Hippisowskie Forum
Administrator
Hey Julio
poniedziałek, 25 listopada 2013 03:48
Wpisany przez Administrator

     

Chociażbym chodził ciemną doliną, 
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. / Ps 23, 4 /

 

Witam Cię bardzo serdecznie.

Kiedy uświadomiłem sobie, że wierzę w Boga? Wiesz co, że nie wiem. Nie pamiętam. To tak samo jakbyś zapytała mnie; kiedy uświadomiłeś sobie, że oddychasz, albo,że lubisz przyjemne rzeczy, lub, że chodzisz po ziemi. Są rzeczy, które są oczywiste, ponieważ zanim budziła się moja refleksyjna świadomość, to one już były w mym życiu obecne.

Wiara była w mym życiu od początku. Człowiek przychodzi na świat jako osoba wierząca. Obserwowałem swoje dzieci od urodzenia i zauważyłem, że rodzą się jako wierzące. Dzieci są ufne. Zauważyłem, że tracą wrodzoną wiarę-ufność dopiero wtedy, kiedy się zawodzą, lub zauważą, że są oszukiwane. Do pewnego wieku rodzice cieszą się u dzieci niepodważalnym autorytetem. Czasem rodzice gorszą dzieci, kedy nawzajem podważają swój autorytet. Do pewnego wieku dzieci nie sprawdzają prawdomówności swoich rodziców. Dziecko nie zastanawia się, ono wierzy wiarą rodziców. Gdyby moii Rodzice wierzyli w krasnoludki, to do pewnego czasu, ja bym też w nie wierzył. Poza tym dziecko jest świetnym obserwatorem, ono odbiera stany psychiczne swoich rodziców takie jak lęki, zagrożenia, radość, pewność itp...

 

Czy mam chwile zwątpienia w ( to wszystko?) czy to ma sens? Pytanie mało precyzyjne. Czy chodzi Ci o wiarę, czy w ogóle o sens życia? W sytuacjach bardzo trudnych, ekstremalnych bywają zachwiania. Jezus też na krzyżu wołał: Boże, mój Boże czemuś mnie opuścił? Ale to są chwile, czasem minuty, a nawet długie godziny kiedy jest się samemu, lub kiedy się wydaje,że jest się samemu. Bo naprawdę nikt z nas nie jest sam. Jest Bóg który każdego z nas kocha. Można mieć ręce upracowane po łokcie, można być kamienowanym i być szczęśliwym, byleby to wszystko miało sens.

Dalej napisałaś o swoich relacjach z Bogiem. Cieszę się, że podjęłaś dobrą decyzję. Nie cofaj się kiedy będzi Ci trudno. Droga za Jezusem prowadzi przez Golgotę, ale do życia wiecznego.   Dla mnie jest to najwspanialsze, że On poszedł da Nieba z ciałem, które już nie podlega śmierci, starzeniu czy chorobom.

Julio, pytasz, czy chrześcijaństwo z pacyfizmem idzie w parze. Tak idzie w parze, chociaż nie wszystko da się w świetle Biblii zrozumieć do końca. Tu pojawia się jakby pewien dualizm. No cóż, teraz widzimy niejako w zwierciadle- niejasno.../patrz 1 Kor 13, 12 /

 

Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam. HeY!

 
Julia
Bóg
niedziela, 24 listopada 2013 00:39
Wpisany przez Julia

Kiedy uświadomiłeś sobie, że wierzysz w Boga? Wiara była z Tobą od dzieciństwa, czy przyszła z czasem? Czy masz często chwile zwątpienia, czy to wszystko ma jakiś sens?

Wiem, że Bóg przychodzi do każdego, tylko trzeba pozwolić mu na to i uświadomić sobie, że on Cię kocha. Bo on przecież chce dla nas jak najlepiej. I nie można się zapierać, że go nie ma. Ja wierzę, czuję, że kocham Boga. Nie rozumiem tylu rzeczy, ale po prostu zaufałam Bogu i chyba jestem naprawdę szczęśliwa.

Ostatnio zainterseował mnie teamt pacyfizmu i chcrześcijaństwa. Czy to idzie w parze? Słyszałam wiele różnych opini. Ja myślę,że pacyfizm jest jakby 'częścią' chrześcijaństwa. Musimy się kochać, nie możemy tolerować wojen, zabijania. Wszyscy jesteśmy równi, wszyscy jesteśmy dziećmi Boga. Wojna, tylko nie potrzebnie wszystko niszczy. A tak naprawdę, krzywdząc i nienawidząc siebie nazwajem krzywdzimy Boga.

 
Administrator
żydowsko - niemiecki ANTyPOLONIZM
sobota, 23 listopada 2013 23:31
Wpisany przez Administrator
alt
Nazi Jude
ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ps. Jeśli antysemityzmem jest obecnie przypominanie prawdy niewygodnej dla Izraela i Amerykańskich Żydów to prawdopodobnie takim “antysemitą” jestem, gdyż zamierzam pisać prawdę czy komuś się ona podoba czy nie.

Wspólna niemiecko-żydowska antypolska polityka historyczna prowadzona jest od lat 50-tych ubiegłego wieku. Owocuje ona zastąpieniem złego Niemca – zbrodniarza niewiele mówiącym terminem “Nazista” o czym pisze dziś na Trzecim Obiegu Ewelina Slipek oraz wprowadzeniem do użycia przez wpływowe media zachodnie określenia „polski obóz koncentracyjny” bez dodatkowego komentarza, że odnosi się ono do niemieckich obozów zlokalizowanych na terenie okupowanej Polski. W mediach zachodnich spotykane są także inne dezinformacje sugerujące odpowiedzialność Polski za zbrodnie hitlerowskie czy nazistowskie. Obraz tych przekonań dobitnie mogliśmy znaleźć w amerykańskim serialu z 1975 roku o losach niemieckich Żydów pt. “Holocaust”. Wykonawcami egzekucji w getcie warszawski są w nim aktorzy ubrani w przedwojenne mundury polskiego wojska. W filmie tym żołnierze ubrani w polskie mundury w charakterystycznych dla polskiego wojska rogatywkach u boku Niemców pilnują transportów Żydów zmierzających do warszawskiego getta, a także jako część oddziałów niemieckich szturmują pozycje żydowskich powstańców broniących Getta. W tego rodzaju nadużyciach używane jest nawet sformułowanie „Nazistowska Polska” (Nazi Poland) oznaczające w domyśle istnienie w Polsce kolaborującego rządu pronazistowskiego na wzór rządów we Francji, Węgrzech czy Rumunii. Terminu „Nazi Poland” użyły kilkukrotnie m.in. San Francisco Chronicle, hiszpańskie „Publico”, „Los Angeles Times”, stał się on także tytułem książki Fay Walker. O ewidentnej zmowie ofiar z katami przeciwko innym ofiarom świadczy wiele, ale na początek zauważmy, że ta sama propaganda, która załatwia interesy niemieckie, wybiela także samych żydów, którzy by formułować skutecznie w stosunku do Polski roszczenia majątkowe muszą najpierw wyrzucić z ludzkiej pamięci, że najwięcej szmalcowników, złotych żniwiarzy i osób współpracujących z Niemcami przy eksterminacji Żydów, było wśród Żydów właśnie.

“Wiedzieli, że ci ludzie (Polacy) niczego nie zrobią. Jedna osoba wystarczyłaby do wysadzenia torów kolejowych. Czemu tego nie zrobiono? Bo oni wszyscy mówili „dobrze”, uśmiechali się i czekali na to, co mieli zrobić naziści”
Rabin Szlomo Awiner: Polacy się uśmiechali i czekali na nazistów - Rzeczpospolita, 24 lutego 2009
….
Pamiętamy jaką “niebywałą odwagą” wykazał się Jan Tomasz Gross polegającą na kolejnej konfabulacji o zbrodniach Polaków na Żydach i ich mieniu w czasie niemieckiej okupacji i tuz po niej, za okupacji sowieckiej. Konfabulacji bez źródeł, z przekłamanym anonimowym zdjęciem, ale głośnej bo atrakcyjnej dla wszystkich innych narodów niż Polacy. Podobnie zresztą jak film “Pokłosie” Pasikowskiego od Psów oparty na tym paszkwilu, który wraz z niemieckim serialem o ich matkach i ojcach, którzy stawiając się “nazistom z AK” podbijali/wyzwalali Europę. To wizje w oczywisty sposób atrakcyjne dla Niemców, którzy marzą o odwróceniu narracji i wartości dotyczących II Wojny Światowej. Atrakcyjne dla Rosjan, którzy znów podają sobie nad Polską rękę z Berlinem i woleliby, żeby się nie mówiło o Polakach jako skrzywdzonych ofiarach poprzedniego paktu Rosyjsko-Niemieckiego, ale jako szkodnikach, warchołach i kanaliach, z którymi można sie nie liczyć. Narracja ta oczywiście atrakcyjna jest dla wszystkich narodów które kolaborowały z Hitlerem (Łotwa, Słowacja, Francja) lub które skalały się zdradą względem Polski (Anglia). Kalumnia ta wygodna jest dla Amerykanów, którzy partycypują w biznesie prawniczym na roszczeniach majątkowych w stosunku do Polski, i w końcu atrakcyjna dla samych Żydów, którzy stworzyli przedsiębiorstwo holokaust i co najważniejsze, tak jak wspomniałem, chcą przykryć swoją najbardziej nikczemną i ponurą historię zdrad, szalbierstw i podłości w stosunku do członków własnego narodu.


Najsłynniejsza żydowska myślicielka XX wieku Hannah Arendt w książce “Eichmann w Jerozolimie” (Kraków 1987). Napisała tam m.in. (s. 151): “Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej historii”.


Uległość Judenratów wobec nazistów oznaczała skrajną kompromitację żydowskich elit w państwach okupowanych przez III Rzeszę. Arend stwierdziła wprost: “O ile jednak członkowie rządów typu quislingowskiego pochodzili zazwyczaj z partii opozycyjnych, członkami rad żydowskich byli z reguły cieszący się uznaniem miejscowi przywódcy żydowscy, którym naziści nadawali ogromną władzę do chwili, gdy ich także deportowano” (tamże, s. 151).


Arendt pisała, że bez pomocy Judenratów w zarejestrowaniu Żydów, zebraniu ich w gettach, a potem pomocy w skierowaniu do obozów zagłady zginęłoby dużo mniej Żydów. Niemcy mieliby bowiem dużo więcej kłopotów ze spisaniem i wyszukaniem Żydów. W różnych krajach okupowanej Europy powtarzał się ten sam perfidny schemat: funkcjonariusze żydowscy sporządzali wykazy imienne wraz z informacjami o majątku Żydów, zapewniali Niemcom pomoc w chwytaniu Żydów i ładowaniu ich do pociągów, które wiozły ich do obozów zagłady. Także w Polsce doszło do potwornego skompromitowania dużej części żydowskich elit poprzez ich uczestnictwo w Judenratach i posłuszne wykonywanie niemieckich rozkazów godzących w ich współrodaków.


Przy tym, skuteczność Policji Żydowskiej w wykonywaniu rozkazów okupacyjnych, wyłapywaniu niepokornych Żydów, udaremnianiu im ucieczek z getta, ograbianiu z kosztowności i żywności, ujawnianiu skrytek oraz “załatwianiu” braciom szybszej ekspedycji do obozów zagłady, przekraczała wielokrotnie szkodliwość wszystkich szmalcowników i kolaborantów narodowości polskiej na terenach okupowanych przez Niemców.

Ale zbrodnie Nazi Jude były niestety jeszcze bardziej wyrachowane.

Dość wspomnieć o dwóch sprawach: absolutnie skandalicznym udziale Żydów w wielkiej operacji wywiadowczej Abwehry polegającej na stworzeniu na zachodzie siatki agentów mających tropić polskich oficerów i przekazywać do alianckich mediów dezinformacji na temat rzekomych polskich zbrodni na Żydach w Generalnej Guberni – pisała o tym obszernie “Gazeta Warszawska” i nieudanym planie politycznym Syjonistów, który pchnął Hitlera do “ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” – o czym sam kiedyś popełniłem publikację (http://3obieg.pl/zydzi-z-hitlerem-wywolali-holokaust).


Dlatego tak wygodnym dla Niemców i Żydów (w Polsce, USA czy Izraelu) potomków pokolenia NJ jest mówić np. o Jedwabnem i dlatego tak szkodliwym dla Polski było za Jedabne przepraszać. I dlatego też mówią odpowiedni ludzie a przepraszają inni odpowiedni.


Jeżeli więc takie fałszywe autorytety jak Gross, Pasikowski lub (na mniejszą skalę) dziennikarze Eli Barbur lub Dawid Wildstein są tak skrupulatni w liczeniu żydowskich krzywd, to zanim ostatecznie obarczą Polaków odpowiedzialnością za holokaust, niech najpierw zobaczą wielką belkę we własnym szelmowskim oku.


Co dziwne, sami Żydzi, tak chętnie plujący na Polaków za ich bohaterską postawę w czasie terroru niemieckiego jakoś dziwnie milczą na temat skali pomocy, jaką udzielali Żydzi Polakom w czasie ciężkich lat Stalinizmu – a więc raptem kilka lat później. Kiedyś ogłosiłem w Internecie, że chętnie poznałbym jednego sprawiedliwego Żyda wśród narodów świata, który ratował polskich oficerów, AKowców i siedemnastoletnie łączniczki z łap enkawudowskich oprawców Rakowieckiej, Jaworzna lub Zamku Lubeskiego – nadeszło do redakcji wiele relacji, które po sprawdzeniu okazały się nieprawdziwe lub niemożliwe do sprawdzenia, bo nie pamiętano nazwisk. Za to kołaczą mi sie z tego okresu tak słynne nazwiska żydowskie jak Humer, Goldberg, Michnik, Morel i Stolzman… Ci wprawdzie Polaków nie ratowali lecz katowali, ale przynajmniej dwóch z nich przyjaźniło się z rodziną Jana Tomasza Grossa, jeden jest bratem najbardziej wpływowego “polskiego dziennikarza” a drugi ojcem najsympatyczniejszego “polskiego prezydenta” panującego przez dwie kadencje. I tu jest ten sęk – ten pies pogrzebany.


Tomek Parol (ŁŁ)

Ps. Jeśli antysemityzmem jest obecnie przypominanie prawdy niewygodnej dla Izraela i Amerykańskich Żydów to prawdopodobnie takim “antysemitą” jestem, gdyż zamierzam pisać prawdę czy komuś się ona podoba czy nie. Co nie przeszkadza mi mieć żydowskich znajomych.
Ps. 2 – dla dociekliwych:
http://3obieg.pl/wstrzasajacy-zyciorys-ojca-aleksandra-kwasniewskiego
i dla ciekawych mechanizmów manipulacji
http://3obieg.pl/polityczna-grypa-umyslu
Here is the attachments of this Post

http://3obieg.p

 
Administrator
Pojęcie prawdy w dialogu z Żydami - ks. prof. Waldemar Chrostowski
sobota, 23 listopada 2013 23:19
Wpisany przez Administrator

Zjednoczenie Środowisk Patriotycznych

space - Pragnę Zjednoczenia wszystkich Polaków miłujących Boga i Matkę Ojczyznę dla jej ratowania przed śmiertelnym wrogiem. Oddajmy się ufnie Jego opiece i prowadzeniu, wypełniając Jego wolę, a wspaniałe zwycięstwo będzie zapewnione.

„Żydowskie pojęcie prawdy” (m.in.) czyli x. Chrostowskiego „O dialogu” (z Żydami)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM
alt

Nieoceniony tekst rzucający jasne światło na kwestię dialogu katolicko-żydowskiego i polsko-żydowskiego. Każdy Polak i każdy katolik powinien być tych spraw w pełni świadom!

 

O dialogu 

Prelekcja księdza profesora Waldemara CHROSTOWSKIEGO na temat dialogu z Żydami, wygłoszona dla kapelanów wojskowych na Jasnej Górze

(zapis nagrania magnetofonowego)



"Ta refleksja, której mamy się oddać przez najbliższe pół godziny, nie będzie miała już charakteru takiego wybitnie duchowego, lecz na prośbę co najmniej kilkunastu osób przedstawianą wczoraj, dzisiaj chciałbym się z księżmi kapelanami, również z księdzem biskupem, na pierwszym miejscu podzielić refleksją na temat problematyki, w którą jestem od wielu lat włączony - prawie od 20 lat - mianowicie dialogu katolicko-żydowskiego. Ponieważ część księży prosiła, żeby powiedzieć coś na ten temat, to - pół godziny to bardzo mało czasu bo można byłoby na ten temat przeprowadzić semestralne nauczanie - ale spróbujmy sobie parę rzeczy najbardziej podstawowych powiedzieć, a zwłaszcza takich, których przeczytać raczej jest trudno i znaleźć raczej w źródłach pisanych nie sposób, więc takich bardzo podstawowych.



KTO JEST ŻYDEM?

Otóż, jeżeli mówimy "dialog kościoła z Żydami, judaizmem" to musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, kto jest Żydem? To jest bardzo ważne pytanie - kto jest Żydem? Bo kto jest w Kościele - to my wiemy. Co to znaczy być wierzącym - to my wiemy. Co to znaczy być katolikiem to jest, to my wiemy. Natomiast - kto jest Żydem? Są, proszę księży, dwa wyznaczniki żydowskości. Jeden to: Żydem jest ten, kto jest urodzony z matki Żydówki. Proszę zauważyć zatem, że żydowskość idzie po linii matki, nie po linii ojca. Dlaczego? Talmud odpowiada bardzo prosto: kto jest matką człowieka zawsze wiadomo, natomiast kto jest jego ojcem, to może mieć kłopoty nawet jego własna matka. W związku z tym żydowskość idzie po tej linii, która jest pewna - po linii krwi.

Zatem, proszę zwrócić uwagę na pierwszą sprawę: jeżeli ktoś ma ojca Żyda, natomiast matka nie jest Żydówką, to w świetle żydowskiego prawa, w ocenie rabinów, w uznaniu rabinów, taki człowiek nie jest Żydem. Casus - nasz prezydent. Otóż my, my mówimy że (my, mówię - generalnie opinia panuje) że jest Żydem, natomiast w świetle prawa żydowskiego Żydem w żaden sposób nie jest, ponieważ żydowskość idzie po matce. Oczywiście, bliżej jest mu do żydostwa niż komu innemu, ale tak na niego patrzą, powiedzmy sobie - ci, którzy mieniliby się jego współbratymcami.

Żeby abstrahować od tego jednego przykładu - proszę zwrócić uwagę, że jeżeli Polka wychodzi za mąż za Żyda, jej dzieci nie będą żydowskimi. Przypominam sobie z Jerozolimy, sprzed ponad 20 lat, taki przypadek, jak to po 68. roku wyemigrowali do Izraela - wyemigrowała rodzina. On - profesor Uniwersytetu Warszawskiego, ona - pracownica tego Uniwersytetu. On - Żyd, ona - Polka. Tam urodził im się syn. W międzyczasie ten ojciec, mąż jej, zachorował na raka i zmarł. Ona pracowała w szpitalu. A ten syn spotkał się tam z całkowitym odrzuceniem i jako dziecko napisał taki wiersz:

"Mam dwie Ojczyzny
i obie nie moje.
Jedna - bom był Żydem
druga - bom jest gojem."


To jest problem wielu małżeństw mieszanych - polsko-żydowskich, tak zwanych.

Drugi wyznacznik żydowskości, który trzeba mieć na uwadze, to jest: Żydem jest ten, kto jest wyznawcą judaizmu. Zatem, o ile po pierwszej linii - tej linii krwi - nie można stać się Żydem, bo matki sobie nie dobieramy, o tyle po drugiej linii - mianowicie po linii religii można przybliżyć się do żydostwa. Ale człowiek, który decyduje się na to, żeby przyjąć judaizm, a takie przypadki się zdarzają - w Polsce corocznie kilkudziesięciu chrześcijan, katolików przechodzi na judaizm (aczkolwiek Żydzi zarzucają nam prozelityzm, to oni sami uprawiają prozelityzm w naszych środowiskach), ale taki człowiek, który przechodzi na judaizm nie jest uznawany za Żyda, jest uznawany za prozelitę. Dopiero jego dzieci będą Żydami. On natomiast nie - to jest cena jaką płaci za wejście do tej nowej społeczności.

I tu dochodzimy do pytania: no dobrze, a jeżeli ktoś urodził się z matki-Żydówki, ale urodził się w kraju muzułmańskim, w jakimś tam Maroku, Tunezji albo gdziekolwiek, i jest wyznawcą islamu. To proszę mi podpowiedzieć, zdaniem rabinów - jest Żydem czy nie?

[głosy z sali]

Urodził się z matki Żydówki, wyznaje islam - jest Żydem? Rabin powie: jest kalecznym, pokracznym, krzywym, garbatym, potrzebującym uleczenia, ale - Żydem.

Posuńmy się dalej. Jeżeli ktoś urodził się w takim rozległym państwie jak Związek Radziecki - i tam te przykłady szły w miliony - i urodził się z matki Żydówki, ale jest ateistą, komunistą-ateistą. Jest Żydem czy nie?

[głosy z sali]

Co powie rabin?

[głosy z sali]

Rabin powie, że to jest kaleczny, pokraczny, wymagający uleczenia, ale Żyd.

Idźmy dalej. A jeżeli ktoś urodził się z matki Żydówki, a stał się chrześcijaninem - katolikiem, czy chrześcijaninem innego wyznania. Casus: arcybiskup Paryża, kardynał Lustinger. Jest Żydem czy nie?

[głosy z sali]

Co powie rabin?

[głosy z sali]

Rabin powie: nie jest. Nie jest Żydem. Proszę zwrócić zatem uwagę, bo to jest bardzo ważne dla zrozumienia dialogu, że z żydowskiego punktu widzenia lepiej jest być ateistą niż być chrześcijaninem. Proszę zapamiętać, to jest bardzo ważna przesłanka: lepiej być muzułmaninem, ateistą, kimkolwiek, wolnomyślicielem, nie-wiadomo-kim, niż być chrześcijaninem. Zatem proszę zauważyć - w żydowskim samookreślaniu się, w żydowskim postrzeganiu siebie jest zawarty bardzo silny element antychrześcijański. I tego musimy być świadomi. Tego księża specjalnie nie przeczytają, bo o tym się głośno nie mówi. Oni nam bez przerwy zarzucają potencjał antyżydowski czy antyjudaistyczny, natomiast w żadnym przypadku nie chcą się przyznać do tego, co w ich samookreślaniu się ma charakter zdecydowanie antychrześcijański. Proszę zatem zwrócić uwagę, że to już określa cały ten dialog, czy całe te wzajemne stosunki, ponieważ pokazuje nam, że potencjał wrogości , potencjał niechęci, potencjał uprzedzeń istnieje z całą pewnością po obydwu stronach.



DWA JUDAIZMY

Dlaczego Kościół wszedł w dialog z Żydami, judaizmem? I dlaczego ten dialog - w moim odczuciu - ponosi ogromną porażkę? Żeby na to odpowiedzieć, zastanówmy się, co to znaczy "judaizm", co to znaczy "religia żydowska". Tu istnieje kolejne nieporozumienie. Otóż, w ciągu ostatnich piętnastu lat, tzn. po 13 kwietnia 1986 roku ogromną karierę zrobiła powiedzenie, że Żydzi są starszymi braćmi w wierze Chrześcijan. Jest to nieporozumienie. Ktoś powie: "ale przecież Jan Paweł II tak powiedział". Wszyscy powołują się na Jana Pawła II. Na szczęście, Jan Paweł II tak nie powiedział. Jan Paweł II w synagodze, w Rzymie, powiedział tak - zwracając się do rabinów - "jesteście naszymi braćmi umiłowanymi". A więc dał poznać nasze odczucia, naszą wrażliwość, nasze emocje. To, że w gruncie rzeczy Żydzi - czy wyznawcy judaizmu - nie są postawieni poza nawiasem chrześcijańskiego przykazania miłości Boga i bliźniego. Miłujemy Żydów tak, jak miłujemy wszystkie inne narody, i miłujemy każdego Żyda tak, jak miłujemy każdego innego człowieka. A dalej Ojciec Święty powiedział tak: "i - można powiedzieć - naszymi starszymi braćmi".

Już księża wiedzą, po egzegecie Pisma Świętego, że liczy się każde słowo. A nawet, jak mówią rabini, puste przestrzenie pomiędzy literami. I tutaj liczą się te puste przestrzenie między literami oraz słowa "można powiedzieć". Otóż mamy tutaj do czynienia z pewną, z pewnym myśleniem analogicznym. Skąd wzięła się ta formuła? Tę formułę Jan Paweł zapożyczył - to nie jest formuła teologiczna ściśle - zapożyczył od Adama Mickiewicza, który to Adam Mickiewicz pod koniec lat 40. XIX wieku w swoich odezwach o charakterze, o profilu wyraźnie politycznym i patriotycznym mówił o "Izraelu - naszym starszym bracie". Nie była to formuła teologiczna w znaczeniu takim, powiedzmy sobie, jak używa to teologia katolicka. I Ojciec Święty użył to też ze słowami "można powiedzieć".

Dlaczego więc z ostrożnością trzeba nazywać Żydów "naszymi starszymi braćmi"? Dlatego, proszę księży - Żydów w znaczeniu wyznawców judaizmu - dlatego, proszę księży, ponieważ oni są wyznawcami judaizmu rabinicznego.

Ten judaizm rabiniczny, który wyznają, ukształtował się po 70 r. po Chrystusie w opozycji do chrześcijaństwa. Otóż, chrześcijaństwo nie wyłoniło się z judaizmu rabinicznego. Chrześcijaństwo stanowi przedłużenie, wyrosło, karmiło się judaizmem biblijnym. Jezus Chrystus nie przynależał do judaizmu rabinicznego, bo tego jeszcze nie było. Aczkolwiek, w Jego czasach byli rabini i aczkolwiek Jezusa nazywano czasami Rabbim, to jednak nie był to ten judaizm, który ukształtował się po upadku Jerozolimy.

Judaizm biblijny był diametralnie od tego, z jakim mamy do czynienia po roku 70. odmienny dlatego, że to był misyjny, nastawiony pozytywnie wobec świata greckiego, mający obok Biblii Hebrajskiej również Biblię Grecką, czyli septuagintę, wielopostaciowy, gdzie rozmaite warstwy, rozmaite kręgi i nurty - one istniały obok siebie, a więc: faryzeusze, saduceusze, esseńczycy, zeloci, chrześcijanie. Ten judaizm był wielopostaciowy.

Natomiast po roku 70., kiedy wyłoniło się chrześcijaństwo, kiedy chrześcijaństwo okrzepło - rabini wywalili wszystkie inne nurty życia żydowskiego i przeorientowali, przebudowali swoją wiarę tylko na gruncie faryzejskim, tylko na gruncie rabinicznym. Na tym gruncie wyłoniła się ok. roku 220. po Chrystusie Miszna, następnie tzw. Tosefta - a ponieważ są dwie Tosefty: napisana w Palestynie i w Babilonii - to obie te Tosefty i Miszna - ogromne dzieła - składają się na Talmud Palestyński i Babiloński. Normatywny dla życia żydowskiego jest Talmud Babiloński. W związku z tym judaizm rabiniczny bywa nazywany również judaizmem talmudycznym. Ten, w tym judaizmie talmudycznym jest mnóstwo elementów antychrześcijańskich.



NIENAWIŚĆ DO CHRZEŚCIJAŃSTWA

Natomiast największym, najgorszym paszkwilem, który znany był bardzo długo w tradycji ustnej, a pod koniec I tysiąclecia został spisany, paszkwilem antychrześcijańskim, jest żydowskie dzieło zatytułowane "Toledot Jeszu" czyli - "Historia Jezusa", "Historia Jeszu" dokładnie. To jest takie przekręcone słowo. Tak jak dzieci przedrzeźniają jedno drugiego, tak i tutaj imię Jezusa jest przedrzeźnione. Jest to paszkwil na Ewangelię, ze szczególnym upodobaniem skierowanym przeciwko Ewangelii św. Mateusza, która, jak wiemy, wśród czterech kanonicznych ewangelii jest najbardziej żydowska. I, proszę księży, myślenie żydowskie - mówię to z pełną odpowiedzialnością - mentalność żydowska, wychowanie żydowskie jest mocno zakorzenione w tych właśnie antychrześcijańskich i antyjezusowych nurtach, które rzadko były spisywane (aczkolwiek były), natomiast tkwią w podświadomości i w żydowskich rodzinach. Przykłady można mnożyć.

Otóż jest taka książka - "Córka przymierza", napisana przez Żydówkę, która stała się chrześcijanką. Wspomina ona swoje dzieciństwo, nazywa się Michele Guiness - Angielka, Żydówka angielska. Wspomina swoje dzieciństwo. Kiedy pierwszy raz usłyszała o Jezusie, zapytała swojego nauczyciela żydowskiego, co on myśli o Jezusie, żeby jej powiedział. Odpowiedź nauczyciela była taka: "Nigdy, przenigdy, nie wypowiadaj przy mnie tego imienia".

Otóż pierwsza postawa Żydów rabinicznych - talmudycznych, czyli tych Żydów, z jakimi mamy do czynienia, to jest absolutne milczenie o Jezusie. Nie wolno w żydowskich rodzinach mówić o Jezusie. I nie wolno Żydom podejmować teologicznej rozmowy, religijnej rozmowy o Jezusie z chrześcijanami. Jeżeli jacyś podejmują, podejmują to tylko i wyłącznie jako inicjatywa prywatna, natomiast nie jako przedsięwzięcie, w którym mieli by reprezentować religię żydowską jako taką.

Obok milczenia istnieją całe te pokłady wrogości. Gdzie one są widoczne? Zwłaszcza w żydowskich powieściach. Takich np. jak pisane przez Jerzego Kosińskiego. W tym "Malowanym ptaku" mamy mnóstwo reminiscencji folkloru żydowskiego, który jest specyficznie antykatolicki - zwłaszcza przeciwko katolickim księżom. Dalej - w powieściach Isaaca Bashevisa Singera. Proszę popatrzeć, jaki tam jest wizerunek księdza. Tam ksiądz to jest zawsze przygłup, pijak, z krostami - a więc niekoszerny, itd. itd.

I to znajdujemy również - ten sposób myślenia - choćby w tych ostatnich doniesieniach na temat Jedwabnego, gdzie w książce Grossa - ona rozpoczyna się od takiego epizodu, niby to powołującego się na pamiętnik Wassersteina - to osobna historia, nie ma co w to wchodzić - tam jest też wizerunek polskich katolików, polskich chrześcijan przejęty żywcem z żydowskiego folkloru.

I kiedy wielokrotnie napisałem w trakcie tej konfrontacji, że to jest zmyślenie, że to jest bzdura, że nic takiego się nie wydarzyło. I pisałem - te teksty były przedrukowywane w "Życiu" i gdzie indziej - proszę zauważyć, że nikt z Żydów się do tego nie odniósł, nikt tego tematu nie podjął. Aczkolwiek wyraźnie kwestionowałem wiarygodność tego rodzaju rzeczy mówiąc, że one są nie przejęte ze zdarzeń, tylko przejęte z pewnego stylu myślenia o chrześcijanach i o katolikach.

Dialog zatem jest straszliwie trudny, ponieważ - zwróćmy uwagę - jest to dialog z judaizmem rabinicznym, który ukształtował się w opozycji do chrześcijaństwa. Zatem - i to jest pewien paradoks - oni są młodsi od nas. Bo ci którzy - ci Żydzi, na gruncie których wyrosło chrześcijaństwo, to był - jak powiedziałem - judaizm biblijny. Przecież Piotr był Żydem, Paweł był Żydem, Jakub był Żydem. Wszyscy Apostołowie, być może z wyjątkiem jednego, byli Żydami.

Dlaczego, mimo tak trudnej sytuacji Kościół nawiązał dialog z Żydami? O tym przesądziły trzy okoliczności. Jedna - to sprawa wymordowania Żydów w Europie. I w związku z tym - aczkolwiek cyfry się wahają - Żydzi usankcjonowali cyfrę 6 milionów. Dzisiaj nie ma żadnej dyskusji nad tą cyfrą. Każdy, kto zakwestionuje 6 milionów - jest rewizjonistą. Jeżeli księża pojadą do Jerozolimy, to przy ścianie płaczu, na dziedzińcu jest sześć świeczników - sześć lamp. I te sześć lamp oznacza sześć milionów. Jakakolwiek dyskusja na ten temat jest natychmiast ucinana, i niczego się nie zmieni. Podobnie np. jak niczego nie zmieniła ekshumacja w Jedwabnem - podano 1600, i to jest cyfra święta. I koniec - żadna ekshumacja nic tu nie pomoże. Dlaczego? Bo spotykają się dwa sposoby myślenia.



OPOWIADANIE ZAMIAST FAKTÓW

My próbujemy w tej, w tym myśleniu o wojnie odtworzyć to, co się wydarzyło. Próbujemy odtworzyć kto, gdzie, kiedy, ile osób, dlaczego, itd. My myślimy na sposób historyczny - chcemy odtworzyć fakty. Proszę księży, dla Żydów fakty nie mają żadnego znaczenia. Proszę to zapamiętać, mówię to z długiego doświadczenia. Żydów nie interesuje historia jako taka. Nie mają pojęcia historii obiektywnej. Co ich interesuje? Żydów interesuje haggada o przeszłości - opowiadanie o przeszłości. A to jest zupełnie co innego. Nie liczy się to co się wydarzyło. Ważne jest to, jak się to opowiada.

Zatem - upraszczając nieco - nie zadaje się pytania, co jest prawdziwe. Zadaje się pytanie, co jest prawdziwe dla Żyda. Nie mówi się, co jest dobre (lecz) co jest dobre dla Żydów? Nie mówi się, co się wydarzyło - co się wydarzyło, żeby to było dobre dla Żydów? Otóż to jest mentalność - sposób myślenia ukształtowany przez tysiąclecia. Spotykają się ze sobą dwie mentalności. My w tym wydarzeniu zagłady Żydów chcemy ustalać fakty. Natomiast Żydzi wyciągają stąd znaczenie, sens, który mógłby być dla nich pożyteczny. Jeżeli fakty temu przeczą, to tym gorzej dla faktów. W związku z tym, dyskusja z nimi na temat faktów mija się w ogóle z celem.

I typowy przykład tego mogą księża znaleźć w licznych publikacjach "Gazety Wyborczej". Jest to gazeta - mówię to z pełna odpowiedzialnością - w specyficznym i pełnym tego słowa znaczeniu - żydowska. Od redagowania, od - powiedzmy sobie - sposobu podawania informacji, od sposobu układania informacji itd. itd. jest, ona doskonale odzwierciedla mentalność żydowską.

Posuńmy się dalej. Kiedy wchodziliśmy w ten dialog - a w Kościele katolickim w Polsce następowało to w połowie 80. lat - sądziliśmy, że wobec tej zagłady Żydów można wykazać wrażliwość. Upłynęło, co prawda, 40 lat od II wojny, pokolenie, które było świadkiem zagłady już powoli odchodziło, ale wydawało się, że Kościół powinien powiedzieć: "współcierpimy z Wami, rozumiemy Was". Czyli, myśmy pojmowali ten dialog w kategoriach etycznych, moralnych i duchowych. Bardzo szybko żeśmy zobaczyli, że te kategorie zupełnie nie interesują rozmówców. Oni mówili o tych samych rzeczach, ale w kategoriach politycznych, społecznych i ekonomicznych. Kiedy więc myśmy mówili, że współczujemy, to odpowiedź była: "a ile można by z tego zyskać?". Ona nie była wręcz tak podawana, ale do tego się sprowadzała.

Niemcy w latach 50. i 60. zapłacili Izraelowi ponad 100 miliardów marek, dzięki czemu to państwo okrzepło. A kiedy źródło niemieckie wyschło - wtedy zaczęto szukać możliwości gdzie indziej. Oczywiście, Izrael jest stale utrzymywany przez Stany Zjednoczone. Roczne, roczna subwencja bezzwrotna Ameryki na rzecz Izraela wynosi - według źródeł oficjalnych - 10 miliardów dolarów. A ponadto każdy Żyd mieszkający na terenie Ameryki jest opodatkowany na rzecz Izraela. Więc Izrael może się rozwijać. Myśmy bardzo wielu z tych rzeczy przedtem po prostu nie wiedzieli. Obracaliśmy się w tych kategoriach moralnych, a te kategorie moralne były przekładane na kategorie finansowe.



KARMELITANKI, KRZYŻ, JEDWABNE...

Kiedy więc zaczęliśmy mówić o współczuciu, to to współczucie - również w Polsce - zaczęto przekładać na żądania finansowe obliczone na ok. 65 miliardów dolarów. I zaczęto dawać do zrozumienia, że któregoś dnia ci, którzy współczują Żydom muszą stać się sojusznikami w wywieraniu presji. Testem była sprawa Oświęcimia. Nie sposób tego, choćby pokrótce, streszczać. Przypomnę tylko, że Żydzi mocno domagali się przeniesienia sióstr Karmelitanek. W tej sprawie zostało podpisane zobowiązanie, które w Polsce w ogóle nie było konsultowane. A w momencie kiedy sygnatariusze tego zobowiązania nie mogli się z niego wywiązać - wówczas całe ostrze skierowane przeciwko Janowi Pawłowi II grożąc bojkotem papieskich pielgrzymek. I w tamtych warunkach Komisja Episkopatu Polski musiała niejako wspomóc Ojca Świętego, a w każdym razie zaoszczędzić ewentualnego wstydu. Karmelitanki zostały przeniesione.

To był tylko początek - potem pojawiła się sprawa krzyża na żwirowisku - gdyby krzyż został przeniesiony, to pojawiła się sprawa usunięcia wszystkich krzyży na terenie Oświęcimia, tak żeby nie było ich widać z obozu Birkenau. A potem kolejne żądania. Dzięki Bogu, na pewnym etapie ksiądz Prymas powiedział "Nie. Krzyż jest i będzie". Rozpoczęła się wielka nagonka przeciwko Prymasowi, przeżył ją bardzo, ale jest faktem, że krzyż został.

Skoro ten etap nie został przeskoczony, to nie posunięto się dalej. A dlaczego to było takie ważne? Bo w ten sposób chciano dokonać judaizacji Auschwitz jako symbolu zagłady Żydów, i całą II wojnę światową sprowadzić do wojny przeciwko Żydom, do zagłady Żydów. Cała inna martyrologia nie wchodziłaby w rachubę. A skoro "inni" wymordowali Żydów, to ci "inni" to nie tylko Niemcy, ale również Polacy, Litwini, Łotysze, Ukraińcy, Białorusini i Bóg wie kto jeszcze. I potem tę odpowiedzialność, narzuconą sztucznie, należało przełożyć na odpowiedzialność ekonomiczną. Skoro nie zdało to sprawy z Auschwitz, znaczy - nie zdało egzaminu z Auschwitz, przerzucono się na Jedwabne.

Jedwabne było przygotowywane od trzech lat - starannie i precyzyjnie. Kiedy mówiliśmy o tym wcześniej, to specjalnie nas nie chciano słuchać. Ksiądz Prymas dostawał - również - miał bardzo dobre informacje, że Jedwabne się szykuje. To jest starannie przygotowana kampania. Chodziło w niej o to, żeby z Polaków uczynić współsprawców Holocaustu, obok Niemców. Ale nie tylko o odpowiedzialność moralną chodzi, ale o odpowiedzialność polityczną.

W związku z tym ostrzegaliśmy kancelarię prezydenta i premiera, że nie wolno doprowadzić do tego, żeby polski rząd miał przepraszać Żydów. Ponieważ w języku dyplomatycznym za przeprosinami idzie, idą pieniądze. Proszę sobie przypomnieć np. casus tego samolotu amerykańskiego zestrzelonego w Chinach. Amerykanie bardzo długo nie chcieli przeprosić, ponieważ doskonale wiedzieli, że jeżeli przeproszą, to muszą potem Chińczykom płacić. Proszę sobie przypomnieć - teraz ostatni - casus Afryki. Tam wydano taką deklarację, że te narody białe przepraszają Murzynów za to, że ich wyniszczyły. A Murzyni natychmiast zatem powiedzieli: "skoro nas przeprosiliście to nam zapłaćcie teraz, dajcie nam odszkodowania za niewolnictwo, za to, za tamto, itd. itd.".

I z dialogu, proszę zauważyć, zaczęto robić, i z ludzi dialogu - zaczęto robić sprzymierzeńców kampanii czysto politycznej, ekonomicznej. Byli tacy, którzy na to poszli. Np. z pracujących w tych kręgach akademickich - ks. prof. Michał Czajkowski. Myśmy go prosili, mówili, ksiądz prymas również: "nie wolno ci tego robić". Pozostawało bez echa i pozostaje nadal. Natomiast byli tacy, którzy powiedzieli twardo "nie". I spowodowało to określone reakcje.

Ale nie posunęło rzeczy naprzód. Dla mnie takim krytycznym był rok 1998, do którego to czasu byłem takim współprzewodniczącym Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Drugim współprzewodniczącym był Stanisław Krajewski, Żyd. Chodziło o sprawę Auschwitz i krzyża w Auschwitz. Były na nas naciski, żebyśmy przyczynili się do tego, że krzyż z Auschwitz zostanie przesunięty, przeniesiony. Powiedziałem: "absolutnie to nie wchodzi w rachubę". Krajewski zadzwonił do mnie i powiada: "Słuchaj, no, to jest dialog - my musimy mówić jednym głosem". Mówię mu: "W porządku. Tylko czy to musi być Twój głos?". Tu nasze drogi się rozeszły, prawda? Bo mówienie jednym głosem, to mówienie tego czego oni chcą. I trzeba było po prostu twardo powiedzieć "nie".

Druga okoliczność, na którą warto zwrócić uwagę, ma charakter specyficznie religijny. Mianowicie my podejmujemy dialog chcąc lepiej zrozumieć siebie. Ale tu uwaga: wyszło mnóstwo książek typu np. - tytuły: "Jezus - Żyd praktykujący", i na okładce mężczyzna odwrócony, w tałesie, pod Ścianą Płaczu, co sugeruje, że tak wygląda Jezus - czyli tak jakby Jezus był współczesnym Żydem. To jest bzdura. Jezus - po raz trzeci powtarzam - nie przynależał do judaizmu talmudycznego ani rabinicznego, bo ten jest z gruntu anty-jezusowy i anty-chrześcijański.

Otóż, jeżeli podejmujemy dialog, to - i z judaizmem rabinicznym - to dlatego, że mamy świadomość, że także we współczesnej religii żydowskiej, pomimo wielkiego potencjału anty-chrześcijańskości, jest jednak pewna wierność i ciągłość z judaizmem biblijnym. I że rozmaite formy życia religijnego żydowskiego prowadzą wyznawców judaizmu do Pana Boga, i że jest to dla tych z nich, którzy żyją wedle swojego sumienia, no - skuteczna droga do Pana Boga.



ANTYSEMITYZM KONCESJONOWANY

My więc podejmujemy dialog z perspektyw, z przesłanek religijnych, teologicznych. Chcemy również lepiej zrozumieć siebie, i chcemy wyciągnąć rękę, podać rękę tym, którzy -tak jak my - wyznają Boga Jedynego. Żydów nie interesuje dialog teologiczny. Mało tego, mają - powtarzam to po raz drugi - zakaz teologicznych debat z chrześcijanami. Jeżeli nawiązują kontakty, to czynią to z przesłanek politycznych i społecznych, szukając wśród chrześcijan sojuszników do zwalczania antysemityzmu. I tylko tyle. Na tym się cała sprawa kończy. Jeżeli któryś chrześcijanin nie chce być sojusznikiem w zwalczaniu antysemityzmu - stawiają go natychmiast poza nawiasem.

A co to jest antysemityzm? Tutaj też nastąpiła pewna zmiana. Aż do lat 90. antysemitą był ten, kto nie lubił Żydów. Od początku lat 90. antysemitami mogą być również ci, których Żydzi nie lubią. I tu się zaczyna problem. Dlatego, że antysemityzm, antysemita, to może być nominacja - można zostać antysemitą z nominacji, prawda? I tu, czyli, jeżeli ktoś jest niewygodny - przylepia mu się etykietę. Taka etykieta w Ameryce czy w Kanadzie oznacza publiczną śmierć. Dziennikarz obrzucony tym, naukowiec obrzucony tym - traci posadę. Casus: Norman Davis. Casus: Finkelstein, który ma, sam jest Żydem z urodzenia, ale został okrzyczany antysemitą - można być więc i Żydem, i antysemitą, to już jest wyjątkowa dialektyka. Więc, więc proszę zwrócić uwagę, że cała ta sprawa się bardzo mocno rozmywa.

No i ostatnia, ostatnia - że tak powiem - uwaga, która pozwala nam to zrozumieć, nie zrozumieć, ale - zobaczyć jak to jest bardzo trudne. Otóż, proszę księży, mi się wydaje, że w tym wszystkim aktualnie jest ogromny impas. Dlaczego ten impas? Dlatego, że znaleźli się ludzie, którzy nazywają rzeczy po imieniu. Ponieważ Żydzi do tej pory - wśród katolików - szukali takich, którzy powtarzali to, co im się podobało (tym Żydom), albo co Żydzi chcieli słuchać.

W momencie, kiedy po stronie katolickiej pojawiły się osoby, które nazywają rzeczy po imieniu, nastąpiła próba zwekslowania ich na bok i takiego ułożenia - modelu takiego dialogu, który się Żydom podoba. Na to można Żydom odpowiedzieć krótko, po żydowsku - czyli tak jak rabin Mendel z Kocka. A rabin Mendel z Kocka powiedział tak: "Jeżeli ja to jestem ja, bo Ty to jesteś Ty, to ani ja nie jestem ja, ani Ty nie jesteś Ty". Czyli: jeżeli ja podejmuję jakąś rozmowę, po to, żeby się tobie przypodobać, to ani ja nie jestem sobą, ani ty nie jesteś sobą. Ale rabin dalej powiedział: "Jeżeli ja to jestem ja, bo ja to jestem ja, a Ty to jesteś Ty, bo Ty to jesteś Ty, to wtedy ja to jestem ja, a Ty to jesteś Ty, i możemy ze sobą gadać".

Więc wtedy będzie dialog, jeżeli chrześcijanie pozostają sobą, Żydzi - jeżeli tak chcą - pozostają sobą, i te rzeczy są nazywane otwarcie, i nazywane bez kompleksów. Jeżeli coś takiego się dzieje, jeżeli by się coś takiego odbywało, to wtedy ten, te wzajemne kontakty mają sens. Bez tego przeobrażają się w umizgi, które - w moim przekonaniu - prowadzą, z chrześcijańskiej strony - donikąd, a nawet więcej - one przesądzają o tym, że następuje rozmywanie chrześcijańskiej tożsamości, a więc - osłabianie chrześcijaństwa, czyli rozsadzanie go od środka.

Dziękuję bardzo."

www.kki.pl/piojar/polemiki/kosciol/dialog.html

 
Administrator
NTV
piątek, 22 listopada 2013 22:31
Wpisany przez Administrator

 

 
Administrator
Tęczowanie
piątek, 22 listopada 2013 21:53
Wpisany przez Administrator
 

alt

Tęcza czyli sikanie na dywan

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Gdy dopuścimy, żeby ktoś ze swymi gminnymi gustami czy szczególnymi obyczajami seksualnymi postawił stopę w przestrzeni publicznej, nieuchronnie zacznie walczyć o to, żeby jego obyczaje stały się powszechnie obowiązujące.

 Mój dobrze wychowany pies podczas wizyty u sąsiadów nasikał na dywan. Na szczęście sąsiedzi sami miewali i psy i dobrze rozumieli, że w ten sposób chciał zaznaczyć i poszerzyć swoje terytorium.

You pissed on my rug- nasikałeś mi na dywan, wykrzyknął Lyndon Johnson do kanadyjskiego dyplomaty, który zgłosił jakieś zastrzeżenia pod adresem amerykańskiej polityki. Z właściwą sobie bezpośredniością Johnson zauważył atawistyczny charakter wielu, na pozór irracjonalnych, ludzkich zachowań. Wszak polityka zagraniczna , relacje z sąsiadami, graniczne konflikty, spory dziecinnych i młodzieżowych gangów sprowadzają się często do zaznaczania terenu przez wzajemne sikanie na dywan.

Przyszło mi to głowy gdy zastanawiałam się nad sensem walki o tęczę na Placu Zbawiciela Pomimo wszystko nie podejrzewam snobistycznego środowiska ludzi sztuki i kultury o tak gminne gusta. Tu nie chodzi o zamiłowanie do konstrukcji z jarmarcznych kwiatków. Po prostu sikając na dywan, zajmują- jak mój pies- publiczne terytorium.

Czy powinniśmy to zlekceważyć?

Z góry oświadczam, że zupełnie nie obchodzi mnie jak ktoś spędza wolny czas, co je, jakie kwiatki stawia w wazonie czy jak uprawia seks. Nie mam zamiaru nikogo indoktrynować i zmieniać. Problem polega na tym , że gdy dopuścimy żeby ktoś ze swymi gminnymi gustami czy szczególnymi obyczajami seksualnymi postawił stopę w przestrzeni publicznej, nieuchronnie zacznie walczyć o to, żeby jego gusta, obyczaje (czy zboczenia) stały się przymusowe.

Kilka dni temu, podczas obowiązujących zajęć, przeczytano nauczycielom nauczania początkowego instrukcję WHO, z której wynika, że masturbacja jest niezwykle korzystna dla rozwoju fizycznego , emocjonalnego i duchowego dzieci. W związku z tym zajęcia z „ poznawania swojego ciała” staną się obowiązujące już w przedszkolu. Podobnie mają być przymusowo realizowane w przedszkolach zajęcia ze zmiany ról społecznych czyli przebieranie się chłopców za dziewczynki i nadawanie im imion przeciwnej płci. Jak widać lobby homoseksualne i pedofilskie przechodzi od wymuszania tolerowania (czy nawet akceptacji) ich zachowań, do przymusowego wdrażania tych zachowań w najmłodszym pokoleniu. Motywy wprowadzenia obowiązku szkolnego dla sześciolatków i przedszkolnego dla pięciolatków stają się w świetle tego zupełnie jasne.

Jeżeli nie zaprotestujemy - okaże się wkrótce, że rodzice nie będą mogli zabrać dziecka ze szkoły czy przedszkola w którym jest ono uczone samogwałtu. Już teraz w Niemczech za niezgodę na uczestnictwo dziecka w takich praktykach można stracić prawa rodzicielskie.

Kiedy bocznymi drzwiami wchodziła do Polski tak zwana kontrkultura wiele osób z nią sympatyzowało. Bo jak się nie śmiać gdy młody farmer Claude Bukowski, bohater Hair, galopując na łaciatym koniu twarzą do ogona wyśpiewuje, że masturbacja wcale nie jest taka zła? A wszystko tylko po to żeby zgorszyć i zainteresować eleganckie panienki odbywające w Central Parku konną przejażdżkę.

Tak też traktowaliśmy odkrycia kontrkultury- jako młodzieńczy bunt, z którym można bezkarnie sympatyzować. Przecież nikt nie kazał nam się masturbować ani zażywać LSD. W naszych czasach jeżeli w ogóle istniało LSD, było tak drogie, że na pewno nie stanowiło zagrożenia dla zbuntowanych dzieciaków. Problemem był raczej – o ile pamiętam - rozpuszczalnik tri. A zbiorowa masturbacja była faktycznie poważnym problemem – więzień i zakładów dla upośledzonych umysłowo. W najśmielszych marzeniach nie przypuszczaliśmy , że onanizm stanie się dla naszych dzieci i wnuków przymusowy, a jego lekcje zdominują program przedszkoli.

W wielu ważnych sprawach oddaliśmy już teren. Na przykład w kwestii eutanazji. Między innymi dlatego, że dyskusja wydawała się bardzo teoretyczna, ideologiczna. Zapomnieliśmy, że po ataku kulturowym następują zawsze konkretne rozwiązania prawne. Teoretycznie chodziło o to, żeby eutanazji mógł się poddać znudzony życiem jakiś jej zwolennik. W praktyce stała się przymusowa dla schorowanych starców w Holandii, którzy wcale jej nie pragną.

Stała się również furtką dla okrutnego morderstwa sądowego na pozostającej w śpiączce Amerykance Terri Schiavo , która decyzją sądu została skazana w 2005 roku na śmierć głodową. Dla sądu nie miało najmniejszego znaczenia, że gotowość opieki nad Terri zgłaszali jej rodzice, a z żądaniem eutanazji zgłosił się mąż zainteresowany spadkiem i możliwością zawarcia nowego związku. Agonia Terri trwała dwa tygodnie. Wszyscy „tolerancyjni” są za to pośrednio odpowiedzialni.

Podobnie - jeżeli teraz nie wyprowadzimy homofilii i pedofilii z przestrzeni publicznej będziemy odpowiedzialni za gwałt dokonany w przyszłości na naszych dzieciach i wnukach.

 

skomentarze
  • Ten centralny system sterowania programem
    przedszkoli i szkół to był przedsionek tego co nastąpi niebawem. Może to i dobrze, bo to jest namacalny przykład czym jest tzw demokracja i wybrane przez nią instrumenty..

    W Irlandii obowiązkowo uczy się dzieci w szkołach (obowiązkowych) lekcji.. ateizmu. Myślę że gdy przejdą już do praktycznego nauczania homoseksualizmu, wtedy doczekamy się zdrowej (ale krwawej) rewolucji, bo domagającej się zdrowych fundamentów. Przy okazji wymrą różni budowniczowie socjalizmu..
    nadużycie link skomentuj
  • @fan wolności
    Nie wiem czy wymrą. Dzieci rządzącego establishmentu uczęszczają do "Sternika" w Józefowie ( szkoła Opus Dei) gdzie chodzą w mundurkach i są uczone greki i łaciny. To dla nas aborygenów jest przeznaczona edukacja seksualna, żebyśmy wymarli. Oczywiście poza tymi potrzebnymi do mycia szaletów przy autostradach.
    nadużycie link skomentuj
  • "W cyrku wybuchł pożar."
    Wszyscy biegają w panice, wołając "Ratunku, pożar!".
    Tymczasem z boku stoi spokojnie jakiś facet i mówi:
    - Jestem tenczofym szefem cyrku. Proszę zachować spokój, za chwilę
    wystąpi cudofny połykacz ognia!"


    "Cudofny f sfej cudofnosci Szef Partii “M Jak Tencza” kocha, kocha inaczej i inaczej nie kocha! Cudofnie POdzielony na Cudo POli-amorka s Cudo POli-ego cudofnie objawia sie fsem i fobec jako:
    1.Inaczej kochajoncy.
    2. Super -Inaczej kochajoncy.
    3. Anty - Inaczej kochajoncy
    4. Inaczej kochajoncy -magik.
    5. Inaczej kochajoncy -pirotechnik.
    Inaczej kochajoncy cudofny f sfej cudofnosci Szef Partii “M Jak Tencza” mówi: "Ja Ciem cudofny f sfej cudofnosci czlonku Partii “M Jak Tencza” wypi-eld-olem..."
    Super -Inaczej kochajoncy cudofny f sfej cudofnosci Szef Partii “M Jak Tencza” mówi: "Ja Was wszystkich cudofnych f sfej cudofnosci czlonkuf Partii “M Jak Tencza” wypi-eld-olem".
    Anty - Inaczej kochajoncy cudofny f sfej cudofnosci Szef Partii “M Jak Tencza” mówi: "Ja się cudofny f sfej cudofnosci czlonku Partii “M Jak Tencza” z Tobom pi-eld-olic nie bendę!"
    Inaczej kochajoncy -magik cudofny f sfej cudofnosci Szef Partii “M Jak Tencza” mówi: "Ja Ciem Cudofny f sfej cudofnosci czlonku Partii “M Jak Tencza” tak wypi-eld-olem, rze ty nawet nie zauwarzysz kiedy"
    Inaczej kochajoncy –pirotechnik cudofny f sfej cudofnosci Szef Partii “M Jak Tencza” mówi: "Ja Ciem Cudofny f sfej cudofnosci czlonku Partii “M Jak Tencza” wypi-eld-olem z hukiem".

    Jest jeszcze Inaczej kochajoncy Cudofny f sfej cudofnosci Szef Partii “M Jak Tencza” a la McGyver: "Ja Was Cudofny f sfej cudofnosci czlonku Partii “M Jak Tencza” wypi-eld-olem f kosmos golymi rencami..."


    PS. "Daleko za gorami, daleko za lasami na zielona wyspa dwa kochajoncy inaczej żyją sobie razem f tenczowej “M-rodzinie jak Tencza”. Razem chodzą na zakupy, na basen, do restauracji, do szkoły i w ogóle wszystko robią razem. Pewnego razu siedzą sobie w pokoju i jedne mówi do drugiego:
    - Chodź idziemy po mentosy.
    - Daj spokój nie mam sił.
    - Ale zawsze wszędzie chodzimy razem no chodź.
    - Nie, nie dam rady.
    - Sam nie idę, zdradzisz mnie w miedzy czasie i co będzie?
    - Idź sam, nic się nie stanie obiecuje.
    No i poszedł do sklepu. Po godzinie wraca na mieszkanie, otwiera drzwi a tam sperma na ścianie przedpokoju. Wchodzi dalej a tam sperma w cały pokoju - na telewizorze, na ścianach, stole, suficie. Wchodzi do sypialnia a tam jego partner śpi nagi na łóżku.
    - Ty dziwko, ty chamie, ty....na chwilę Cię samego nie można zostawić!!
    - A to już pierdnąć sobie nie można? "
    nadużycie link skomentuj
  • @Iza 14:30:28
    No, jeśli nie będzie rewolucji po tym jak dziecko przyjdzie z obolałym odbytem po praktycznych ,,lekcjach w szkole'', to faktycznie, takie bydło musi pójść na rzeź, bo tylko to mu się należy..
    nadużycie link skomentuj
  • @Iza
    Witaj

    Jak ja się z tobą solidaryzuję!
    To już doprawdy ostatni dzwonek.
    Jesteś sobie w stanie wyobrazić przyszłe pokolenia, które już w przedszkolu zostaną poddane takiemu praniu mózgu!?
    Przecież to prowadzi świat na zatracenie.
    No może nie cały świat, bo Arabstwo, Indie i Chiny nie poddadzą siętemu paskudztwu.
    Lecz Europa zniknie.

    Musimy z całych sił walczyć. To nie są żarty.

    Pozdrawiam
    nadużycie link skomentuj
  • @Mr rM 14:42:51
    Daj spokój będziesz tu nam czytanki z gimnazjum przepisywał ?!
    Daj coś hardcorowego : Tristana i Izoldę albo co !?
    nadużycie link skomentuj
  • Czy ktoś mógłby mi powiedzieć, jak założyć bloga i jak zdobyć potrzebny do tego "alfanumeryczny kod z zaproszenia"?
    ??????????????????????????
    nadużycie link skomentuj
  • To dowód, że premier Donald Tusk jest pedofilem!
    "Kilka dni temu, podczas obowiązujących zajęć, przeczytano nauczycielom nauczania początkowego instrukcję WHO, z której wynika, że masturbacja jest niezwykle korzystna dla rozwoju fizycznego , emocjonalnego i duchowego dzieci. W związku z tym zajęcia z „ poznawania swojego ciała” staną się obowiązujące już w przedszkolu. "

    ----> Tego się można było spodziewać, ale że także i Zdrojewski, Szumilas, Kudrycka???
    nadużycie link skomentuj
  • @powiew świeżości - Ale masz plamę na życiorysie.
    "... jak zdobyć potrzebny do tego "alfanumeryczny kod z zaproszenia"?"

    ---> Do tego - w przeciwieństwie do deklarowanej "proweniencji" - bronisz bolszewickiej, zakłamanej, antypolskiej gnidy, jaką jest Marcin Meller!
    http://MonsieurB.neon24.pl/post/92788,smierdziel#comment_881944

    Niech ten śmierdziel
    http://normalny.neon24.pl/post/79427,marcinie-meller-ty-bolszewicki-gnojku

    krytykuje swoich ziomków - nie jeden też obżydliwie śmierdzi. A od nas Polaków niech się odwali.
    Tak naprawdę, to Mellerowi nie przeszkadza smród w ogóle - jemu przeszkadza polski smród, który zresztą sobie ubzdurał w swej chorej z nienawiści głowie.. Zmienię zdanie, jak Meller opowie jak krzywił się z obżydzenia, mijając śmierdzących Żydów pod ścianą płaczu!
    Musisz nauczyć się odróżniać pedantów od wybiórczych pedantów. Tak więc ze spełnieniem Twojej prośby bym się jeszcze wstrzymał
    nadużycie link skomentuj
  • Plac Zbawiciela
    Moja Babka, Ojciec i Matka opowiadali, że przed II wojną Kościół Najświętszego Zbawiciela był widziany z czterech stron Warszawy. Od południa, zachodu, północy i wschodu. Po wojnie tak architektonicznie ułożono budynki, że Kościół stał się widoczny tylko od ul. Marszałkowskiej przy Pl. Konstytucji. Widać i to qwom przeszkadzało ostatnimi laty, że pedalską tęczę ustawili.
    nadużycie link skomentuj
  • sposób na polityka.
    Temat popierdółek i wypaczonych zachowań lub pomysłów jest dla tego
    tak głośny gdyż sponsorowany jest przez polityków. Niektórzy już o tym się przekonali ze na polityka łobuza najlepsza jest "szkarłatna litera".
    Nawet nie wyobrażacie sobie jaką zwykła kreda w użyciu może mieć straszliwą i zabójczą moc.
    nadużycie link skomentuj
  • @Iza
    Proszę zauważyć ,że o ile dzieci nie "zaszczepione" w domu przeciwko homopropagandzie mogą poddać dowolnej indoktrynacji, to z dorosłymi postępują metodą "małych kroczków".
    W popularnym serialu emitowanym na tvp2 para pederastów przedstawiona jest jako dwójka "normalnych ,takich jak wszyscy" bohaterów. Nie darmo w/w określenie wziąłem w cudzysłów. Taki obraz chcieliby homopropagandyści zaszczepić w społeczeństwie, ale posługują się w tym kłamstwem.
    O ile bowiem inne pary film pokazuje nierzadko w sytuacjach intymnych, to tychże pederastów jedynie w "poprawnych". Brak między nimi jakichkolwiek relacji seksualnych.
    Pytanie dlaczego homopropagandyści tak zakłamują rzeczywistość???
    Nie chcą żeby zniesmaczony widz nie przełączył na inny kanał ....
    Dopiero gdy widz zostanie odpowiednio wytresowany będzie mu można zwiększyć bodźce.

    Uwaga!
    Homoseksualizm należy po imieniu nazywać zboczeniem (chorobą).

    Na argument ,że został on wykreślony z listy chorób przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne w 1973 r. ..... :

    http://www.prawy.pl/prawy.pl/rodzina/4141-pedofilia-oficjalnie-uznana
    nadużycie link skomentuj
  • @1normalnyczlowiek 16:47:35
    Po pierwsze nie bronię Mellera, tylko go potępiam, co tam jest wyraźnie napisane (przeczytaj uważnie). Za to jak najbardziej zgadzam się z jego krytyką paradowania po centrach miast w koszulkach na ramiączkach (tak samo, jak przeciwstawiłbym się paradowaniu po centrach miast w pidżamach, szlafrokach i kalesonach). To, że Meller jest gnidą, nie wyklucza tego, że może w czymś mieć rację. Jak Meller stwierdzi, że 2x2=4, to nie będę się od tego odcinał tylko dlatego, że to stwierdził Meller.
    nadużycie link skomentuj
  • A co do tematu...
    ...pederastów, to polecam ten mocny artykuł:
    http://nczas.com/numer-biezacy/kornas-savoir-vivre-na-homoimprezie/
    nadużycie link skomentuj
  • @jazgdyni 14:55:10 @ Iza
    To jakiś chór w operze, który tu śpiewa: "Idziemy, idziemy..."

    Konkretnie: kto, kiedy, kogo zaskarży do prokuratury o molestowanie i deprawację?

    Na "przedszkola równościowe" idą olbrzymie środki z Unii Jewropejskiej. Takie, że np. w małych polskich miasteczkach /bezrobocie, bieda/ będą one o połowę tańsze od normalnych przedszkoli.

    Uważam, że reprezentacja rodziców i nauczycieli winna porozumieć się z episkopatem i cała akcja, oprócz prokuratury, niechaj oprze się o ambony.
    Ale... nie wiem, bo na KULu jest gender. Osobiście nie dam ani grosza już na KUL.
    nadużycie link skomentuj
  • @prawi co wiec 17:38:44
    Szanowna Pani Izabelo 5+++++++++++++.Tragedią tego świata są ludzie zapominają ;banderowcy,hitlerowcy,dżenderowcy.Czy będzie potem?
    nadużycie link skomentuj
  • @powiew świeżości
    " Jak Meller stwierdzi, że 2x2=4, to nie będę się od tego odcinał tylko dlatego, że to stwierdził Meller."

    ---> Tu nie chodzi o odcinanie się od oczywistych rzeczy, ale o natychmiastowe poszukanie odpowiedzi: dlaczego, właśnie teraz, dlaczego akurat wobec określonych osób, użył danego oczywistego argumentu. Szybko okazuje się, że wypowiedź jako całość jest szerszą manipulacją.
    Zawsze zapala mi się lampka ostrzegawcza, gdy słyszę - nawet od nieznanej zupełnie osoby - frazę "to typowo polska ..." I choć nie jeden raz, rzeczywiście to jest "typowo polska ...", to jeszcze chyba się nie zdarzyło, by osoba, którą usłyszałem, nie należała do grona TYPOWYCH opluwaczy polskiej historii, tradycji, wiary ... A takim ludziom nie wolno ustępować pola.
    Nie mam nic przeciwko temu, by taki nawet Meller, godzinami mówił o polskich wadach, przegranych powstaniach, smrodach ... podczas zwołanego na takie tematy kongresu naukowego. Ale jeśli ktoś to robi w mediach, w określonym czasie, w określonych sytuacjach, to na to nie może być zgody.
    nadużycie link skomentuj
  • @latajace skrzypce - tak właśnie trzeba mówić
    "... banderowcy,hitlerowcy,dżenderowcy ..."

    ---> Używam jeszcze zwrotu: genderpedofile
    oraz: środowiska LGBTP - ostatnia literka to Pedofile
    Trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Inaczej nigdy się nie zrozumiemy, nigdy się nie porozumiemy - szczególnie w walkach o normalność.
    nadużycie link skomentuj
  • Deprawacja
    Czy pojawiły się inicjatywy walki z tą deprawacją dzieci?

    Może Kościół Katolicki. Może Radio Maryja.

    To byłoby ważniejsze od Świątyni wotum dla Jana Pawła II.
    nadużycie link skomentuj
  • @jazgdyni
    Cieszę się, że moje dzieci są już bardzo dorosłe i niezwykle asertywne. Ale wnuki? Jedna wnuczka mieszka w Stanach. Po porodzie córka zapytała czy można nie podawać dziecku szczepień w pierwszej dobie życia. Lekarz prowadzący powiedział; " chyba musisz porozmawiać z psychiatrą". Uznała, że lepiej się nie wychylać i najprędzej opuścić ( drogi, prywatny) szpital . Na tym polega totalitaryzm w wersji soft. Wszędzie czyha na ciebie wróg - jak w wietnamskiej dżungli. Wrogiem może okazać się miły lekarz, nauczyciel, wychowawczyni w przedszkolu. Chcą wychowywać twoje dziecko według swoich reguł. Przestało być to twoim prawem i obowiązkiem. Ideał sowiecki jest realizowany nawet w kraju, który uważaliśmy za bastion obrony przed sowietyzmem.
    nadużycie link skomentuj
  • @renka
    Komuna żeby zasłonić Plac Zbawiciela zbudowała podobno MDM. Nie pozwalano odbudować wież kościoła . Czy mogliśmy oczekiwać, że w rzekomo wolnej Polsce będą kościół zasłaniać jarmarczne śmiecie?
    nadużycie link skomentuj
  • @Kossobor
    Nie wiem jakie stanowisko zajmie Episkopat. Krzyż z Krakowskiego Przedmieścia został wyprowadzony z ich zgodą. Bardzo chcą być poprawni. Muszą przetrwać bezkompromisowy atak. Ja zostawiłabym ich w spokoju. To nauczyciele powinni odmawiać realizowania takiego programu. Nadszedł dla nich czas próby.
    nadużycie link skomentuj
  • @latające skrzypce
    Jak mówi pan młody w Weselu: " Myśmy wszystko zapomnieli, mego dziadka piłą rżnęli..."
    nadużycie link skomentuj
  • @ Halszka
    Przede wszystkim trzeba informować. Może rodzice się zastanowią czy chcą żeby ich dziecko chodziło do przedszkola. Może przedszkolanki się zawstydzą. Nie wolno oddawać terenu.
    nadużycie link skomentuj
  • @
    "...nieuchronnie zacznie walczyć o to, żeby jego gusta, obyczaje (czy zboczenia) stały się przymusowe."
    nadużycie link skomentuj
  • @Iza 21:47:35
    Wszędzie i na dodatek za Twoje pieniądze. To Ty musisz zapłacić za to, że ten wróg czyha i to jest istota funkcjonowania tego porządku. Zarabiają na powietrzu, którym oddychasz, na wodzie, którą pijesz, na ziemi na której żyjesz, na niebie - zgwałcone niebo i nawet nikt nie pyta, co właściwie się dzieje. Wszystko zapośredniczone, zgwałcone, kupione i sprzedane, albo odwrotnie - ukradzione i sprzedane. Wszystko i wszędzie. Nawet nasze dusze. Czy jest jakaś nadzieja? Może jednak Bóg jest naszą nadzieją?

    http://talbot.nowyekran.pl.neon24.pl/post/101977,mistyczne-korzenie-przestepczosci
    nadużycie link skomentuj
  • @Iza 21:53:26
    Źle. Kościół absolutnie powinien być w awangardzie walki z nieprawieniem Polaków. To jego charyzmat. Inaczej wszystko przegra, nie siada się do stolika do gry z szulerami.

    Polacy potrzebują dzisiaj pomocy Kościoła jak nigdy w historii. Jeśli jej nie otrzymają, to i Kościól zginie. Powinni walczyć, nawet w swoim, dobrze pojętym, interesie. Pomoc narodowi jest dla Kościoła jedynym ratunkiem.
    mają potężną organizację, mają jeszcze pieniądze, mają dotarcie do dusz i umysłów milionów Polaków. Na co czekają? To księża i zakonnicy powinni być na czele protestów przeciw paradom zboczeńców, powinni stawiać czynny opór władzy narzucającj nam nie ludzkie i nie boskie wzory życia. A robią to tylko bohaterscy młodzi ludzie np. z Narodowego Odrodzenia Polski, owi zohydzani "kibole". Gdzie są ci, ktorzy mają taki moralny obowiązek i kwalifikacje?
    nadużycie link skomentuj
  • @autorka
    Nie podoba mi się wrzucanie homofilii i pedofilii do jednego worka.
    Większej wnikliwości się spodziewałem.

    O ile pedofilia jest zjawiskiem nagannym jednoznacznie (zarówno hetero- jak i homopedofilia), o tyle zachowania homo wśród dorosłych nie powinny być penalizowane, skoro nie są penalizowane pozamałżeńskie zachowania heteroseksualne.

    A penalizacja (nawet obyczajowa) tego, co jest prawnie dopuszczalne, to schizofrenia między systemem prawa a obyczajowością. Dopuszczając w systemie prawa homoseksualne zachowania seksualne powinniśmy - będąc konsekwentni - zaaprobować je także mentalnie.

    Ktoś powie: prawo narzucone...

    Otóż nie. To nasz postkomunistyczny suweren to prawo nam narzucił.
    Dokładnie tacy jesteśmy, jak ta cała PO....

    Panu Bogu może i świeczkę (byle nie za często i nie za drogą), a diabłu (mamonie) wszystko inne, bez ograniczeń.

    Bez wartości, bez formatu, bez wizji... lawirowanie od kryzysu do kryzysu. Ciekawy jestem, jak po ostatnich, listopadowych wydarzeniach (wybuch gazu, który także nie działał na korzyść premiera krytykującego swego czasu Kaczyńskiego za katastrofo-karierę) Tusk się podniesie, ale nie poprzez wyciepywanie ze swego otoczenia, kogo tylko można wyciepać, ale poprzez jakąś sensowną refleksję....

    Dojrzałe społeczeństwo powinno dysponować prawem, które uwzględnia jego wrażliwość obyczajową (zawsze wrażliwość jest dalej rozwinięta, niż suche prawo, to oczywiste). Źle się dzieje, gdy prawo jest za bardzo do przodu, ale także źle, gdy jest w tyle.

    A co zrobić, gdy prawo jest lata świetlne do przodu w porównaniu z obyczajowością? Oto jest pytanie....

    Obyczajowości nie powinno się zmieniać na siłę. Każdy ma prawo dojrzewać we własnym czasie. Niektórzy tracą cnotę w wieku kilkunastu lat i im z tym dobrze, inni tracą przed trzydziestką i żałują do końca życia, że dali się uwieść, a jeszcze inni nigdy jej nie tracą, i jedni żałują, a inni nie. Nie ma żadnej reguły tutaj. Co człowiek, to inna wrażliwość. Również uogólnienia, że panowie to raczej, a panie raczej nie, nie są trafione, choć pod względem większości statystycznej może i uzasadnione jest takie twierdzenie.

    Lepiej jest dostosować prawo do powszechnie obowiązującej mentalności (czyli cofnąć je), niż na siłę forsować wolność seksualną, gdy kraj tego nie chce, a nade wszystko nie ma warunków (mieszkań, środków, samodzielności itd.). Czyli gdybyśmy chcieli na poważnie traktować sami siebie, powinniśmy zakazać wszystkiego, co pozamałżeńskie. Wtedy bylibyśmy dopiero spójni pomiędzy prawem a obyczajowością.

    Dlaczego takich wniosków Pani nie wysnuwa?
    nadużycie link skomentuj
  • @T-Rex 23:11:00
    To Ty jednak żyjesz ?! A my Ciebie po muzeach szukali.
    nadużycie link skomentuj
  • @T-Rex 23:11:00
    Panie, o czym Pan truje! Deprawują nasze dzieci, niszczą ich psychikę, skazują na cierpienia przez całe życie, degradują moralnie, a Pan zadymia niuansami prawa? Podoba się Panu gwałcenie dzieci? Nie ma Pan nic przeciw temu? Jest Pan pedofilem?
    nadużycie link skomentuj
  • TO NIE BYŁA TECZA TYLKO FALSYFIKAT!!!!
    Prawdziwa tęcza ma 7 kolorów ta miała 6 ??? szóstka to liczba sztana.
    nadużycie link skomentuj
  • "Tęcza" jest symbolem systemu pasożytniczej wswpólnoty politycznej tak jak swastyka lub sierp i młot
    Marks w swych pismach obszerniejszych od talmudow rabinow ukrył najistotniejsze twierdzenia swej "filozofii" operujace bezposrednio pojeciem pasożytnictwa za fasadą aksjomatycznych w XIX wieku twierdzeń z zakresu różnych nauk-ekonomii, filozofii,biologii (szczególnie darwinowska teoria pasozytniczego przystosowania), fizyki (szczegolnie entropizmu) , historii (różnych) itp.
    Najistotniejsze twierdzenie o sensie naukowego rozpatrywania wszelkiego zycia w tym biologicznego społecznego , politycznego itd tylko i wyłącznie jako przypadków pasozytnictwa, w pismach Marksa podane zostalo w tak ogromnym szumie informacji o charakterze naukowych aksjomatow, ze bylo z reguły odbierane jaklo sugestia przez podświadomość czytelnikow "naukowcow" i zapewnilo mu świadome lub podswiadome uznanie wiekszości swiata europejskiej w tym chrześcijańskikej nauki (także wielu arcybiskupow szczegolnie z selekcji i kreacji Luny Brystyngier i bermanowskiego Urzedu ds Wyznań).
    Podobna popularnosć zdobyły twierdzenia Froyda m inn o seksie.
    Homoseksualizm jest emanacją pasożytniczego seksu i "wojujący" homoseksualisci sa najbardziej bezwzględnymi wyznawcami oraz świadkami pasozytniczosci charakteru życia oraz ateizmu )pewna grupa homoeksualistow uznając swe preferencje za zboczenie ogranicza się jedynie do uporawiania homoseksualizmu z rOwnie zboczonymi partnerami jakby w "malżeństwach" lub weogóle unikaja seksu).
    Po transformacji "dyktatury proletariatu" w dyktaturę falszywych autorytetow i demokratycznie wybranych do pasożytnictwa (" do żlobu gdzie jest Bog" pasożytniczo zniewolonego spoleczeństwa) pasożytniczy seks a szczegolnie homoseksualizm jest jednym z waznych symptomow pasożytniczego zniewolenia powołanych jedynie do wybierania swych pasożytów ( u nas obok sjonistycznego lub eurokabotynizmu)
    Wielu "opozycjonistow' a nawet "narodowcow" i korwino mikkowcow jest podświadomymi marksistowskimi wyznawcami kultu pasozytniczego charakteru zycia co jest przyczyna politycznej bezsilności "prawicy" . Np w takim mateczniku "prawicy" jak Lublin wladzę sprawują w najlepszym razie tacy prawicowcy jak abp Życiński, Palikot (byl dlugo szefem PO i wykreował ministre Muchę oraz Kolarsko Bobińską), Wieslaw Chrzanowski (jako minister sprawiedliwości wprowadzil ryczalt dla komornikow) i inni nie ustępujacy Niesiolowskiemu, Emilowi Wasaczowi lub wybitnym wyznawcom kultu eurofolkspasożytnictwa i sjonistycznego kabotynizmu z lizbońskim wspołojcem i warszawskim nie a nawet ratyfikatorem traktatu UE na czele.
    Dla tego "piękna" tęczy na Pl ZBAWICIELA NIE NALEŻY DOSZUKIWAĆ SIE W JEJ KSZTAŁCIE
    nadużycie link skomentuj
  • @Halszka 21:05:58
    Na początek może chociaż to:

    http://www.stopdyktaturze.pl/
    nadużycie link skomentuj
  • @KOSSOBOR 19:39:08
    No widzisz... Nawet na KULu nie można się oprzeć. Więc co robić?
    Tylko nagłaśniać, uświadamiać i protestować.
    Milion głosów o referendum w sprawie 6-latków poszło do kosza.

    I nic się nie da i nic się nie zmieni puki nie rozpirzymy tego całego towarzystwa.
    nadużycie link skomentuj
  • @T-Rex
    Napisałam wyraźnie- nic mnie nie obchodzą zachowania w tym seksualne innych dopóki nie są narzucane mi albo moim dzieciom czy wnukom siłą. I tylko o tym był ten tekst. Obecnie penalizacja nie dotyczy homoseksualizmu lecz homofobii. Czyli - od karania za homoseksualizm , przez tolerancję, następnie akceptację przeszliśmy do następnego etapu. tryumfalnego wkraczania homoseksualistów w przestrzeń publiczną i do szkół i karania za jakąkolwiek krytyczną wypowiedź na ten temat. To samo za chwilę będzie z pedofilią. Już teraz WHO próbowało wykreślić ją z rejestru zboczeń i wpisać do rejestru preferencji seksualnych. jeszcze się cofnęli- ale to już nie długo. Za chwilę będziemy płacić odszkodowania pedofilom skazanym na długie wyroki.
    Nie obchodzi mnie również kto i kiedy stracił cnotę i jak to przeżywa dopóki nie zechce wprowadzić obowiązku tracenia cnoty w przedszkolu czy w liceum - obojętne. Czy nie widzi Pan w jakim kierunku ten " podstęp" ( niesłusznie zwany postępem) zmierza. Nie obchodzi mnie również jak bawią się cudze dzieci pod kołdrą. Dopóki nie będą uczyć tych zabaw przymusowo w szkole. Na marginesie- uczenie masturbacji ma taki sam sens jak uczenie pierdzenia (excusez le mot) czy dłubania w nosie. Są to pewne prymitywne odruchy fizjologiczne, które kultura eliminuje z życia , przede wszystkim publicznego.
    nadużycie link skomentuj
  • @jazgdyni 08:03:19
    Na KUL nigdy nie dawałam. Przecież to było widać, że był obstawiony tajniakami jak dziad wszami. Osobiste zetknięcie z "wybitnymi" absolwentami tej jakoby porządnej uczelni utwierdziło mnie w słuszności mych przekonań.
    Rzekłam.
    nadużycie link skomentuj
  • @KOSSOBOR 19:39:08
    "porozumieć się z episkopatem..." Człowieku! O czym Ty mówisz...
    Samiśmy zostali w tej walce, ostatni mohikanie. Tyle tylko nadziei, ile tych dzieci jeszcze nie wydartych z naszych faszystofskich rodzin...
    Nie licz na Kościół. Nauczyciele się nie wychylą, bo z cegoś muszą żyć. Rodzice, jako członkowie tak silnie zatomizowanego społeczeństwa, wciąż będą karnie latać na wywiadówki i pierniczyć tam o wystroju sali na śfięta, prezencie dla pani i faworkach na halołin. Jak jeden rodzic powie głośno (siłą przyznając sobie głos, bo protokolarnie nie dali mu tego głosu), że z wychownia seksualnego można dziecko zwolnić, to... najpierw jest cisza a potem go zakrzyczą. Kruki, wrony (rozdziobią nas).
    nadużycie link skomentuj
  • @latajace skrzypce 20:28:20
    "banderowcy,hitlerowcy,dżenderowcy" - Dobre podsumowanie.
    nadużycie link skomentuj
  • @Iza 08:37:40
    "Nie obchodzi mnie również kto i kiedy stracił cnotę i jak to przeżywa dopóki nie zechce wprowadzić obowiązku tracenia cnoty w przedszkolu czy w liceum - obojętne."

    ---> Dodałbym tylko: ... dopóki nie zechce tego wynosić poza próg domu, dopóki nie zechce tego reklamować, propagować i to w dowolnej formie, nie tylko w mediach.

    PS. Właśnie przyszło mi do głowy by zrobić notkę złożoną tylko z cytatów z filmów, seriali, reklam związanych właśnie z tym problemem. Tylko że jest wysokie prawdopodobieństwo, że zostanie zdjęta ze względu na obsceniczne teksty ... No dobrze, ale jeśli zdejmą ... To jak to jest? Pisać publicznie o czymś nie wolno a publicznie robić to, o czym się napisało, to wolno???

    A w takim razie pojawił się jeszcze jeden problem, na który powinien odpowiedzieć tak naprawdę sam premier - jeśli nie chce być uważany za pedofila. Skoro masturbacji mają uczyć w przedszkolu, instytucji publicznej, to w takim razie wolno filmy z takich "zajęć" prezentować w mediach - i to bez "skrótów" czy zamazywania! Pedofile się ucieszą. A jeśli wolno publikować takie filmy, to i je wolno również ściągać z internetu, przechowywać, rozsyłać "znajomym" , wymieniać się doświadczeniami ...itd Lobby pedofilskie będzie w siódmym niebie. A jeśli jednak nie wolno tych rzeczy robić, to i nie wolno tego robić w przedszkolach, pod przykrywka edukacji.
    Czy jak sprawca gwałtu powie, że on tylko chciał wyedukować seksualnie kogoś, to znaczy że stał się wychowawcą lub nauczycielem a nie gwałcicielem? Równie dobrze można tłumaczyć się, że nikogo się nie zamordowało: Chciałem tylko poznać budowę serca, bo mi potrzebne to było na lekcję z anatomii, więc otworzyłem jemu klatkę piersiową nożem i je wyciąłem. Absolutnie nie miałem zamiaru nikomu uczynić żadnej krzywdy!!!
    nadużycie link skomentuj
  • @1normalny człowiek
    Całkowicie się zgadzam. Wprowadzane rozwiązania są całkowicie sprzeczne z akcją zwalczania pedofilii zainicjowaną przez Tuska, z propozycją psychuszki dla niebezpiecznych dewiantów, a wreszcie z doszukiwaniem się pedofilii w kościele. Prawo psuje się przez nielogiczność i wzajemne sprzeczności. O tym staram się przekonać.
    nadużycie link skomentuj
  • @Iza
    "Prawo psuje się przez nielogiczność i wzajemne sprzeczności."

    ---> Nie jest problemem, gdy tak sie dzieje przez przypadek. Niestety polskie prawo jest świadomie psute a do tego twórcy takiego prawa są nagradzani. Przeciez taki jeden z największych szkodników naszego prawa, Andrzej Zoll, nadal spokojnie sobie działa w otoczeniu rządu!

    PS. Czas rozstrzygnąć skrót PDT!
    Czy on oznacza: Premier Donald Tusk czy Pedofil Donald Tusk?
    nadużycie link skomentuj
 
Administrator
Dlaczego ta sprawa jest zamiszczona na forum Christiani.pl? Dlatego że, w/g Brzezinskiego...
piątek, 22 listopada 2013 20:24
Wpisany przez Administrator
Montana Góral vs Satus Quo
 
alt

Chris Spags: "Góral idzie do sądu za łowienie ryb 'bez zezwolenia' i oferuje największą samoobronę w historii prawa." Góral z stanu Montana w USA kwestionizuje Satus Quo v i d e o (08:24)

Nota: c.d. kwestionacji Satus Quo w stanie Montana w styczniu 2014 roku.

MTN News:Beth Saboe:Sala rozprawa była wypełniona we wtorek na przesłuchaniu Ernie Wayne Tertelgte, 52, z Manhattan, w stanie Montana, którzy twierdził, że jest niesłusznie oskarżony za próbę nakarmienia siebie samego - został aresztowany w poniedziałek i oskarżony o łowienie ryb bez licencji oraz za opór przy aresztowaniu. kbzk.com/news/packed-courtroom-for-manhattan-man-accused-of-fishing-without-a-license/

Dlaczego ta sprawa jest zamiszczona na forum Christiani.pl? Dlatego że, w/g Brzezinskiego (2005) "ludzie obudzili się politycznie"  i że 'prawa', którymi status quo rozporząda populacją  nie są znane dla ogółu społeczeństwa.., tu uwaga dla antagonistów teorii spiskowych - bez prze-wagi poprawności politycznej teorie spiskowe nie miałyby zadnej wagi-bytu, ponieważ teorie spiskowe są wprost-nie-proporcjonalną odpowiedzią na dizinformacje chroniące status quo.

alt

Wracając do sprawy Ernie Wayne Tertelgte vs Montan inna publikacja...

alt

"William Wolf said, "It's we the people that run this and rule this country, not we the courts, not we the government, and if the people don't start standing up for themselves and for each other, we are going to continue being subjects of this government."

mms: -William Wolf (Wilk) powiedział: "To my, 'my-ludzie', którzy rozporządzają i rządzą tym krajem, a nie 'my--sądy', nie 'my-rząd', a jeśli ludzie nie rozpoczną wstawać za / dla siebie i dla wzajemmności, będziemy w dalszym ciągu przedmiotem takiego rządu." -

 

 

 
Administrator
Hegemonia dolara
piątek, 22 listopada 2013 19:57
Wpisany przez Administrator
alt

USA walka o hegemonię w świecie.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kto się postawi imperium?

Doskonała analiza amerykańskiej hipokryzji wobec świata.

Ze strony http://marucha.wordpress.com/2013/11/22/prawdziwy-powod-ataku-na-iran/#more-37367

"I. Ekonomia imperiów

Państwo narodowe opodatkowuje własnych obywateli; imperium opodatkowuje inne państwa narodowe. Historia imperiów, od hellenistycznego i rzymskiego po osmańsko-tureckie i brytyjskie, poucza nas, że ekonomicznym fundamentem każdego bez wyjątku imperium jest opodatkowanie innych narodów.

Zdolność imperium do narzucania podatków zawsze opiera się na lepszej i silniejszej gospodarce, a w konsekwencji – na lepszym i silniejszym wojsku. Część podatków ściąganych od poddanych szła na podnoszenie stopy życiowej obywateli imperium; część zaś służyła dalszemu wzmacnianiu dominacji militarnej niezbędnej do egzekwowania owych podatków.

Historycznie rzecz biorąc, kraje podporządkowane składały daniny w rozmaitych formach – zwykle w złocie i srebrze tam, gdzie kruszce te miały walor pieniądza, ale nieraz także w postaci niewolników, żołnierzy, ziemiopłodów, bydła czy innych produktów i surowców naturalnych, w zależności od tego, jakich dóbr gospodarczych imperium żądało a kraj podwładny był w stanie dostarczyć. Dawniej opodatkowanie na rzecz imperium miało zawsze formę bezpośrednią: państwo podporządkowane przekazywało te dobra gospodarcze wprost do imperium.

W XX wieku, po raz pierwszy w historii, Ameryce udało się opodatkować świat nie wprost – za pośrednictwem inflacji. Zamiast bezpośrednio domagać się podatku, jak czyniły to wszystkie poprzednie imperia, USA rozprowadziły po świecie, w zamian za towary, własną walutę bez pokrycia – dolary – z zamiarem późniejszego doprowadzenia do ich inflacji i dewaluacji. To z kolei umożliwiało odkupienie każdego następnego dolara za mniejszą ilość dóbr – właśnie owa różnica [między ilością dóbr importowanych a eksportowanych] stanowiła imperialny podatek spływający do Stanów Zjednoczonych. A oto, jak do tego doszło.

W początkach XX wieku gospodarka USA uzyskała dominującą pozycję w świecie. Dolar amerykański był wówczas ściśle związany ze złotem, toteż jego wartość ani nie rosła, ani nie malała, lecz była wciąż równa tej samej ilości złota. Wielki Kryzys, z poprzedzającą go inflacją w latach 1921 – 1929 oraz napęczniałymi deficytami budżetowymi w latach następnych, pokaźnie zwiększył ilość waluty w obiegu – dalsze utrzymywanie jej pokrycia w złocie stało się niemożliwe. To skłoniło Roosevelta do zniesienia w 1932 r. sprzężenia między wartością dolara a wartością złota. Aż do tego momentu USA mogły co prawda dominować w gospodarce światowej, ale, w sensie ekonomicznym, nie były jeszcze imperium. Stała wartość dolara i jego wymienialność na złoto nie pozwalała Amerykanom ekonomicznie wykorzystywać innych krajów.

Amerykańskie imperium w sensie ekonomicznym narodziło się w Bretton Woods w 1945 r. Wprawdzie dolar nie był już w pełni wymienialny na złoto, ale ową wymienialność na złoto zagwarantowano rządom innych państw – i tylko im. Tym samym dolar stał się walutą rezerwową całego świata. Było to możliwe, ponieważ w czasie II wojny światowej Stany Zjednoczone zaopatrywały aliantów żądając zapłaty w złocie, dzięki czemu zgromadziły u siebie znaczną część światowych zasobów tego kruszcu. Imperium nie mogłoby zaistnieć, gdyby, zgodnie z postanowieniami z Bretton Woods, podaż dolara pozostała ograniczona i nie przekraczała wartości dostępnego złota. Umożliwiałoby to pełną wymianę dolarów z powrotem na złoto.

Jednak polityka “armaty i masła” z lat sześćdziesiątych miała typowy charakter imperialny: podaż dolara zwiększano nieustannie, żeby finansować wojnę w Wietnamie i projekt “wielkiego społeczeństwa” L. B. Johnsona. Większość owych dolarów trafiała za granicę w zamian za towary sprzedawane do USA bez szans na odkupienie ich po tej samej cenie. Wzrost zasobów dolarowych zagranicy wywoływany przez nieustanny deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych był równoznaczny z opodatkowaniem – z klasycznym podatkiem inflacyjnym nakładanym przez dany kraj na własnych obywateli, tyle że tym razem był to podatek inflacyjny nałożony przez USA na resztę świata. Kiedy zagranica zażądała w latach 1970-1971 wymiany posiadanych dolarów na złoto, 15 sierpnia 1971 rząd USA ogłosił niewypłacalność. Wprawdzie opinię publiczną karmiono frazesami o “zerwaniu więzi między dolarem a złotem”, ale w rzeczywistości odmowa spłaty w złocie była aktem bankructwa rządu Stanów Zjednoczonych. W gruncie rzeczy USA ogłosiły się wtedy imperium. Wyciągnęły z reszty świata ogromną ilość dóbr, nie mając zamiaru ani możliwości ich zwrócić, a bezsilny świat musiał się z tym pogodzić – świat został opodatkowany i nic nie mógł na to poradzić.

Od tego momentu, aby Stany Zjednoczone mogły utrzymać status imperium i nadal ściągać podatki, reszta świata musiała w dalszym ciągu akceptować – jako zapłatę za dobra ekonomiczne – stale tracące na wartości dolary. Musiała też gromadzić ich coraz więcej. Trzeba było więc dać światu jakiś powód do gromadzenia dolarów, a powodem tym stała się ropa.

Gdy coraz wyraźniej było widać, że rząd USA nie zdoła wykupić swych dolarów płacąc za nie złotem, zawarł on w latach 1972-73 żelazną umowę z Arabią Saudyjską: USA będą wspierać władzę królewskiej rodziny Saudów, a w zamian za to kraj ten będzie sprzedawał ropę wyłącznie za dolary. Śladem Arabii Saudyjskiej miała podążyć reszta państw OPEC.

Ponieważ świat musiał kupować ropę od arabskich krajów naftowych, utrzymywał rezerwy dolarowe, aby mieć czym za nią płacić. Świat potrzebował coraz więcej ropy, a jej ceny szły stale w górę, toteż popyt na dolary mógł tylko wzrastać. Wprawdzie dolarów nie można już było wymienić na złoto, ale za to stały się one wymienialne na ropę naftową. Sens ekonomiczny wspomnianej umowy sprowadzał się do tego, że dolar miał pokrycie w ropie naftowej. Dopóki tak było, świat musiał gromadzić coraz większe sumy dolarów, ponieważ były one niezbędne, aby móc kupić ropę.

Tak długo jak dolar był jedynym dopuszczalnym środkiem płatności za ropę, miał on zagwarantowaną dominację w świecie, a amerykańskie imperium mogło dalej ściągać podatki z całego świata. Gdyby dolar, z jakiegokolwiek powodu, stracił pokrycie w ropie naftowej, amerykańskie imperium przestałoby istnieć. Trwanie imperium wymagało więc, aby ropa była sprzedawana wyłącznie za dolary. Wymagało ponadto, aby rezerwy ropy pozostawały rozproszone pomiędzy osobne, suwerenne państwa nie dość silne politycznie bądź militarnie, żeby móc żądać zapłaty za ropę w jakiejś innej formie. Gdyby ktoś zażądał innej zapłaty, należało go przekonać do zmiany zdania – poprzez naciski polityczne albo środkami militarnymi.

Człowiekiem, który faktycznie zażądał za ropę zapłaty w euro był, w 2000 r., Saddam Husajn. W pierwszej chwili jego życzenie zostało wyśmiane, później było lekceważone, ale kiedy stawało się coraz jaśniejsze, że jego zamiary są poważne, zaczęto wywierać na niego polityczną presję, aby zmienił zdanie. Kiedy również inne kraje, takie jak Iran, zażyczyły sobie zapłaty w innych walutach, przede wszystkim w euro i w jenach, dolar znalazł się w realnym niebezpieczeństwie.

Taka sytuacja wymagała akcji karnej. W Bushowskiej operacji “Szok i Przerażenie” w Iraku nie chodziło o nuklearny potencjał Saddama, o obronę praw człowieka, o propagowanie demokracji, ani nawet o zagarnięcie pól naftowych; chodziło o obronę dolara, a tym samym – amerykańskiego imperium. Chodziło o pokazanie światu, że każdy kto zażąda zapłaty za ropę w walucie innej niż dolar USA, będzie przykładnie ukarany.

Wielu krytykowało Busha za to, że wszczął wojnę, aby zająć irackie pola naftowe. Krytycy ci jednak nie potrafili wytłumaczyć, dlaczego Bushowi zależało na zajęciu owych złóż – przecież mógł po prostu wydrukować puste dolary i uzyskać za nie tyle ropy, ile tylko mu było potrzeba. Musiał więc mieć inny powód do inwazji na Irak.

Historia uczy, że imperium ma dwa uzasadnione powody do toczenia wojen: (1) w obronie własnej; albo (2) aby uzyskać poprzez wojnę jakieś korzyści. W każdym innym wypadku, co po mistrzowsku wykazał Paul Kennedy w “The Rise and Fall of the Great Powers”, wysiłek wojenny wyczerpie jego zasoby ekonomiczne i przyczyni się do jego rozpadu.

Mówiąc językiem ekonomicznym, aby imperium wszczęło i prowadziło wojnę, korzyści muszą przewyższać koszty militarne i społeczne. Korzyści z opanowania irackich złóż ropy z trudem usprawiedliwiają długofalowe, rozłożone na wiele lat koszty operacji wojskowej. Bush musiał natomiast uderzyć na Irak, aby bronić swego imperium. Potwierdzają to fakty: w dwa miesiące od momentu inwazji, program “Ropa za żywność” został wstrzymany, irackie konta prowadzone w euro przestawione z powrotem na dolary, a ropa znów była sprzedawana wyłącznie za walutę USA. Przywrócono globalną supremację dolara. Bush triumfalnie zstąpił z myśliwca i obwieścił pomyślne zakończenie misji – udało mu się obronić dolara, a wraz z nim – amerykańskie imperium.

II. Irańska Giełda Naftowa

Władze Iranu w końcu opracowały ostateczną broń “jądrową”, która może błyskawicznie unicestwić system finansowy leżący u podstaw amerykańskiego imperium. Tą bronią jest Irańska Giełda Naftowa, której inaugurację planowano na marzec 2006. Ma ona być oparta na mechanizmie handlu ropą rozliczanym w euro. W kategoriach ekonomicznych projekt ten stanowi znacznie większą groźbę dla hegemonii dolara niż wcześniejsze posunięcie Saddama. W ramach transakcji giełdowych bowiem każdy chętny będzie mógł kupić albo sprzedać ropę za euro, bez żadnego pośrednictwa dolara. Możliwe, że w takiej sytuacji prawie wszyscy chętnie przyjmą system rozliczeń w euro. Europejczycy, zamiast kupować i trzymać dolary, aby zabezpieczyć swe płatności za ropę, będą mogli płacić własną walutą. Przejście na rozliczenia w euro w transakcjach naftowych nadałoby euro status światowej waluty rezerwowej – z korzyścią dla Europejczyków, z niekorzyścią dla Amerykanów.

Chińczycy i Japończycy będą szczególnie zainteresowani nową giełdą, gdyż umożliwi im drastyczne zmniejszenie swych ogromnych rezerw dolarowych i ich dywersyfikację, co będzie dla nich ochroną przed następstwami deprecjacji dolara. Część posiadanych dolarów będą chcieli nadal zatrzymać; drugiej części być może w ogóle się pozbędą; trzecią część zachowają na pokrycie dolarowych płatności w przyszłości, tym razem już bez odnawiania tych rezerw, a przechodząc stopniowo na rezerwy w euro.

Rosjanie mają żywotny interes ekonomiczny w przejściu na euro – większość wymiany handlowej prowadzą właśnie z krajami europejskimi, z krajami – eksporterami ropy naftowej, z Chinami oraz z Japonią. Przejście na rozliczeniach w euro natychmiast uwidoczni się w handlu z pierwszymi dwoma blokami, a z czasem także ułatwi handel z Chinami i Japonią. Ponadto Rosjanie, zdaje się, z niechęcią trzymają dolary, które tracą na wartości, skoro ich nowym objawieniem jest rozliczanie się w złocie. Poza tym, w Rosji odżył nacjonalizm, i jeśli przejście na euro miałoby być dotkliwym ciosem dla Ameryki, z przyjemnością go zadadzą i będą z satysfakcją się przyglądać, jak imperium krwawi. Arabskie kraje eksportujące ropę chętnie będą przyjmować euro jako środek dywersyfikacji ryzyka wobec piętrzących się gór dewaluujących się dolarów. Te kraje także, podobnie jak Rosja, handlują przede wszystkim z krajami Europy, a zatem będą preferować walutę europejską, zarówno ze względu na jej stabilność, jak i dla ograniczenia ryzyka walutowego, nie mówiąc już o motywie ideologicznym – dżihadzie przeciwko Niewiernemu Wrogowi.

Tylko Brytyjczycy znajdą się między młotem a kowadłem. Ze Stanami Zjednoczonymi łączy ich wieczne strategiczne partnerstwo, ale równocześnie naturalnie ciążą ku Europie. Jak dotąd mieli wiele powodów, aby trzymać z tym, który wygrywa. Kiedy jednak zobaczą, że ich blisko stuletni partner upada, czy będą wytrwale trwać u jego boku, czy też go dobiją?

Nie należy jednak zapominać, że obecnie dwie wiodące giełdy naftowe to nowojorski NYMEX i londyńska Międzynarodowa Giełda Ropy Naftowej (International Petroleum Exchange – IPE), obie praktycznie w rękach Amerykanów. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że Brytyjczycy będą musieli pójść na dno razem z tonącym okrętem, w przeciwnym bowiem razie strzeliliby sobie w nogi, szkodząc własnym interesom na londyńskiej IPE.

Warto zauważyć, że bez względu na retorykę objaśniającą powody utrzymania funta szterlinga, Brytyjczycy nie przeszli na euro najprawdopodobniej właśnie dlatego, że sprzeciwiali się temu Amerykanie: gdyby tak się stało, londyńska IPE musiałaby się przestawić na euro, tym samym zadając śmiertelną ranę dolarowi i strategicznemu partnerowi Wielkiej Brytanii.

W każdym razie bez względu na to, co postanowią Brytyjczycy, jeśli Irańska Giełda Naftowa nabierze tempa, liczące się siły interesu – europejskie, chińskie, japońskie, rosyjskie i arabskie – z zapałem przyjmą w rozliczeniach euro, a wówczas los dolara będzie przypieczętowany. Amerykanie nie mogą do tego dopuścić, i użyją, jeśli zajdzie konieczność, szerokiego wachlarza strategii, aby powstrzymać lub zahamować funkcjonowanie planowanej giełdy:

# Sabotaż giełdy – mógłby polegać na wprowadzeniu wirusa komputerowego, ataku na sieć, system łączności lub serwery, rozmaitych naruszeniach bezpieczeństwa serwerów, albo też na zamachu bombowym na główne i pomocnicze obiekty giełdy w stylu 11 września.

# Zamach stanu – zdecydowanie najlepsza strategia długoterminowa, jaką dysponują Amerykanie.

# Wynegocjowanie takich warunków i ograniczeń prowadzenia giełdy, które będą do przyjęcia dla USA – inne znakomite rozwiązanie dla Amerykanów. Oczywiście, rządowy zamach stanu jest strategią wyraźnie preferowaną, gdyż zagwarantowałby, że giełda wcale nie będzie funkcjonować, a więc niebezpieczeństwo dla amerykańskich interesów będzie zażegnane. Gdyby jednak próby sabotażu czy zamachu stanu się nie powiodły, wówczas negocjacje byłyby z pewnością najlepszą dostępną opcją.

# Wspólna rezolucja wojenna ONZ – tę będzie bez wątpienia trudno uzyskać, zważywszy na interesy wszystkich pozostałych państw członkowskich Rady Bezpieczeństwa. Gorączkowa retoryka o tym, jak to Irańczycy opracowują broń jądrową niewątpliwie ma na celu utorowanie drogi do tego typu działań.

# Jednostronne uderzenie nuklearne – to byłby straszliwy wybór strategiczny, z tych samych względów, co strategia następna – jednostronna wojna totalna. Do wykonania tej brudnej roboty Amerykanie prawdopodobnie posłużyliby się Izraelem.

# Jednostronna wojna totalna – to jawnie najgorszy możliwy wybór strategiczny. Po pierwsze, zasoby wojskowe USA zostały już nadwerężone przez dwie poprzednie wojny. Po drugie, Amerykanie jeszcze bardziej zraziliby do siebie inne silne narody. Po trzecie, państwa posiadające największe rezerwy dolarowe mogłyby się zdecydować na cichą zemstę w postaci pozbycia się swoich gór dolarów, tym samym utrudniając Stanom Zjednoczonym dalsze finansowanie ich ambitnych wojowniczych planów. Po czwarte wreszcie, Iran ma strategiczne sojusze z innymi silnymi narodami, co mogłoby doprowadzić do ich zaangażowania się w wojnę; mówi się, że Iran ma takie przymierze z Chinami, Indiami i Rosją, znane pod nazwą Szanghajskiej Grupy Współpracy, a także osobny pakt z Syrią.

Bez względu na to, która strategia zostanie wybrana, z czysto ekonomicznego punktu widzenia można stwierdzić, że o ile Irańska Giełda Naftowa nabierze rozpędu, główne potęgi gospodarcze z zapałem zaczną z niej korzystać, a to pociągnie za sobą zgon dolara. Upadanie dolara dramatycznie przyspieszy amerykańską inflację i stworzy presję na dalszy wzrost długoterminowych stóp procentowych w USA. W tym momencie Bank Rezerwy Federalnej znajdzie się między Scyllą a Charybdą – między groźbą deflacji a hiperinflacji – i będzie musiał pospiesznie albo zażyć swoje “klasyczne lekarstwo” deflacyjne, polegające na podniesieniu stóp procentowych, co wywoła poważną depresję gospodarczą, zapaść na rynku nieruchomości oraz załamanie się rynku obligacji, akcji i walorów pochodnych, a w następstwie – totalny krach finansowy, albo, alternatywnie, wybrać wyjście weimarskie, czyli inflacyjne, a więc utrzymać na siłę oprocentowanie obligacji długoterminowych, odpalić “helikoptery” i “zatopić” rynek powodzią dolarów, ratując przed bankructwem liczne fundusze długoterminowe (LTCM) i wywołując hiperinflację.

Austriacka teoria pieniądza, kredytu i cykli gospodarczych uczy nas, że pomiędzy ową Scyllą a Charybdą nie ma rozwiązania pośredniego. Prędzej czy później system monetarny musi się przechylić w jedną lub w drugą stronę, co zmusi Rezerwę Federalną do podjęcia decyzji. Głównodowodzący Ben Bernanke (nowy prezes Fed – przyp. red.), renomowany znawca Wielkiego Kryzysu i wprawny pilot śmigłowca “Black Hawk”, bez wątpienia wybierze inflację. “Helikopterowy Ben” nie pamięta wprawdzie America’s Great Depression Rothbarda, ale dobrze zapamiętał lekcje płynące z Wielkiego Kryzysu i zna niszczycielskie działanie deflacji. Maestro nauczył go, że panaceum na każdy problem finansowy jest wywołanie inflacji, choćby się paliło i waliło. Uczył on nawet Japończyków własnych niekonwencjonalnych metod zwalczania deflacyjnej pułapki płynności. Podobnie jak jego mentorowi, marzy mu się przezwyciężenie “zimy Kondratiewa”. Żeby nie dopuścić do deflacji, ucieknie się do drukowania pieniędzy; odwoła wszystkie helikoptery z 800 zamorskich baz wojskowych USA; a jeśli będzie trzeba, nada stałą wartość pieniężną wszystkiemu, co mu się nawinie. Jego ostatecznym dokonaniem będzie hiperinflacyjna destrukcja amerykańskiej waluty, z której popiołów powstanie nowa waluta rezerwowa świata – barbarzyński relikt zwany złotem."

Krassimir Petrov
tłumaczenie: Paweł Listwan

Tegoż autora: “China’s Great Depression”, “Masters of Austrian Investment Analysis”,”Austrian Analysis of U.S. Inflation”,”Oil Performance in a Worldwide Depression”. Zalecana lektura: William Clark “The Real Reasons for the Upcoming War in Iraq” William Clark “The Real Reasons Why Iran is the Next Target”.

Krassimir Petrov uzyskał doktorat z ekonomii w USA, a obecnie wykłada makroekonomię, finanse międzynarodowe i ekonometrię na Uniwersytecie Amerykańskim w Bułgarii.

http://www.kurkiewicz-family.com

 
Administrator
To mi się podoba
środa, 20 listopada 2013 22:51
Wpisany przez Administrator

 
Administrator
Niewymienialna waluta
środa, 20 listopada 2013 22:30
Wpisany przez Administrator
alt
68 postów 446 komentarzy 23313 odsłon

imetro

Krzysztof Grzelak - Zatroskany obywatel świata. Ekonomia, społeczeństwo, praca. Praktyczna wartość Słowa Bożego Biblii.

Niewymienialna waluta

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM
alt

Niewymienialne waluty posiada wiele państw i wiele posiadało. Np. Funt Guernsey, Funt libański, Funt egipski czy Dinar tunezyjski. Czy warto mieć taką walutę ?

Cypr to było najbogatsze z nowo przyjętych członków Unii (miernik PKBper capita w 2003r. wyniósł 18 930euro, w 2004r.–13 800 euro,a w 2005r.– 17 900 euro.Średnia wartość dla UE 25 wynosiła w 2003 r. 11 810 euro.

W 2008 roku Cypr przyjął nowa walutę Euro zastępując dotychczasową Funta cypryjskiego (CYP).

Funt cypryjski był poza Cyprem niewymienialny. Oczywiście w bankach było zdeponowane szereg różnych walut ale sam CYP poza wyspa był niewymienny. Dla rządu pozyskiwanie obcych walut było na różne sposoby.

M.in. z ruchu turystycznego, z wymiany czy ustalając oficjalny kurs na tyle korzystny aby nie musiał istnieć rynek nieoficjalny jak to miało miejsce w PRL-u. Wreszcie wydając zgodę na wymianę czy nabycie jakichś dóbr w walucie, której potrzebował.Kolejne żródła dochodów to eksport czy transport morski.  Co zyskiwał Cypr z niewymienialności?

Turyści przywozili swoje waluty. Po wymianie na CYP nabywali lokalne towary i usługi. Przed wyjazdem raczej starali się je wydać do końca. Jeżeli nie wymienili ich przed wyjazdem wtedy udzielali bezpłatnego i najczęściej bezzwrotnego kredytu wywożąc CYP na zawsze z Cypru pozostawiając np. funty brytyjskie czy euro.

Po wejściu do strefy euro droga do drenażu cypryjskiej gospodarki stanęły otworem. Zarobione Euro można wymieniać czy wydawać w dowolnym z 17 państw. W przypadku CYP waluta pozostawała na Cyprze i jej ilość regulowana była przez cypryjski bank centralny, który z chwilą wejścia do Euro został zastąpiony prze EBC a Cypr stracił swą samodzielność finansową. W 2013 po wypatroszeniu gospodarki i Cypryjczyków cypryjskie euro straciło swoją płynność w skutek ograniczeniu w wypływie kapitału. Więcej w artykule  Samuraja.

 http://samuraj7.blox.pl/2013/04/Nowa-waluta-w-strefie-euro.html

Czy to dobrze ? Moim zdaniem tak, ponieważ transfery zagraniczne są pod kontrolą ministra finansów. Gdyby w Polsce wprowadzić kontrolę wypływu środka za granicę lub oprocentowanie na poziomie 20 % to import momentalnie by spadł a zyskał rynek krajowy i budżet przejmując część w wytransferowanych środków. Sytuacja powinna się poprawić. Środki te firmy zagraniczne wydawały by w Polsce. Oczywiście co do napływu środka z zewnątrz nie byłoby ograniczeń. Transfer środków z Polski wynosi rocznie ok 13-16 mld Euro. Gdyby te środki pozostały w krajowej gospodarce byłoby ze wszech miar korzystne, tak jak korzystny jest napływ ich z zagranicznych gospodarek.

 http://konwentnarodowypolski.wordpress.com/2013/09/18/w-ciagu-ostatnich-10-lat-wytransferowano-z-polski-okolo-520-mld-zl/

O co mam żal do Cypryjczyków ? O to, że nie wrócili do swojej waluty funta cypryjskiego. Mogliby szybko odrobić straty i podobnie jak Islandia notować wzrost gospodarki. Odzyskaliby własną niezależność finansową z korzyścią dla siebie. Zabrakło liderów i determinacji społeczeństwa we wprowadzeniu zmian. Ulegli międzynarodowym szulerom i ich dyktatowi. Jedyna pociecha, że kontrolują wypływ kapitału z wyspy.

KOMENTARZE

  • @Autor
    Witam!

    Jeśli chodzi o problem posiadania niewymienialnej waluty, to przecież jeszcze nie tak dawno temu mieliśmy niewymienialną walutę, która w kursie oficjalnym jej wartość wynosiła (późne lata siedemdziesiąte) około 10 złp/$, a na wolnym rynku zwanym wtedy "czarnym" wynosiła około 100 złp/$.

    Czy wtedy było to dla nas- czyli konsumentów- korzystne?
    Czy było to korzystne dla gospodarki?
    Chyba kryzys końca lat siedemdziesiątych dał nam na te pytania odpowiedź?- tak sądzę.

    Pozdrawiam.
    nadużycie link skomentuj
  • @AdNovum 08:29:01
    Kryzys końca lat 70-tych został wywołany przez banksterów. Podwyższyli oprocentowanie z 2% do 18% i dłużnicy ( nie tylko Polska) nie byli w stanie obsługiwać długu a z drugiej strony przestali kupować nasze produkty.
    PRL i jej gospodarka moim zdaniem była pod względami dobrym projektem- szczególnie dla społeczeństwa. Klasa rządząca nadużywała władzy czy drukowała środek płatniczy w odwrotnej proporcji do jakości i wydajności ale to juz inna bajka.
    nadużycie link skomentuj
  • @AdNovum 08:29:01
    Polski "złoty" nie był walutą niewymienialną i polską - lecz "wymienialną" ( przy arbitralnie ustalanym kursie) - w ramach RWPG.

    Podobnie z rynkiem i jego "niewidzialną" (homeostatyczną) funkcją.
    nadużycie link skomentuj
  • Trafia Pan w sedno. (moim zdaniem-:) )
    Traktując Polskę jako suwerenne państwo - absurdalnym wydaje się nie rozciągnięcie tej suwerenności na pieniądz krajowy.

    Wł;aśnie rozgorzała na nowo dyskusja wokół PRS. Ciekaw jestem - jak "polscy" wolnościowcy "wyodrębnią się z globalistów.
    Czy potraktują Polskę jako suwerenne państwo, czy - jako "worldregion", czy €Uroregion.
    nadużycie link skomentuj
  • @AdNovum 08:29:01
    Ponadto ciekawi mnie - jak rozumie Pan słowo "konsument".
    Czy to ktoś - kto wymienia dobra,
    czy może - ten - co je wyłącznie "zjada" - nie bacząc - czy pochodzą z wymiany, czy z jałmużny...?
    nadużycie link skomentuj
  • @BTadeusz 11:02:16
    A jaki był ten arbitralnie ustalony kurs "złotego polskiego" w ramach wymiany RWPG wobec rubla transferowego?

    Czy rubel transferowy nie służył wyłącznie do transferowania zysków państw stowarzyszonych w RWPG w jednym kierunku czyli do euro-azji?

    Jeśli zaś chodzi o problem tzw. "niewidzialnej" ręki rynku, to polega on na tym, że ta niewidzialna ręka również transferuje bogactwa krajów i ludzi w jednym kierunku, tj. do kieszeni bezpaństwowej finansjery.

    Dlatego też wymienialność walut powinna być regulowana w taki sposób, aby kraj-posiadacz waluty nie tracił na tym, tylko ewentualnie zyskiwał.

    Pozdrawiam.
    nadużycie link skomentuj
  • @Krzysztof Grzelak 10:56:56
    Z tezą na temat przyczyn kryzysu końca lat 70-tych zgadzam się w mniej więcej 80%, ale jest jeszcze jeden problem:

    Otóż chodzi o to, że ci co te kredyty brali powinni przewidzieć negatywne skutki zadłużania się.

    Proszę zwrócić uwagę, na obecną sytuację i czy ona nie jest podobna?

    Tak więc nie sam problem waluty jest najistotniejszy, ale również polityka finansowa państwa oraz siła jego gospodarki.

    Tylko państwa słabe politycznie, gospodarczo oraz nie posiadające silnego i dobrego prawa zawsze będą okradane. I nie jest ważne, czy proces kradzieży odbywa się przez czynniki zewnętrzne czy też wewnętrzne.

    Polska zaś jest klasycznym negatywnym przykładem na kraj, który będzie zawsze dobrym kąskiem dla wszelkiej maści złodziei i oszustów.

    Pozdrawiam.
    nadużycie link skomentuj
  • @AdNovum 11:18:44
    Tak więc dochodzimy do wniosku, że wymienialność, a ściślej mówiąc jej kurs - nie może być w pełni (w każdym "przekroju") - "wolnorynkowym". Interes suwerena (organów stanowiących prawo w państwie)może mieć POLITYCZNY wpływ na ten kurs.
    TO WŁAŚNIE - służy zachowaniu suwerenności i odrębności państwa.
    Jeśli ta odrębność zaniknie - zaniknie również państwo.
    nadużycie link skomentuj
  • @AdNovum 11:18:44
    Tu poruszył Pan ciekawe zagadnienie, choć juz historyczne to natura rubla transferowego.


    Dlatego też wymienialność walut powinna być regulowana w taki sposób, aby kraj-posiadacz waluty nie tracił na tym, tylko ewentualnie zyskiwał.

    Waluta w moim odczuciu powinna przynosić korzyść społeczeństwu, które wytwarza bogactwo. W ostateczności jej charakter powinien pozostawać neutralny - jak woda- orzeźwia nie ma koloru ani zapachu.
    nadużycie link skomentuj
  • @BTadeusz 11:15:13
    Konsumentem jest ten, który produkuje i jak i ten, który dobra nabywa, za środki uzyskane z własnej pracy. Tak więc jest to wymiana między stronami procesu rynkowego.

    Natomiast ten co dobra wyłącznie "zjada" jest pasożytem.

    Pozdrawiam.
    nadużycie link skomentuj
  • @AdNovum 11:24:59
    Jestem tego samego zdania co Pan. Aktualnie pracujący Polacy i ci co majątek w przeszłosci wytworzyli sąt rabowani zewnetrznie i wewnetrznie na niespotykana skalę.
    nadużycie link skomentuj
  • @BTadeusz 11:25:24
    Wolnorynkowa w moim rozumieniu to taka waluta, którą można wymieniać na inną, zaś jej kurs powinien być pod specjalną pieczą jej właściciela i służyć jego interesowi jako państwu i obywateli tegoż państwa.

    Pozdrawiam.
    nadużycie link skomentuj
  • @AdNovum 11:34:09
    No to śpiewamy - unisono...-:)

    Przestrzegam wszakże przed lekkomyślnym używaniem słowa "konsument" - bo w narracji "wolnosciowców" - marginalizuje ono aspekt "produkcyjny" (a UPRZEDNI) - konsumenta.
    I często (arbitralnie) określając - co "jest w interesie konsumenta" - bez - pytania go o zdanie.
    Najlepiej widać to w ignorowaniu w propozycjach zmian - skutków - jakie wywołają (te zmiany) w sektorze "produkcyno usługowym".
    nadużycie link skomentuj
  • @BTadeusz 11:48:52
    Przestrzegam wszakże przed lekkomyślnym używaniem słowa "konsument" - bo w narracji "wolnosciowców" - marginalizuje ono aspekt "produkcyjny" (a UPRZEDNI) - konsumenta.
    I często (arbitralnie) określając - co "jest w interesie konsumenta" - bez - pytania go o zdanie.
    Najlepiej widać to w ignorowaniu w propozycjach zmian - skutków - jakie wywołają (te zmiany) w sektorze "produkcyno usługowym".

    Proszę o rozjaśnienie myśli.
    nadużycie link skomentuj
  • @Krzysztof Grzelak 10:56:56
    Swoją drogą to ciekawa umowa kredytowa musiała być. Na początek 2% na zachętę, a w trakcie spłacania zmieniamy na 18%. W sumie to ludzkie paniska, mogli dać i 90%, lub więcej pewnie. No chciałbym zobaczyć tę umowę. Czy było tam coś że taki ekstra procent musi być spłacany walutą inną niż pieniądze z gry Monopol(y)?
    nadużycie link skomentuj
  • @BTadeusz 11:02:16
    Wszystko da(ło) się wymienić. Były dwa rynki: oficjalny i realny zwany czarnym.

    Cenę kartek na mięso pamiętam, tak cenę kartek na mięso (to też był towar który można było kupić za realną cenę). Kłopotem była galopująca inflacja u schyłku PRLu. Pieniądze traciły na wartości z miesiąca na miesiąc (na świecie zdarzało się z godziny na godzinę). Nie było za bardzo co za nie kupować, człowiek zostawał z papierkami, których to papierków nazostawało mi po dziś dzień..

    Skurczybyki - dzieci okradały jawnie i bez pardonu, ucząc ,oszczędzania' na SKO, na zerowy procent! Jak zj...em nauczycielkę podając przykład na prostym modelu - pączków z marmoladą którymi się zajadaliśmy - to ze wstydu nie wiedziała co powiedzieć, ale niedawno czytałem że to ponoć był pomysł Jaruzelskiego lub jego otoczenia, na ściągnięcie choćby części gotówki z rynku.
    nadużycie link skomentuj
  • @fan-wolności 13:35:48
    Gdybym, jako zwolennik wolnego rynku, miał wybierać między IIIRP a PRL wybrałbym PRL.

    Łatwo było naprawdę nieźle zarobić, na tym co się zwało spekulacją. A dostęp do rynku był łatwiejszy niźli dziś. To co dzisiaj się dzieje to obłęd! To coś jakby feudalizm, żaden tam socjalizm czy kapitalizm! Np nie ma na rynku, w handlu, w usługach, miejsca dla małych, a nawet średnich graczy. Są niszczeni koszmarnymi kosztami narzuconymi pod rygorem więzienia! Mówię tu o ,,składkach'' ZUS ponad 1000zł miesięcznie! Dla dużego to ani nie problem, ani nie ciężar, ba, jest im na rękę że małych się gnoi! To jeden z tych elementów naszego systemu; u nas nawet przedsiębiorcy są skłóceni i podzieleni przez system.

    Zwykłe bazar(ki)y ledwie zipią. widzę jak ludzie zamiast handlować - wyprzedają się, za jakieś desperackie kwoty - zupełnie dobre ubrania po 1-2zł (giełda Inflancka Warszawa)! Nie ma w takim układzie nawet warunków do handlu! Tym bardziej, że kupujący nie śmierdzą groszem..
    Inną anomalią jest to co się dzieje w tej chwili w kwestiach ochrony zdrowia, celowo nie powiedziałem Służby Zdrowia. Istnienie tej ostatniej zaburza rynek prywatnych usług! Nie dość że ciężko skorzystać z przysługującej w teorii płacącemu ZUS i pozostałe ,,składki'' usługi, lub jest to niemożliwe, nie sposób sprawy załatwić prywatnie, bo prywatne usługi leżą dzięki nieuczciwej konkurencji ze strony Służby Zdrowia. Ostatnio słyszę co raz częściej od ludzi utyskiwania na fakt, że ich zwierzęta są przyjmowane po góra 1h czekania, gdy ich właściciele mają zdychać w ,kolejkach' liczonych w latach!!

    Więc narzekajcie dalej na kapitalizm, z rozrzewnieniem wspominajcie ,splajtowany' socjalizm. Liczcie na to że niejaki Prezes ten system usprawni, no i że sam Pan Bóg zrzuci nam z nieba mannę, jakieś 4-5 mld zł które jesteśmy JUŻ dłużni..
    nadużycie link skomentuj
  • zgadzam się
    Wymienialność nie powinna być gwarantowana przez państwo.

    Jeżeli ktoś chce kupić cokolwiek za granicą, to musi wymienić złotówki na walutę po kursie wolnorynkowym.
    Żeby ten importer mógł cokolwiek sprowadzić, to ktoś musi wcześniej coś wyeksportować i zaproponować mu walutę po takim kursie jaki wynika z jej podaży - czyli z tego ile towarów zostanie wyeksportowanych.

    Jeżeli ktoś chce zaimportować za pożyczoną walutę, to musi ją prywatnie pożyczyć za granicą lub może ją pożyczyć prywatny bank. Ale państwo nie ma nic do tego. Jeżeli on nie będzie mógł oddać, to jest sprawa między nim, a zagranicznym pożyczkodawcą.

    Tylko w takiej sytuacji opłaca się importować jak najwięcej. Bo każdy zaimportowany towar to jest zysk. Bo wiąże się z wyeksportowaniem towaru dla nas mniej wartościowego niż ten zaimportowany.
    nadużycie link skomentuj
  • @Krzysztof Grzelak 11:59:47
    -:)))
    Kiedy dyskutujemy czegooczekuje konsument - podnosząc rolę konsumenta do "siły sprawczej" dynamicznej gospodarki - zapominamy, że aby coś skonsumować (kupić) - musiał wcześniej coś wyprodukować - aby mieć pieniądze.
    To dość niepodważalne.
    Ale jest możliwy - inny model:
    "Kupuj - kiedy chcesz - płać - kiedy możesz."
    W takim (pieniądz jako dług) modelu - konsument istnieje bez atrybutu "produktywności".
    Pieniądze dostaje "z nieba".
    Oba powyższe modele - są de facto - innymi definicjami pieniądza.
    Ale - ukrywają się w niejasnym określeniu - "konsument".
    Oczywiści za tymi "nieco" odmiennymi rozumieniami słowa konsument - kryją się dwie - bardzo różne - gospodarki.
    Chyba już wszystko jasne?-:)
    nadużycie link skomentuj
  • @imran 14:15:02
    Żeby ten importer mógł cokolwiek sprowadzić, to ktoś musi wcześniej coś wyeksportować
    =============================
    Owszem - strzał w dziesiątkę.
    Podobnie - aby konsument mógł coś nabyć - musi WCZEŚNIEJ - ZDOBYĆ DOWÓD WPROWADZENIA RÓWNOWARTEGO "CZEGOŚ" na rynek.
    nadużycie link skomentuj
  • @fan-wolności 13:56:13
    Cała różnica między PRL-em i dzisiejszą atrapą kapitalizmu polega na wymianie kartek na mięso - na kartki do lekarza.

    Było to łatwe i proste, bo w warunkach "wolnego rynku" - zdrowie jest droższe, niż wieprzowina.
    nadużycie link skomentuj
  • @BTadeusz 14:53:09
    Przyznaje, że zależność jest odkrywcza. Co wprowadzają na rynek politycy czy większość urzedników oprócz własnej osoby ?

    Żeby móc konsumować taka osoba powinna wprowadzić coś na rynek użytecznego dla reszty społeczeństwa
    nadużycie link skomentuj
  • @Krzysztof Grzelak 15:10:28
    Dokładnie-:))))))
    Dlatego w zaawansowanych dyskusjach o demokracji (o jej organach) - optuję za rządem "z kontraktu" - jako najtańszego zaspołu gwarantującego najniższą cenaę wykonania ustawy budżetowej.

    Bo stanowienie prawa - czym zajmuje się dziś - rząd w "związku przestępczym" z sejmem - to zadanie dla większości uprawnionych (więc zasłużonych w kreacji i wzmacnianiu państwa).
    Dziś - to udział w dostarczaniu towarów i usług - weryfikowanych wolnorynkowo. (czyli - dobrowolnie kupowanych przez innych - "producento-konsumentów".
    nadużycie link skomentuj
  • @BTadeusz 15:09:17
    To nie jest nawet atrapa kapitalizmu! W kapitalizmie jest full roboty i trwa produkcja. Tu nic takiego się nie dzieje.

    Druga sprawa: ,,Usługi'' służby zdrowia są opłacone z góry. Miesiąc w miesiąc idzie kilkaset złotych od każdego pracującego, który potem i tak szuka ratunku u prywatnego lekarza i płaci raz jeszcze.

    Z jedzenia mięsa można zrezygnować, ale z wizyty u lekarza, bywa że nie można zrezygnować nie pozbawiając się tego co najcenniejsze.
    nadużycie link skomentuj
  • @fan-wolności 13:56:13
    Jesteśmy dłużni 3 biliony zł, a nie jak podałeś // jakieś 4-5 mld zł//
    nadużycie link skomentuj usuń
  • @AdNovum 11:28:48
  • http://www.youtube.com/watch?v=PB8bdpWCpbQ
  • http://www.youtube.com/watch?v=dlpx2oR51Lg
Lokalna waluta w Baszkirii
  • alt Szajmuratki tak nazywa się lokoalna waluta od nazwy wsi Szamuratowo. Obroty w lokalnym sklepie wzrosły 13-to krotnie.

 
«pierwszapoprzednia441442443444445446447448449450następnaostatnia»