Hippisowskie Forum
Administrator
Wesoły nam dziś dzień nastał...
niedziela, 31 marca 2013 21:39
Wpisany przez Administrator

Takiej Wielkanocy nie pamiętam. Podobna była w 1964 roku, ale żeby tak zasypało śniegiem jak dzisiaj, to nie pamiętam. Niemniej Wielkanoc jest Wielkanocą i kiedy dziś w radiu usłyszałem dyngusa: Wesoły nam dziś dzień nastał, to mimo aury zimowej, radość wstąpiła we mnie i w oczach pojawiły się łzy wzruszenia.

http://www.youtube.com/watch?v=mDIoQXeNEo8

 
Administrator
Alleluja! Jezus Chrystus naprawdę zmartwychwstał !
niedziela, 31 marca 2013 10:55
Wpisany przez Administrator

flaga ch

 

Z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, życzę wszystkim odwiedzającym Christianię.pl obfitości Bożych łask. Niech Zmartwychwstały Pan rozpromieni nad Wami swoje oblicze i obdarzy Was swoim pokojem, a serca Wasze napełni prawdziwą miłością.

 

 

http://christiania.nowyekran.pl/post/90014,boze-ktory-wszystko-znasz

 

Oto link do mojej notki, którą zamieściłem na Nowym Ekranie

 
Kubuś Szczecin
Facebook
środa, 27 marca 2013 19:27
Wpisany przez Kubuś Szczecin

http://www.pcworld.pl/artykuly/368832/Facebook.najwiekszy.zdrajca.swiata.html?utm_source=mail&;utm_campaign=newsletter+-+PC+World&utm_medium=Aktualnosci+PC+World+%28html%29

Tak wygląda największy portal internetowy na świecie i tak traktuje wszystkich internautów . Kuba Szczecin

 
Kubuś Szczecin
Zgasił Wojewódzkiego
wtorek, 26 marca 2013 23:23
Wpisany przez Kubuś Szczecin

Obejrzałem filmik i Paweł Kukiz nic nowego nie powiedział . Każdy logicznie myślący człowiek doskonale wie że tak powinno być w zyciu oraz to że każdy z nas jest wolnym człowiekiem , posiadającym zdolność logicznego myślenia i przedstawiania swoich racji na różnych forach internetowych i w środkach masowego przekazu . Paweł Kukiz dobitnie określił swoją osobowość oraz poglądy jakie swoją osobą reprezentuje . Zazwyczaj to  " Celebrysta "  Kuba Wojewódzki " gasił " uczestników swojego programu . Tutaj Paweł Kukiz przesadził ponieważ naraził się szefostku TV i  opcji politycznej jaką oni reprezentują . Ja dawno , kilkanaście lat temu o tym samym mówiłem , tylko kto będzie słuchać takiego szaraczka jakim ja jestem . Kuba Szczecin

 
Administrator
W odpowiedzi Szuwarkowi. Cz. III Relacji na linii...
sobota, 23 marca 2013 23:35
Wpisany przez Administrator

Znowu nastała cisza. Dopiero w 2008 roku zacząłem wchodzić na stronę Cygana. Patrzę, a tam ateistyczni hippisi linczują Szpaka. Kamienie lecą na niego ze wszystkich stron. Wściekłość ogarnia ich, kiedy widzą, że Szpaku się zasłania przed ciosami. Kamienie leciały jak grad. Linczowali go: Aqua, Chemik, Pluskwa, Zavodnick, Guru, Emine i jeszcze kilka osób. Prócz nich byli też "neutralni". Ach, prawda, atakował też Hipisus, zaś Belfegor zajmował stanowisko koncyliacyjne. Nie wtajemniczonym należy się wyjaśnienie, że Hipisus to trol, czyli drugie wcielenie Belfegora.
Zrobiło mi się Szpaka żal, kiedy kamienie uderzały go w twarz. Scena ta przypominała mi inną scenę sprzed 2000 lat, kiedy to bitego i oskarżanego Jezusa nikt nie bronił spośród tych, których uzdrawiał, karmił chlebem i rybami. Dlaczego nie przyszli bronić Szpaka ci, którym organizował zloty, pielgrzymki, pomagał rozwiązywać ich problemy, którym w różny sposób pomagał. Gdzie podziali się ci wierni katoliccy hippisi uczestniczący w jego mszach?
Wtedy, jako jedyny zacząłem go bronić i nadstawiać swoich pleców, twarzy, przed ich ciosami, ale też tłukłem ich skutecznie. Zachowało mi się kilka pamiątek z tamtej walki w postaci SMS-ów Szpaka,w jednym z nich napisał: "Jasiu rozgromiłeś ich jak tajfun". Trochę udało, mi się skopiować, ale to są strzępy, bo całą resztę Cygan zniszczył. Ot, miał taki zły zwyczaj, że co 2 lata czyścił serwer i wszystko przepadało, a on zaczynał od nowa. 

Dziwne, że wtedy nie bronił Szpaka żaden katolik, tylko jedyny ja - "heretyk".
Dopiero w 2009 roku pojawiła się Alicja z Moszczanki, która też zaczęła go bronić. Za to do atakujących dołączyła się prawie cała Grabówka. Belfegor i Paweł Aldaron znaleźli słabe punkty Szpaka. Nie będę opisywał szczegółów, bo zajęłyby zbyt wiele miejsca. W każdym razie pretensje te były uzasadnione. Sprawdziłem, konsultowałem ze Szpakiem i oczekiwałem, że przyzna im rację i przeprosi Pawła, który swoją drogą bardzo Szpaka  lubił, ale Andrzej zachował się dziwnie. Napisał w poście do kogoś innego, że przeprasza Pawła na prośbę Zbuntowanego. Dla mnie i dla Pawła nie były to przeprosiny. Nie może być tak, że jedną osobę się uderza, a drugą informuje się o tym, że się tamtą przeprasza. W ogóle jest to coś dziwnego. Nie wiem kto go takiego zwyczaju nauczył. Napisałem, co o tym myślę, za co Andrzej bardzo się na mnie obraził. Mógłbym jeszcze dużo pisać i wyjaśniać, ale to nie ma sensu.  W zasadzie to, nie broniłem Szpaka dlatego, że on jest chrześcijaninem, ale dlatego, że tamci bezpodstawnie go atakowali, ale kiedy Szpaku nie miał racji, ale tamci, wówczas stawałem po stronie tamtych. Andrzej uważał inaczej, właściwie tak samo jak tamci, a mianowicie, że niezależnie kto ma rację, zawsze bronimy naszych, naszą korporację nie zważając na Prawdę.

Potem na stronce Cygana pojawiła się Kaja, która z czasem też dołączyła się do obrony Szpaka.
Tak, Szuwarku. Łatwo jest zadać jedno pytanie i się zdziwić, ale żeby zrozumieć na nie odpowiedź, to trzeba dużo poznać.
Ze Szpakiem generalnie różnimy się tym, że on (na ile go poznałem) wyznaje zasadę, że broni się swoich, a atakuje wrogów, natomiast u mnie wrogów nie ma. Broni się wartości, a atakuje fałsz i obłudę.

 
Administrator
Paweł Kukiz zgasił Wojewódzkiego.W TVN tego nie puścili
sobota, 23 marca 2013 23:21
Wpisany przez Administrator

alt

 

Fragment programu, który nie zostanie pokazany publicznie w telewizji. Brawo Kukiz, za odwagę. Przekazujcie, kopiujcie. Youtube jeszcze toleruje to wideo, pomimo protestów z Polski.

 

http://youtube.com/watch?v=711RnxvaitM

 

 
Administrator
W odpowiedzi Szuwarkowi. Cz. II Relacji na linii...
sobota, 23 marca 2013 23:13
Wpisany przez Administrator

http://a3.ec-images.myspacecdn.com/images01/57/102cc57fc9942ed8fde56689b7906956/m.jpg

Przez następnych 13 lat (1986 – 1999) nie jeździłem na zloty. Utrzymywałem kontakty z niektórymi ludźmi: Tarzanem, Kriszną, Gutkiem z Leska … Sporadycznie bywałem na niektórych zlotach w Warszawie. Pamiętam, że na jednym z nich Samuraj brał ślub. Byłem na promocji książki Tarzana. Ze Szpakiem miałem dość oficjalne kontakty. Parę razy odwiedził mnie w domu, ja odwiedziłem go na Kawęczyńskiej. Przyjął mnie w rozmównicy bardzo oficjalnie. Pamiętam, że w tym czasie zmarł Indianin. Potem Szpaku udzielał się w telewizyjnym programie „Luz”. Wreszcie przestaliśmy się widywać. W 2000 roku przyjechałem do Częstochowy, na zlot, ale jak się okazało, zlotów już tam niebyło. Część hippisów jeszcze po pielgrzymce pozostała, chodząc grupami tu i tam. Wśród nich poznałem Artura z Piły, Jacka z Poznania, Anie i Magdalenę z Bochni, bliźniaczki z Janowca. Było to już po pielgrzymce, więc Szpaku odjechał. Z tych, których spotkałem, już nikt mnie nie pamiętał. Dopiero poprzez książkę Tarzana „Mistycy i Narkomanii”, zaczęli sobie mnie kojarzyć. W 2001 roku także pojechałem do Częstochowy i wtedy spotkałem Szpaka. Przygotowywał się do odprawiania Mszy, wieczorem, pod gołym niebem, przy polowym ołtarzu. Ludzie w oczekiwaniu siedzieli na ziemi. Palili świeczki. Milimetr grał na gitarze. Szpaku był poruszony moją obecnością. Zaraz na początku wszystkim oznajmił, kto tu nas odwiedził. Jednak ludziom nic to nie mówiło. Trzynaście lat nieobecności zrobiło swoje. W ruchu jest rotacja. Co 6 lat wymienia się około 90% uczestników. Potem przyjechałem jeszcze w 2002 roku. W między czasie odbyły się 3 zloty w Warszawie i przynajmniej jeden w Skierniewicach, na którym byłem. Szpaku cały czas mnie na nich promował. Zaprosił mnie na obiad do koreańskiego lokalu. Wtedy zapytał mnie: powiedz mi, kim dziś zbuntowany jest w ruchu, bądź jakoś podobnie. Dokładnie nie pamiętam. Poznałem nowych ludzi i zacząłem organizować u mnie zlot. Zbudowałem drewniane tipi i Buntownię, w których mogliśmy się zbierać. Wiosna 2003 roku, pojechałem na zlot do Krakowa. Odtąd zloty u mnie zaczęły odbywać się coraz częściej. W tym czasie relacje ze Szpakiem miałem bardzo dobre. Pewna ekipa zaczęła kręcić o mnie film. Na jednym ze zlotów przyjechał do mnie Szpaku, śmiejąc się mówił, że jest na gigancie i pokazywał kapcie na nogach, w których uciekł po kryjomu z klasztoru, przed przełożonym, bo inaczej by go nie wypuścił. Zaczął odprawiać Msze, gdy się zorientował, że niema komunikantów, które musieliśmy na miejscu, w parafii załatwić. Wszystko było fajnie było między nami, aż do 19 marca 2004 roku, do premiery filmu, pt. Jeszcze cię kocham. Premiera odbyła się w Warszawie. Przyjechał Szpaku, dopisali hippisi. Byli też jacyś politycy, oraz pracownicy wielkich firm. Była moja najbliższa rodzina. Sala kinowa była wypełniona po brzegi. Wszystkie stojące miejsca były wypełnione ludźmi. Po emisji filmu odbyło się spotkanie ekipy filmowej, oraz głównego bohatera z widownią. Poproszono mnie na podium. Następnie ja poprosiłem Szpaka. Chciałem w ten sposób go wyróżnić. Ci od imprezy zastanawiali się, czy można. W końcu pod moim naciskiem wyrazili zgodę i przyszedł Szpaku i stanął na środku podium. Następnie ludzie z widowni zaczęli zadawać mi pytania. Chcieli, abym powiedział coś o swoich motywacjach w podjęciu decyzji o pójście w Polskę z krzyżem. Oraz, abym im wytłumaczył, na czym polega różnica między mną, a hippisami, kojarzonymi z narkotykami i swawolą seksualną. Więc zacząłem mówić im, że nie jestem reprezentantem polskiego hippizmu i że w swych ideach odwołuje się do jednego z nurtów amerykańskich hippisów zwanego Jesus Freaks - szaleńców Jezusa. Następnie zacząłem mówić o motywacjach, które kierowały mną pójścia z krzyżem i zacząłem opowiadać historie tego nurtu w Stanach. Szpaku, słuchając, jak co chwila mówię Jezus, chrześcijańscy hippisi, ruch Jezusa, droga z krzyżem… - nie wytrzymał. Poniosło go, a może nim, zirytowany zaczął głośno mówić, niemalże krzyczeć: Jasiu opowiada wam tu bzdury! O jakim on tu wam ruchu mówi? O jakich amerykańskich hippisach, o jakim Jezusie, co on chce wam tu pokazać, jak szedł z krzyżem? Mamy teraz wielki post. Rozważmy mękę Pańską, a on wam tu jakieś głupoty opowiada. Mel Gipson pokazuje nam w pasji wielkość krzyża, a on wam tu takie bzdury mówi! Ciągle tylko: Jezus, Jezus, Jezus…Jezus jest w każdej religii. Każda religia ma swojego Jezusa! O jakich Jezusowych hippisach tu mówi. Ja jestem księdzem, który się nimi opiekuje. Ten film nie musiał być zrobiony o nim. On równie dobrze mógł być zrobiony o każdym z nich, np.: o Bartku – wskazując ręką na rudego chłopaka z Piotrkowa Trybunalskiego- jak również o jego dziewczynie, Pauli z Olsztyna. Jeśli chcecie znać prawdę, to ja wam tu zaraz mogę odprawić Mszę i wtedy zobaczycie, kto się tu liczy, kto jest tu ważny, kto tu rządzi, kto tu rozdaje karty. I sami będziecie mogli się przekonać, jakie tu miejsce zajmuje tu Jasio Zbuntowany, a jakie ja. A kim on jest, że chce tu was nauczać o Jezusie? Ja jestem księdzem katolickim, odprawiam im Msze, opiekuję się nimi. Spytajcie się ich, czy ktoś z nich tu ma depresję. Kiedy tylko Szpaku zapytał o depresję, natychmiast ożywił się Frantz, a jego dłoń zaczęła windować w górę i zaczął niskim głosem mówić: Ja mam depresję. Szpaku rozejrzał się po Sali, ale Frantz umknął jego uwadze, wobec czego ponownie powtarza pytanie: Czy jest tu ktoś z was, kto ma depresję? Ponownie ręka Frantza powoli, po kawałku, w małych skokach, niczym sekundnik zegara, zaczęła windować się w górę, niczym pozszywanego Frankensteina. Twarz wypłocha, lęk w oczach. Ach, ludzie… żebyście go wtedy zobaczyli. Szpaku i tym razem go nie zauważył. W tym czasie kilka osób z widowni zaczęło Szpakowi tłumaczyć, że ich interesuje to, co główny bohater filmu ma do powiedzenia i że przyszli tu po to, żeby obejrzeć film i porozmawiać z jego bohaterem, a nie słuchać tu pana, na co Szpaku ciągle powtarzał, że przecież on wam tu bzdury opowiadał. A swoją drogą to ciekawe, że nie wstydził się mnie tak poniżać, poniewierać na oczach mojej najbliższej rodziny. Może to moja wina, że poprosiłem go na podium, aby go uczcić, a on… , jak się odwdzięczył? Wtedy w mojej obronie staną pewien ateista, który dawał Szpakowi nieźle popalić, zwracając się do niego na pan. Mówił do niego: Niech pan już skończy. Nikt tu pana o zdanie nie prosił. Nas interesuje bohater filmu, a nie pan. Na to Szpak: Ja nie jestem pan, tylko ksiądz. - A mnie to nie interesuje, jestem ateistą, dla mnie jesteś pan. - Ja wam mogę tu zaraz Mszę odprawić. Na co człowiek z widowni: Niech pan mnie tu nie zawłaszcza. Nie przyszedłem na Mszę, kupiłem bilet na film. Długo ten spór trwał. Naprawdę byłem wdzięczny temu człowiekowi – ateiście, który bronił zasady, a przez to mnie, który uprzejmie, ale stanowczo wyjaśnił Szpakowi, że zachowuje się impertynencko. W końcu czas przeznaczony na rozmowę ze mną minął. Szpaku nie dał mi dojść do głosu. W drugiej części przewidziany był poczęstunek szampanem. Rozglądałem się, gdzie podział się Szpaku, ale go nie znalazłem, gdzieś się zmył.

Szpaku spodziewał się po mnie czegoś innego. Spodziewał się, że powiem, że dzięki niemu się nawróciłem i że on dopiero wyprowadził mnie na ludzi. A prawda była taka, że od wiosny 1970r, kiedy świadomie zacząłem uważać się za hippisa, to od samego początku, uważałem się za chrześcijańskiego hippisa, odcinając się od narkotyków i swawoli seksualnej. Było to 7 lat wcześniej, zanim poznałem Szpaka. A życiorys ma się jeden i nie da rady go poprawić.

 

CDN.

 
Administrator
Ad vocem
piątek, 22 marca 2013 23:46
Wpisany przez Administrator
Derwisz, sam napisałeś kogo, według Ciebie oznacza wyrażenie „internetowy ekshibicjonista”, a mianowicie kogoś, kto nie może obejść się bez kąta na portalu społecznościowym, umieszczając tam wszystko co możliwe (zdjęcia, opisy tego co robi…). Z pewną przesadą, można powiedzieć, że scharakteryzowałeś mnie. Mam swój blog na największym portalu społecznościowym w Polsce, a mianowicie na: Nowym Ekranie. Jestem obecny na stronie: hipisi.pl, na której zamieściłem zdjęcie mojej rodziny, pisałem też na stronie: doziemiobiecanej.pl. Zaś na stronie: chrystiania.pl – jeśli przeczytałeś jej podstrony, to zapewne się zorjętowałeś, że – na większości z nich opowiadam o sobie. Na forum zamieściłem post pt. „Relacja na linii Szpaku – Zbuntowany”. Gdyby tego było mało, to przygotowuję nową podstronę, która ma być świadectwem działania Boga w moim życiu i w życiu mojej rodziny. Ponadto piszę książkę autobiograficzną, wziąłem udział w realizacji dwóch filmów o sobie, oraz w reportażu radiowym. Udzieliłem wywiadów kilku pismom, odmawiając jedynie Gazecie Wyborczej. Sporo swoich artykułów opublikowałem w Różnych Drogach. Wydałem też własne pismo: Na Zupełnym Hayu. Czy ludzie tego pokroju zasługują według Ciebie na miano "ekshibicjoniści"? Przyznam, że poczułem się dotknięty. Pomijając mnie, to stygmatyzacja ludzi tego pokroju inwektywą „ekshibicjoniści” z pewnością nie zachęca ich do otwierania się, do wychodzenia do innych. Wręcz przeciwnie – gasi. Chyba nie powiesz, że termin „ekshibicjonista” nie jest pojęciem pejoratywnym. Nie sądzę, byś chciał, aby Ciebie tak nazywano. Co do spotkań, to wiem, że przyjemnie jest spotykać się w realu, ale nie każdemu jest to dane. Nie zawsze dzieje się tak, jak tego domaga się nasze serce. Internet ma wiele zalet. Można prowadzić w nim debatę, niezależnie, od miejsca przebywania etc. Jest to możliwe, kiedy ludzie chcą ze sobą rozmawiać. Pozdrawiam. Hey!
 
Derwisz
Odp.
piątek, 22 marca 2013 20:22
Wpisany przez Derwisz

Widzę, że dyskusja z Tobą jest bezowocna. Moje słowa najwyraźniej odebrałeś zbyt dosłownie. Jakie znowu "wynaturzenia intymnych przeżyć", gdzie te inwektywy czy obelżywe wyzwiska? Sory, ale chyba się nie zrozumiemy. Swoją drogą jestem nieco zaskoczony Twoim rozumieniem tego, co napisałem. Miałem Cię za osobę bardziej elastyczną w kwestii interpretacji tekstu:( 

Raz jeszcze dziękuję za możliwość wypowiedzenia się na tym forum i życzę samych pozytywnych postów. Derwisz.

 

 
Europa
Pokój numer 7
piątek, 22 marca 2013 01:49
Wpisany przez Europa

Przyznaję, że wątki mam pourywane, ale tak czasami łatwiej.

Zaraz po otrzymaniu skierowania do akademika na Jelonki, zacząłem rozgladać się po ludziach.

To była taka potrzeba zaczepienia się w nowym środowisku.

Domek akademikowy do którego trafiłem, okazał się być ponurym żartem. Ludzie tam, co wieczór ustawiali się do zbiórek czy apeli w związku z jakąś sytuacją. Był też gospodarz Adam, student III roku teologii starokatolickiej trochę pijak i rozrabiaka jak się miałem póżniej dowiedzieć, byli i zastępcy... Nie rozumiałem tego i podśmiewywałem się z tego, choć jednocześnie widziałem w tym wolę grupy do utrzymania jakiegoś porządku. Ale na początku nie wiedziałem po co i dlaczego to dzieje się. Zamieszkałem pod 7-demką, w pokoju 5 na 5 metra z widokiem na śmietnik i ścieżkę między budynkami. Były też trzy łóżka, dwa stoły i trzy krzesła i nas trzech a w zasadzie czworo.

Zamieszkałem z dwoma studentami teologii prawosławnej. Obydwaj pochodzili z okolic Hajnówki. Jeden z nich, Andrzej był typem uczonego i trochę przemądrzalskiego, drugi Olja posępny i ponury – sportowiec. Już o 4-rano, zrywał się z łóżka, ale tak, że było Go słychać i znikał na godzinę. Wracał mocno spocony i zaraz było otwieranie wszystkich okien, czy to w lato czy w zimę. No i była dziewczyna, Ania która prawie, co wieczór zalegała przy boku ponurego sportowca. Zachowywali się cicho i nawet miło, było słuchać ich czułe szepty ale skrępowanie miałem duże. Mlody byłem i bez doświadczenia. Oni zresztą za bardzo nie zwracali na mnie uwagi, po prostu mieli swój świat... A ja słuchałem często opowieści o batiuszce Aleksieju, wyższości kościoła autokafelicznego i chrześcijan obrządku wschodniego nad kościołem rzymskim i skrzypienia łóżka... CDN

 
«pierwszapoprzednia431432433434435następnaostatnia»