei pentekostalnych do religijności katolickiej dotyczy dzisiaj wielu sfer naszego życia kościelnego: seminariów duchownych, zakonów męskich i żeńskich, duszpasterstwa akademickiego, nauczania religii w szkole, ruchu oazowego oraz innych ruchów religijnych i wspólnot modlitewnych, Szkół Nowej Ewangelizacji, duszpasterstwa parafialnego itp.”. Wskazuje jednocześnie, iż w Polsce zjawisko to ma wyjątkowy charakter.

Jego zdaniem nietrudno zauważyć wzajemne przenikanie się, często większe niż w innych krajach, zborów stricte zielonoświątkowych i katolickich wspólnot charyzmatycznych. Do rzadkości należy występowanie z Kościoła katolickiego i tworzenie nowych struktur. „Wcześniej, 30% wspólnot Odnowy w Duchu Świętym tworzyło nowe zbory, zwłaszcza w 90. latach XX wieku. Natomiast dziś obserwujemy uzielonoświąkowianie katolicyzmu w Polsce” bije na alarm.

Jakie jest to uzielonoświątkowienie? „Po pierwsze, bardzo często w nauczaniu wielu liderów zielonoświątkowych mamy do czynienia z daleko posuniętym synkretyzmem religijnym. Niestety, słuchacze nie mają najczęściej świadomości, że treści religijne, które bezkrytycznie przyjmują, są obce dla Kościoła do którego obecnie należą. Bywa, że katolicy przyjmują zielonoświątkowe rozumienie cudu, uzdrowienia, interpretacji Pisma św., obecności w naszym życiu złych duchów czy opętania” wylicza hierarcha.

„Po drugie, poważny problem etyczny dotyczy prezentowania przez liderów charyzmatycznych wielu zdarzeń, zjawisk, orędzi lub proroctw jako rzekomo nadprzyrodzonych, podczas gdy wiele argumentów przemawia za tym, że mają one charakter czysto naturalny. Można tutaj mówić o nieuczciwości lub niezawinionym wprowadzaniu ludzi w błąd” kontynuuje. Spektakularnym – jak podkreśla – przykładem błędnego interpretowania zjawisk naturalnych i uznawania ich za nadprzyrodzone jest dość częsty brak uchwycenia różnicy między glosolalią jako „modlitwą w językach” a jubilacją jako modlitwą głośną, ale całkowicie niezrozumiałą, ponieważ wyrażaną bez sylab tworzących konkretne i zrozumiałe słowa (łac. jubilare – krzyczeć z radości). „Gdy w pierwotnym chrześcijaństwie mówiono o darze języków jako zjawisku nadprzyrodzonym, to rozumiano je jako posługiwanie się niewyuczonym i osobiście nieznanym, ale jednak rzeczywistym językiem obcym. Dla św. Augustyna dar języków był udzieloną przez Boga zdolnością porozumiewania się. Natomiast jubilację rozumiał jako wydawanie przez człowieka dźwięków, które wyrażają to, czego się nie da wyrazić słowami; nieskrępowane wyrażanie radości, wychodzące poza sferę sylab, wyrazów i języka, występujące przy żniwach czy winobraniu. Ma więc rację bp Andrzej Siemieniewski, że „charyzmatyczną glosolalię nazywaną we współczesnej Odnowie w Duchu Świętym »modlitwą językami« roztropniej byłoby interpretować jako coś analogicznego do starożytnej jubilacji”.” dodaje bp Czaja.

„Po trzecie, zdecydowany sprzeciw powinny budzić wszelkie formy psychomanipulacji, stosowane podczas niektórych spotkań. Narusza się prywatność ludzi, ich wolność, a to może prowadzić do różnych form zniewolenia lub rozbicia psychicznego. Analogicznie do relacji lekarz – pacjent, także w relacji liderów charyzmatycznych do członków wspólnot religijnych powinna obowiązywać zasada świadomej zgody. Chodzi o obowiązek uprzedniego wyjaśnienia uczestnikom spotkań modlitewnych tego, co będzie mieć miejsce, aby mogli świadomie i w sposób wolny podjąć decyzję” uwrażliwia. O psychomanipulacjach oraz innych zgubnych praktykach pisaliśmy na łamach miesięcznika „Moja Rodzina” oraz portalu Prawy.pl (http://prawy.pl/44437-nowa-ewangelizacja-w-rekach-nowej-lewicy/), warto jednak przypominać te kwestie, aby uchronić możliwie dużą liczbę wiernych przed praktykami, które zamiast przybliżać, oddalają ich od Boga.

„Spektakularnym przykładem nieetycznych zachowań o charakterze psychomanipulacyjnym jest stosowanie w wielu wspólnotach religijnych tzw. Toronto Blessing, nazywanego także „darem śmiechu”. Chodzi tutaj o wywoływanie u uczestników dziwnych form histerycznego śmiechu lub wprowadzanie ich w różne formy transu czy histerii” ostrzega.

Warto w tym miejscu zauważyć, iż taki śmiech, iście diaboliczny, dał się słyszeć podczas tegorocznego wydarzenia „Jezus na stadionie” , budząc poważny niepokój wielu wiernych. Co ciekawe działo się to za przyzwoleniem organizatora, który w żaden sposób nie usiłował przeszkadzać tej manifestacji niemającej nic wspólnego z modlitwą czy prawdziwymi charyzmatami.

„Niepokoi fakt, że choć w wielu środowiskach charyzmatycznych uznano Toronto Blessing za przejaw oszustwa ze strony złych mocy i działalność demoniczną, nadal w wielu krajach na świecie liderzy pentekostalni wywołują u uczestników spotkań ataki histerycznego, niepohamowanego śmiechu lub płaczu, stany „upojenia w duchu” polegające na utracie wszelkiej kontroli nad ciałem i mową, aż po wydawanie przez uczestników tego typu nabożeństw zwierzęcych odgłosów (np. świni, psa, lwa, koguta itp.), które rzekomo są darem Boga i mają prorocze znaczenie. Czasem wywołuje się tzw. rodzenie w duchu: „zarówno mężczyźni, jak i kobiety przybierają pozycje znane z położnictwa. Wydają przy tym odgłosy, jakby rzeczywiście przeżywali bóle porodowe. Sytuacje takie stanowiły pewnego rodzaju akcje prorocze mające na celu zilustrowanie działania Ducha Świętego, który właśnie miał rodzić nowe przebudzenie”. Wszystko to jest dziś praktykowane także w Polsce przez niektórych liderów i księży, a wierni zupełnie nie zdają sobie sprawy z tego, że są manipulowani. Szczególnie dramatyczne i naganne moralnie jest stosowanie tego typu psychomanipulacji w stosunku do osób nieletnich” alarmuje bp Czaja.

Po czwarte – wylicza dalej – poważnym problemem etycznym są też różnego rodzaju nadużycia związane z uzdrawianiem fizycznym i duchowym. „Oczywiście spotkania charyzmatyczne mogą pomóc niektórym chorym i cierpiącym, ale niejednokrotnie dochodzi do sytuacji, w których doznają różnego rodzaju uszczerbku na zdrowiu ciała i duszy. Niestety, niektórzy liderzy charyzmatyczni stawiają zbyt łatwo i pochopnie diagnozy dotyczące stanu zdrowia innych ludzi. Czasami tego rodzaju opinie mogą być tak sugestywne, że osoby autentycznie chore rezygnują z koniecznego leczenia medycznego. Można spotkać sytuacje, w których ktoś przestaje przyjmować konieczne lekarstwa, ponieważ chwilowo poczuł się lepiej podczas Mszy świętej, czy nabożeństwa z modlitwą o uzdrowienie. Potrzeba wiele ostrożności, odpowiedzialności i odróżniania – szczególnie w stosunku do ludzi chorych i cierpiących – tego, co naturalne, od tego, co nadprzyrodzone” przestrzega.

Taki rozbijany od wewnątrz katolicyzm stanowi wymarzoną ofiarę dla wszelkiej maści nowolewicowych ideologii, ponieważ ciężar właściwy zostaje przeniesiony z Pana Boga na człowieka. Następuje niejako odwrócenie rzeczywistości, co może być naprawdę katastrofalne w skutkach. Pamiętajmy o tym, zanim skoncentrujemy swoją uwagę na rzeczach, które uznamy za ponadnaturalne, zamiast na pierwszym planie mieć Pana Boga.

Fot. Archidiecezja Przemyska

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

 
Administrator
Ruch charyzmatyczny w Kościele katolickim
wtorek, 28 listopada 2017 11:08
Wpisany przez Administrator

ROZBIJA CZY OŻYWIA?

Samo to okropne, pogardliwe, technokratyczne słowo "pentekostalizacja" (pisane z małej litery) zakłada jakiś radykalny, dogmatyczny sceptycyzm lub nawet sugeruje jakieś zło. Zakłada raczej arbitralnie i bez dowodów, że nie ma w tym zjawisku DUCHA ŚWIĘTEGO, ale raczej chodzi o jakąś przesadę, iluzję, błąd, herezję czy nawet
wyrażny grzech.
A jeśi chodzi tu jednak o Ducha Świętego, Który nie tyle chce rozbijać co ożywić martwy często Kościól? CO WTEDY? CZY NIE BEDZIE TO PROGRAMOWE GASZENIE DUCHA? Ponadto "SPIRITUS FLAT UBI VULT", a to na pewno ZAGRAŻA LUDZKIEJ KONTROLI I WŁADZY.

 
Administrator
NWO
wtorek, 28 listopada 2017 02:37
Wpisany przez Administrator

Najlepszy film dokumentalny na temat iluminatów, najbogatszej i najbardziej zbrodniczej rodziny... Bankierzy z rodziny Rothschild umiejętnie unikają rozgłosu, pozostając w cieniu światowej polityki. Wysługując się międzynarodowym syjonizmem i masonerią oraz olbrzymimi zasobami finansowymi sterują światowymi wydarzeniami od ponad 200 lat...

alt
Bankierzy z rodziny Rothschild umiejętnie unikają rozgłosu, pozostając w cieniu światowej polityki. Wysługując się międzynarodowym syjonizmem i masonerią…
killuminati.pl
 
Administrator
HELP
poniedziałek, 27 listopada 2017 13:06
Wpisany przez Administrator

STOP DEPOPULACJI I TERROROWI POPRZEZ SZCZEPIENIA ...alt

 
Administrator
mafie
poniedziałek, 27 listopada 2017 13:04
Wpisany przez Administrator

alt‼️WYJĄTKOWO POLECAM:
"Korporacja farmaceutyczna nie musi korumpować ani nawet przekonywać całego narodu. Wystarczy, że kupi sobie posłów, nawet nie pojedynczo, lecz na pęczki (całe kluby), a oni grzecznie zagłosują jak korporacja sobie życzy! Proste, tanie i skuteczne!"

ZNAKOMITY ARTYKUŁ:
alt‼️alt‼️"Czas najwyższy przestać się bać „władzy”! To „władza” musi zacząć się bać nas! Bo to my tu rządzimy, a oni są jedynie naszą służbą. To my jesteśmy szefami tych wszystkich (p)osłów!"
https://astromaria.wordpress.com/…/prawo-jest-jak-plot-zat…/

alt
Nastała ciemna, zimna i mokra jesień, więc przez wszystkie media w Polsce, jak co roku,…
astromaria.wordpress.com
 
Administrator
HELP
poniedziałek, 27 listopada 2017 13:01
Wpisany przez Administrator

4 min·

STOP DEPOPULACJI I TERROROWI POPRZEZ SZCZEPIENIA ...alt

 
Administrator
Hippie
poniedziałek, 27 listopada 2017 12:55
Wpisany przez Administrator
 

Jak donosi "Rzeczpospolita", w młodości wicemarszałek Terlecki był hipisem. Szef klubu parlamentarnego PiS miał w dawnych czasach ksywę "Pies".

W swojej autobiografii "Podwójna linia życia" wokalistka Mannnamu, Kora Jackowska poświęciła Ryszardowi Terleckiemu kilka zdań. Wspomina w nich o swoim uczuciu do wicemarszałka.

"Tak bardzo się wtedy zakochałam, że straciłam swoją osobowość, zatraciłam siebie. Byłam zapatrzona w niego i obchodziło mnie jedynie to, żeby być z nim. Dużo tańczyliśmy, kleiliśmy się też przez krótki czas"

– wyznała Jackowska.

rp.pl/"Podwójna linia życia"/fakt.pl/SanSki/Fot. Facebook Kora Jackowska/Ryszard Terlecki (kolaż)

 
«pierwszapoprzednia12345678910następnaostatnia»