Hippisowskie Forum
Administrator
o franciszku
piątek, 06 lipca 2018 08:10
Wpisany przez Administrator

 
Administrator
Polski Indianin
czwartek, 05 lipca 2018 15:38
Wpisany przez Administrator

Polski Indianin

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

alt

Dziś upływa 15 rocznica śmierci polskiego indianina Sat-Okh, żołnierza AK, gawędziarza, jak o sobie mówił syna wodza indian, człowieka, który przekazywał młodzieży pozytywne wartości

Gdyby orzeł zabrał cię na swój grzbiet i wzbił się nad ziemie wolnych Szewanezów, oczom twym ukazałaby się kraina pokryta pajęczyną rzeczek i skał powbijanych w ziemię przez Khana - ducha ciemności, w której na świat przyszedł Sat-okh, syn wodza Szewanezów Leoo-karko-ono-ma i Polki Ta-wah.

Stanisława Supłatowicz z. d. Okólska (Ta-wah)

Losy matki okrywa mgła tajemnicy, szczególnie, że późniejsze naginanie rzeczywistości do potrzeb politycznych tak zagmatwało prawdę, że przeszłości kobiety nie można ustalić. Również syn niewiele o niej mógł powiedzieć. Zawsze twierdził, że matka miała mu o swych losach opowiedzieć, gdy już będzie na to gotowy, tylko że ten moment nigdy nie nastąpił. Pewnym jest tylko Radom, jako miejsce jej urodzenia, oraz to, że wyszła za mąż za chemika Leona Supłatowicza, który prawdopodobnie za działalność w rewolucji 1905 roku skazany został na pobyt na Syberii. Żona podążyła za nim. Przypuszczalnie po śmierci męża (daty nigdy nie podała), w roku 1917 wraz z grupą uchodźców przedostała się na Alaskę, a stamtąd do północnej Kanady. Tam, porzuconą w przykrytym śniegiem szałasie, prawie umierającą, dziewczynę znajduje wódz Szewanezów Leoo-karko-ono-ma (Wysoki Orzeł). Szewanezi przez ponad 3 miesiące walczą o jej odratowanie. W plemieniu otrzymała imię Ta-wah (Biały Obłok) i po pewnym czasie została
żoną Wysokiego Orła. Urodziła wodzowi trójkę dzieci: syna Tanto - Żelazne Oko, córkę Teherawaks - Spadającą Gwiazdę i drugiego syna Sat-Okh - Długie pióro.

Chodź Uti, ja cię uczyć każę

Gdy Uti-Malutki, syn Ta-wah (takie imię nosili wszyscy mali chłopcy, bo chłopiec imię swoje musiał zdobyć czynami) skończył pięć lat, przed tipi jego rodziców stanął czarownik Gorzka Jagoda i nauczyciel Nepemus, zabierając chłopca do wioski Młodych Wilków, gdzie miał poznawać tajniki życia zgodnego z wolą Matki Natury oraz prawa odwiecznej puszczy. Tam spotkał swego starszego brata, którego nigdy wcześniej nie widział, gdyż odszedł on do wioski Młodych Wilków, zanim Uti się urodził. W wiosce tej dowiedział się, jak tropić ślady, jak oddać szacunek upolowanej zwierzynie, jak szanować las, aby las szanował jego. Tam przy ognisku uczył się dzielić z kolegami tym, co do jedzenia udało się zdobyć. Tam też spotkał swego przyjaciela, Skaczącą Sowę.

Bolesne początki chłopięcej przyjaźni
A przyjaźń, jak to często u chłopców bywa, zaczęła się całkiem niespodziewanie. Sat-Okh, najbardziej z rodzeństwa podobny do swej matki, miał włosy znacznie jaśniejsze niż pozostali chłopcy w plemieniu. Stąd też, gdy przybył do wioski Młodych Wilków, chłopcom wydało się, że umalował swe włosy, aby upodobnić się do starszych, z głową przyprószoną siwizną. Postanowili więc zmyć farbę z włosów nowego poprzez natarcie głowy piaskiem i umycie w wodzie prawie zamarzniętego jeziora. Taka obraza, jak brak wiary w prawdomówność, mogła być zmyta tylko w walce. Ale walka ta skończyła się pod pachami nauczyciela, a później rozcieraniem pleców, na których powoli pojawiały się czerwone ślady po użyciu rzemienia. I właśnie te nawzajem rozcierane plecy połączyły chłopców dozgonną przyjaźnią.

Imię swe musisz zdobyć czynem

Życie w Wiosce Wilków nie było łatwe. Tylko najmłodsi byli karmieni przez starszych. Pozostali żyli zgodnie z zasadą, nie upolowałeś i nie upolował twój kolega, to dziś nie jesz. Również inne potrzeby dzieci musiały zaspokajać same.

Uti (Sat-Okh) miał ukochanego psa, który pewnego dnia zachorował. Szaman polecił mu nakarmić chorego psa wątrobą królika. Uti poszedł z łukiem upolować potrzebne lekarstwo. Gdy celnym strzałem trafił królika, na zwierzątko spadł duży orzeł, który również na nie polował. Zły, że ktoś ukradnie mu tak potrzebne lekarstwo, chłopiec niewiele myśląc drugą strzałą ugodził orła. Do obozu wrócił więc z dwiema zdobyczami, królikiem i niesionym nad głową orłem. Tego dnia umarł Uti, a narodził się Sat-Okh - Długie Pióro.

Na chwilę odwiedzić kraj rodzinny matki

Wedle publikacji w „Miliarderze" Sat-Okh i jego brat Tanto zimą 1937 roku uratowali życie trzem brnącym przez śnieg uciekającym przed niedźwiedziem ludziom, dwóm białym i Indianinowi. Jednym z białych był Polak. To odrodziło w Ta-wah chęć odwiedzenia kraju dzieciństwa. Miała być to krótka wyprawa z najmłodszym synem, aby spotkać się z rodziną. W Polsce Stanisława nie została jednak powitana z radością. Już wcześniej uznana została za zmarłą (była adnotacja w księgach), a należny jej majątek rozdzielono między rodzinę. W dodatku wybuchła wojna, która odcięła im powrót.

Matka zarejestrowała syna pod swoim nazwiskiem po pierwszym mężu i męską formą swego imienia i wyrobiła mu metrykę, w której zatarła wszelkie ślady jego indiańskiego rodowodu. Sprawa ta zresztą w późniejszym okresie była przyczynkiem do wielu wątpliwości co do pochodzenia Sat-Okh'a, mimo jego śniadej cery, która w czasie wojny stała się przyczyną jego nieszczęścia. W 1940 roku trafił do więzienia gestapo pod zarzutem nieczystej rasy i został wysłany do obozu zagłady w Oświęcimiu. Dzięki umiejętnościom zdobytym w puszczy, udało mu się uciec z transportu w miejscowości Tunel pod Krakowem. Później włączył się w walkę w oddziałach AK, uczył ich przetrwania w lasach. Otrzymał też pseudonim „Kozak", co w tamtych czasach oznaczało „człowiek nie do zdarcia". Za walkę, głównie w rejonie Gór Świętokrzyskich, w których czuł się jak w kraju dzieciństwa, został wielokrotnie odznaczony m.in. Krzyżem Walecznych.

Po wojnie przed poważnymi sankcjami za działalność partyzancką w AK uchroniła go służba w Marynarce Wojennej, służył jako ochotnik w ratownictwie morskim, potem podjął pracę we flocie handlowej. Kiedy pracował na pokładzie MS Batory, udało mu się odnaleźć mieszkającą w rezerwacie w Kanadzie siostrę. Ojca nie odnalazł nigdy. Od roku 1958 zaczął opisywać w książkach swą indiańską przeszłość. Pierwszą powieścią była „Ziemia słonych skał", gdzie opisał swe dzieciństwo.

Sat-Okh został popularyzatorem kultury i życia Indian Ameryki Północnej, uważany jest za jednego z pionierów ruchu indianistów w Polsce, współtwórcę i czołową postać nieformalnego Polskiego Ruchu Przyjaciół Indian (PRPI). Uczył młodzież wrażliwości na potrzeby lasu i zamieszkujących go zwierząt, między innymi biorąc udział w licznych spotkaniach autorskich i telewizyjnych programach dla młodzieży, jak Teleranek czy Ekran z bratkiem.

3 lipca 2003 odszedł Drogą Zachodzącego Słońca, a kości jego spoczęły na gdańskim cmentarzu Srebrzysko.

Kontrowersje wokół Sat-Okh'a

Jak każda znacząca osoba, wzbudzał on kontrowersje. Zarzucano mu nieznajomość historii Indian, on zaś odpowiadał, że po pierwsze wiele z tego, co o nim napisano, nigdy nie było przez niego autoryzowane, po drugie nie był ekspertem historii Indian, tylko dzieckiem indiańskiego plemienia. Zarzucano mu, że Szewanezi nigdy w Kanadzie nie obozowali. I tu znów ripostował, że odebranie ziemi rdzennym mieszkańcom spowodowało takie przemieszanie ludności, że spokrewnione ze sobą grupy często zamieszkiwały odległe tereny. Zarzucano mu, że nigdy żadnym dokumentem nie udowodnił swoich słów, a on odpowiadał, że w puszczy kanadyjskiej dokumentów z pieczęciami nie wystawiano. Zarzucano mu, że część z jego opowieści ma tak różny styl, jakby pisane były przez różnych ludzi, ale temu stanowczo zaprzeczają jego przyjaciele, którym wielokrotnie czytał poszczególne rozdziały w rękopisach.

Gdy zaś matematycznie prześledzimy życiorys matki Sat-okh'a, trudno jest go pogodzić z metrykami. Urodzona ok. roku 1880, w roku 1917 jest już 37-letnią kobietą, której życie nie oszczędzało. Czy jest to dziewczyna, która podbija serce wodza Szewanezów? Tanto, brat Sat-Okh'a, zgodnie z opisem w "Ziemi Słonych Skał", odszedł do Wioski Wilków 4 lata przed jego urodzeniem, a więc był od niego 9 lat starszy. Tych faktów nie da się pogodzić z datą urodzenia Sat-Okha, rokiem 1920-22, jak oscylują podawane daty urodzin.

Wiele z życia Sat-Okh'a okrywa mgła tajemnicy, lecz jednego nie można mu zarzucić. Był piewcą kultury Indian i człowiekiem, który naszej młodzieży zaszczepiał miłość przyrody i każdego stworzenia żyjącego na Ziemi.

Leć, orle

Wzbij się nad niebiosa, leć nad lasami i polami, nad nieprzebytą wodą, leć do puszczy kanadyjskiej i powiedz jej, że w naszej ziemi złożył swe kości, odchodząc do Krainy Wiecznych Łowów jej syn, Sat-Okh, który wsławił się walką, przebiegłością, dzielnym sercem, a później pracą i odwagą pływając na wielkich łodziach białego człowieka. Zaś, gdy czas pochylił mu ramiona ku ziemi, nauczał młodzież miłości do puszczy i szacunku do najmniejszego jej mieszkańca.

Cóż dla mnie znaczył Sat-Okh? Gdy jako uczeń szkoły podstawowej przeczytałem „Ziemię Słonych Skał", postanowiłem, że rano nie trzeba będzie mnie kilkukrotnie budzić, tylko od razu będę energicznie wstawał. Dzięki temu w szkole zawsze byłem pół godziny przed dzwonkiem, zaś dziś stawiając stopę na ziemi zawsze patrzę pod nią i cofam gdy zobaczę, że mój krok mógłby zrobić krzywdę najmniejszemu z mieszkańców lasu. Zaś jego książka, mimo że dziś jest już zniszczona, zawsze leży w pobliżu mego łóżka i czasami do niej sięgam, czytając po kilka zdań. Właśnie po takim nocnym czytaniu powstał ten artykuł.

Źródła:

Sat-Okh -„Ziemia słonych skał"

Katarzyna Krępulec „Stanisław Supłatowicz. Niezwykła biografia Sat-Okh'a, czyli jak zostaje się legendą" - praca magisterska.

Strona Muzeum Sat-Okh'a w Wymysłowie k. Tucholi
http://www.huuskaluta.com.pl/sat_okh/index.php

prawa autorskie, jestem autorem tekstu, zdjęcie Daniel Pach

 
Administrator
przekrent
czwartek, 05 lipca 2018 15:28
Wpisany przez Administrator

Stowarzyszenie WPS

Rzeczpospolita - Roman Dmowski: Siła narodu leży w jego zorganizowaniu.

Syjonistyczna „dobra zmiana” według GUS

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

alt

Setki miliardów długu w dwa lata.

altSetki miliardów długu w dwa lata. GUS ujawnił szokującą dane o stanie finansów publicznych

Autor: Piotr Lipiński

za stroną: https://crowdmedia.pl/setki-miliardow-dlugu-w-dwa-lata-gus-ujawnil-szokujaca-dane-o-stanie-finansow-publicznych/

Mimo ostatnich deklaracji o nadwyżce budżetowej, jesteśmy świadkami rekordowego w historii wzrostu zadłużenia Polski. W ciągu dwóch lat Prawo i Sprawiedliwość zwiększyło zadłużenie skarbu państwa o setki miliardów złotych, a nie jak deklarował rząd “zaledwie” 71,6 mld zł.Zadaje to kłam całej politycznej narracji o dyscyplinie finansowej i słynnej “nadwyżce”. Jak to zatem możliwe, że nie byliśmy świadomi procederu zadłużania nas na tak wielką skalę?

Odpowiedz na to pytanie leży w kreatywnej księgowości polskiego rządu, która jednak musiała zostać rozłożona na czynniki pierwsze przez GUS, z powodu nacisków Unii Europejskiej. Analitycy musieli bowiem przyjrzeć się rozmiarowi długu publicznego, jednak nie tylko oficjalnym statystykom, ale także ukrywanym zobowiązaniom skarbu państwa, co ostatecznie doprowadziło do odkrycia dość szokujących rezultatów. Okazuje się bowiem, że o ile oficjalny dług publiczny wynosi już blisko 1 bln zł (co odpowiada 52% PKB), to dług ukryty wynosi aż 4,96 biliona złotych, czyli 276 proc. polskiego PKB. Oznacza to, że oficjalne dane pokazują tylko 20% realnego zadłużenia kraju, które już dziś ma wartość dla długoterminowej wypłacalności krytyczną. Co jest strategiczne, dane GUS dotyczą 2015 roku, czyli okresu sprzed wprowadzenia reformy emerytalnej PiS. Ta natomiast oznacza dla zadłużenia państwa prawdziwą katastrofę. Rząd tymczasem manipuluje opinią publiczną bagatelizując sprawę poprzez dane, że w 2018 roku koszt zmian to tylko 10 mld zł. Jednak wzrost zobowiązań na kontach ZUS jest wyliczony na lata do przodu i tutaj statystyka jest ponura. Już w 2015 roku dług emerytalny ZUS wynosił aż 4057 mld zł, czyli 225,5% PKB. Tymczasem koszt reformy Prawa i Sprawiedliwości zwiększył omawiane zobowiązania o kwotę większą niż wynosi cały oficjalny dług publiczny Polski, czyli o aż gigantyczne 1,4 bln zł. Biuro Analiz Sejmowych wyliczyło, że o tyle właśnie więcej z kont ZUS zostanie wypłacone emerytom do roku 2060 tylko w wyniku zmian w jednej ustawie.

Obniżka wieku emerytalnego jest aktem prawnym, który momentalnie doprowadził zatem do rekordowego w historii wzrostu długu publicznego. Polskie władze zawsze miały problem z dyscypliną finansów publicznych, jednak jeśli uzmysłowiłem sobie, że już w 2015 roku mówiliśmy o 325% PKB całkowitego długu publicznego, to w tym przypadku mówimy o decyzji, która doprowadzi nieuchronnie do niewypłacalności państwa polskiego.

Źródło: stat.gov.pl

_______________________

alt

_______________________


 "Obniżka wieku emerytalnego jest aktem prawnym, który momentalnie doprowadził zatem do rekordowego w historii wzrostu długu publicznego."

Nie podzielam powyższej opinii autora tekstu. Owszem, obniżenie wieku emerytalnego spowoduje wzrost długu publicznego, jednak jest to przyczyna pośrednia, będąca skutkiem żydo-reżimowej polityki w IIIRP/Polin celowo likwidujacej miejsca pracy, powodującej bezrobocie, zmuszajacej Polaków do emigracji zarobkowej i w dalszej konsekwencji prowadzącej do załamania demograficznego. Wszystko to powoduje, że do ZUS wpływa systematycznie coraz mniej składek emerytalnych, a więc nie ma z czego wypłacać emerytur i rent rosnacej rzeszy emerytów przy jednoczesnym zmniejszaniu się liczby pracujących i spadku ich realnych dochodów.

Ratowanie tak bandycko sprokurowanej przez żydo-reżim materialnej opresji narodu poprzez wydłużanie wieku emerytalnego musi prowadzić do ciągłego jego wydłużania, ponieważ nie jest możliwy w żydo-reżimowym systemie IIIRP jakikolwiek rozwój gospodarczy.

D.Kosiur

 
Administrator
polityka korporacji
czwartek, 05 lipca 2018 15:24
Wpisany przez Administrator

Kontenerowce: Jeszcze jeden zakłamany horror globalizacji

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

«20 statków cargo produkuje więcej zanieczyszczeń niż wszystkie używane w świecie samochody. Problemem jest to, że ich ilość bynajmniej nie wynosi 20 – po morzach i oceanach pływa aż 60 000 super-cargo...»

Dwadzieścia kontenerowców zanieczyszcza bardziej niż wszystkie samochody świata
Venti di questi cargo inquinano più di tutte le auto del mondo
 
 

alt

Maurizio Blondet       28 lipca 2017        tłum. RAM
 
 
 
(Artykuł jest sprzed roku, ale jest bardzo ciekawy i dalej jak najbardziej aktualny...)
 
Przepełnieni wzniosłą świadomością ekologiczną, z pewnością głowicie się siarczyście nad kwestią zanieczyszczeń produkowanych przez pojazdy posiadające silniki spalinowe, a już szczególnie te dieslowskie. Sądzę, że wkrótce zaczną zastraszać was tą sprawą jeszcze bardziej, wykorzystując do tego mass media.
 
Ale oto rozwiązanie problemu, które pojawia się jak na umówiony sygnał: Volvo oświadcza, że będzie produkowało wyłącznie samochody elektryczne lub hybrydowe, BMW mówi, że zacznie produkować Mini elektryczne w Wielkiej Brytanii, Mercedes rzuca wyzwanie Tesli i deklaruje gotowość produkowania do roku 2022 aż 10 modeli elektrycznych. Elon Musk, będący wg. mass mediów najgenialniejszym przedsiębiorcą świata, skonstruował już Tesla Gigafactory("największą fabrykę na świecie"), która obiecuje, że"od roku 2018 będzie w stanie dostarczyć baterie litowe dla 500 000 samochodów rocznie".

alt
 
Elon Musk
 
 
Ale czego można oczekiwać, gdyby okazało się, że większość konsumentów  zacofanych i niepoprawnych ekologicznie  nie jest przekonana co do stosowności zakupu samochodu elektrycznego z bateriami litowymi, zdecydowanie droższego od samochodu z silnikiem spalinowym?
 
Również na to jest recepta: do roku 2040 planuje się zakaz wjazdu do Londynu innym samochodom niż elektryczne; do roku 2020  taki sam zakaz będzie obowiązywał w Berlinie; czytamy także, iż"Paryż i Oslo wypowiadają wojnę dieslowi", a burmistrzowie wielu stolic oświadczają, że w śródmieściach będą dozwolone wyłącznie samochody elektryczne.
 
Rząd amerykański planuje dać Elonowi Musk'owi 1,3 miliardów dolarów z pieniędzy publicznych na jego genialne przedsięwzięcie (Musk jest geniuszem także jak chodzi o przechwytywanie dotacji publicznych).
 
Jednym słowem, będziecie musieli kupić samochód elektryczny, a upieranie się przy dieslu będzie świadectwem waszego prymitywizmu i braku wrażliwości, czegoś w rodzaju bycia "homofobem" i "populistą".
 
 

Ni stąd, ni  zowąd – nagle rozprawia się o samochodach elektrycznych

 
Zauważyliście z pewnością, że również rządy państw opowiedziały się, jak na zawołanie, za samochodem elektrycznym signo dato, jak stwierdza Juliusz Cezar w De Bello Gallico.
 
Rzeczą trudną jest zidentyfikowanie kto i skąd dał sygnał, na który wszyscy leaderzy polityczni i producenci samochodów zareagowali posłuszeństwem. Myślę jednakże, że musi to być ten sam ośrodek –znajdujący się wszędzie i nigdzie – który nakazał nauczaniegender w przedszkolach, zaordynował 12 szczepionek dla noworodków, "małżeństwa" dla sodomitów, zniesienie płatności gotówkowych, zredukowanie Kościoła Katolickiego do wyblakłego duplikatuHuman Right Watch, a także nadchodzącą szybkimi krokami legalizację eutanazji bezużytecznych zjadaczy chleba.
 
Wszystkie te inicjatywy, o których do niedawna w ogóle się nie mówiło, nagle, jak na umówiony znak realizuje się równocześnie po obu stronach Atlantyku.
 
Tytaniczna decyzja przestawienia przemysłu samochodowego bez wątpienia pochodzi z bardzo wysokich sfer, a jej motywacje są strategiczne. Prawdopoobnie, zadecydowano, by zlikwidować raz na zawsze zyski z produkcji ropy naftowej, osiągane przez kraje produkujące ją, w szczególności ten, który jako jedyny odmawia podporządkowania się Supermocarstwu.
 
Być może opracowano istotną innowację, jak chodzi o baterie litowe i znajduje się ona we "właściwych" rękach. Być może wymyślono tenże proces, by, niemal dosłownie przy pomocy wstrząsu elektrycznego, zrewitalizować gospodarkę całego świata zachodniego, który od roku 2008 przeżywa nieodwracalną stagnację, pomimo wielu trylionów dolarów wstrzykniętych do banków centralnych systemu. Obowiązek zakupu samochodu elektrycznego, wraz z przekształceniem sieci stacji benzynowych w stacje ładowania baterii powinien zainicjować upragniony proces ożywienia gospodarczego wraz ze wzrostem tendencji inflacjonistycznej.
 
 

Oczywiście, konwersję chce się przeprowadzić po to, by "przeciwdziałać zanieczyszczeniu środowiska"

Jaka by nie była rzeczywista przyczyna planowanego posunięcia, poinformują was o tej najbardziej cnotliwej z możliwych, tj. powiedzą wam, że inicjatywa ta ma na uwadze środowisko, zablokowanie efektu cieplarnianego oraz globalnego ocieplenia, wywołanych szkodliwymi pyłami, produkowanymi przez samochody z silnikami spalinowymi.

 
Informacje dostarczone do tego momentu miały na celu wyjaśnienie tytułu artykułu. Prawdopodobnie nie wiecie o tym, że 20 kontenerowców (statków cargo) zanieczyszcza w takim samym stopniu jak wszystkie samochody jeżdżace po świecie.
 
Statki cargo są wprost olbrzymich rozmiarów, mają długość 300 metrów, a spółka Maersk posiada kilka jednostek nawet o długości 400 metrów, czyli 4 razy dłuższych od boiska piłkarskiego. Produkuje się je tak duże, ponieważ im są większe, tym większą ilość kontenerów mogą przewozić, co przekłada się na postępującą redukcję kosztów transportu.

alt
 
Ich tytaniczne, wszystkożerne motory spalają całe tony paliwa – oczywiście tego najtańszego, którym są pozostałości smołowe rafinacji (Tzw. bunker oil jest tak kleisty, że musi być podgrzewany przed spalaniem go w silnikach. Bunker oil nazywany jest czesto "brudną krwią globalizacji". RAM), a nawet muły węglowe, zawierające wysoki procent siarki, której obecność w paliwach, w przypadku samochodów, jest zabroniona.
 
Bunker oil
 
(Co ciekawe,wygląda na to, że nie jest możliwe używanie innego paliwa dla napędu dzisiejszych kontenerowców, jak to dotąd stosowane. Próby z użyciem paliwa stosunkowo czystego pokazały niewydajność silników podczas manewrów szczególnie istotnych i bardziej skomplikowanych, tym samym zmniejszając stopień bezpieczeństwa ich wykonywania, a także problemy z produkcją elektryczności. RAM)
 
Dlatego 20 statków cargo produkuje więcej zanieczyszczeń niż wszystkie używane w świecie samochody. Problemem jest to, że ich ilość bynajmniej nie wynosi 20 – po morzach i oceanach pływa aż 60 000 super-cargo.

alt
 
Każdego roku ma także miejsce 122 przypadków zatonięć, co oznacza, że średnio co 3 dni statek cargo z ponad 300 kontenerami na pokładzie idzie na dno morza lub oceanu. Według ekspertów, co roku zatopieniu ulega w tenże sposób 1,8 milionów ton produktów toksycznych, czemu towarzyszy, co jest rzeczą zrozumiałą, śmierć 2000 marynarzy, jako że ich zawód jest drugim najniebezpieczniejszym zawodem świata.

alt
 
Pierwszą pod tym względem jest profesja rybaka, wyjaśnia ekspertka podczas śledztwa przeprowadzonego przez France 5, zatytułowanego “Cargos, la face cachée du Fret” ("Cargo, ukryte oblicze transportu morskiego"). Dochodzenie, o którym mowa, robi wrażenie i nie wiadomo w jaki sposób zaakceptowane zostało przez kanał telewizyjny należący do mainstreamu – widocznie istnieją jeszcze odważni dziennikarze.
 
Jest to bezkompromisowe śledztwo na temat sektora (którym są wielonarodowe korporacje zbrojeniowe) stojącego w cieniu, którego olbrzymy pływają pod wygodnymi banderami – od Liberii, Wysp Marshalla przez Królestwo Tonga, Vanuatu po Mongolię, która nie ma dostępu do morza. Zapewniają one jednakże globalnym armatorom dogodne dla nich warunki, wśród których znajduje się zasada, mówiąca, że jakakolwiek by nie była narodowość marynarzy – prawo pracy, zobowiązania płacowe, ubezpieczenia od wypadków oraz zdrowotne, które zostaną względem nich zastosowane, odnoszą się do państwa pod którego flagą pływa jednostka morska.

alt
 
W rzeczywistości, połowa personelu statków cargo to Filipińczycy, ze względu na fakt, że "znają angielski i kosztują niewiele". Filipiński spawacz stwierdza: "Zarabiam 4 razy tyle ile zapłacono by mi w moim kraju, ale czuję się tak, jak bym pozostawał w więzieniu". Na kontenerowcach nie funkcjonują ani smartphony ani Internet, na cargo należących do spółki Maersk zabronione są napoje alkoholowe; jeżeli w trakcie burzy morskiej fala zmyje cię z pokładu, lub zmiażdżą cię źle umocowane kontenery – twoja rodzina może zwrócić się wyłącznie do sądów w Mongolii lub Vanuatu.
 
Video:"Environ 2000 marins perdent la vie chaque année"
 
Nie wysiada się już więcej w portach, nie odpoczywa się, ponieważ wynalazek o nazwie kontener nie pozwala na postoje.
 
Na tylko jeden tego rodzaju kontenerowiec można załadować 800 milionów bananów (jest to ilość wystarczająca na obdarowanie bananem wszystkich mieszkańców Europy i Ameryki Północnej), wyładować je w ciągu 24 godzin i wyruszyć w morze, jako że czas to pieniądz. Kapitan statku nie ma pojęcia o tym, co przewozi i nie interesuje go to: za zawartość kontenera, który wyrusza w podróż zaplombowany, prawnie odpowiedzialny jest nadawca i adresat. Procedura ta praktycznie redukuje do zera inspekcje celne, co znów obraca się w ogromne oszczędności czasowe – a czas to pieniądz. Najrozmaitsi urzędnicy celni twierdzą, że "jedynie" 2 % kontenerów może zawierać broń lub narkotyki, jako że "większość spedytorów przestrzega prawo". Jest to jednakże branża bez reguł, całkowicie eksterytorialna, która spółkom gigantom przynosi zyski rzędu 450 miliardów dolarów rocznie

alt
 
Kiedy – po wyładowaniu w jakimś porcie części kontenerów – statek cargo wyrusza na morze, dla zachowania jego stabilności pompuje się do jego zbiorników dziesiątki ton wody morskiej wraz z tysiącami ryb i innych stworzeń morskich, które wiezie on z sobą i wypompowywuje w odległości tysięcy kilometrów od ich naturalnego środowiska życiowego. Problemem jest również hałas silników cargo (pod wodą okazujący się 100 razy silniejszym od huku produkowanego przez odrzutowiec), podejrzewany o dezorientowanie wielorybów, skutkujące ich śmiercią na plażach.
 
Stwierdzicie więc: jeżeli rządy i lobby ekologiczne martwią się tak bardzo zanieczyszczeniem mórz i globalnym ociepleniem, że zadecydowały o zakazie (na całym świecie) produkcji samochodów z silnikami spalinowymi oraz zastąpieniu ich silnikami elektrycznymi –  dlaczego nie wprowadzą ograniczeń dotyczących mega-cargo i mega-tankowców?

alt
 
Jeżeli jedynie 20 takich cargo zanieczyszcza jak wszystkie samochody jeżdżące po świecie, wystarczyłoby zredukowanie o 0,35 % transportu morskiego by osiągnąć ten sam skutek oczyszczenia środowiska, jaki oczekiwany jest wskutek globalnej konwersji na samochód elektryczny.
 
Niestety, postawiliście całkiem niewłaściwe pytanie. Powinien zastanowić was fakt, że Protokół z Kyoto nie dotyczy transportu morskiego i zupełnie lekceważy zanieczyszczenie i zniszczenia jakie on produkuje. (Podobnie, wykluczony jest z Protokołu transport lotniczy, a paliwo używane w samolotach jest nieopodatkowane, w przeciwieństwie do silnie opodatkowanej benzyny. RAM)
 
Jak wyjaśnia Mark Levinson, ekonomista i autor najbardziej wnikliwej pracy na temat kontenerów, zatytułowanej «The Box: How the Shipping Container Made the World Smaller and the World Economy Bigger», (Princeton University Press) – "ludzie sądzą, że globalizacja jest spowodowana dysproporcjami płacowymi, co wywołuje delokalizację produkcji do Azji lub do innych miejsc, gdzie znajduje się tania siła robocza. To błąd w rozumowaniu, bowiem zróżnicowanie wynagrodzeń istniało także przed globalizacją. To, co umożliwia wyzysk taniej siły roboczej do produkcji towarów przeznaczonych następnie do sprzedaży na rynkach o wysokim dochodzie, to niesamowite wręcz obniżenie kosztów transportu morskiego. To właśnie stanowi kluczowy czynnik, który – za sprawą kontenerów i mega-cargo, redukujących koszt przewozu do minimum – stał się rzeczywistością".

alt
 
«The Box: How the Shipping Container Made the World Smaller and the World Economy Bigger»
 
Są to koszty tak niskie, że «dorsze złowione w Morzu Szkockim, bardziej opłaca się wysłać w chłodzonych kontenerach do Chin, by tam sfiletowano je i przerobiono na paluszki rybne a następnie odesłano do supermarketów i restauracji szkockich, niż płacić za tę pracę Szkotom".
 
Tę informację podaje Rose George, młoda dziennikarka brytyjska, która po zaliczeniu 10 000 kilometrów, tj. aż do Singapuru, na pokładzie cargo Mersk Kendal – kontenerowca o długości 300 metrów, obsługiwanego przez załogę złożoną jedynie z 20 osób, napisała książkę noszącą tytuł «Ninety Percent of Everything: Inside Shipping, the Invisible Industry That Puts Clothes on Your Back, Gas in Your Car, and Food on Your Plate».
 
Zdolna dziennikarka stwierdziła, że w dzisiejszym społeczeństwie postindustrialnym, w którym nie produkuję się już więcej, ale jedynie kupuje – 90 % tego, co potrzebujemy przybywa do nas za pośrednictwem kontenerów. Jednym słowem wszystko: od papieru po drewno, od żywych zwierząt po zamrożone tusze; także syntetyczne kurtki ocieplane, jeans, marynarki dla Harrod'a i dla Standy szyte w Wietnamie lub w Bangladesh'u; smartphony, tablets i inne urządzenia elektroniczne, produkowane w Korei, Chinach i Japonii; również lodówki i pralki; zboże z Kanady i z Australii, nowalijki poza sezonem przywożone z antypodów. (...)
 
«Ninety Percent of Everything: Inside Shipping, the Invisible Industry That Puts Clothes on Your Back, Gas in Your Car, and Food on Your Plate»
 

 

 
Administrator
pis
czwartek, 28 czerwca 2018 09:08
Wpisany przez Administrator

https://youtu.be/chn3-_xe4a4

 
Administrator
ustawa ipn skandal
czwartek, 28 czerwca 2018 08:42
Wpisany przez Administrator

https://youtu.be/IWad_XhnC9E

 
Administrator
Epitafium Polski
środa, 27 czerwca 2018 14:06
Wpisany przez Administrator

Historia Polski – Epitafium.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

alt

Historia Polski dobiega końca. Nasz Kraj, jest w stanie śmierci klinicznej. Zgon nastąpi drogą naturalnej ewolucji rzeczywistości - w ramach ustalonych już układów międzynarodowych.

Historia Polski – Epitafium.

Historia Polski dobiega końca. Nasz Kraj, jest w stanie śmierci klinicznej. Zgon nastąpi drogą naturalnej ewolucji rzeczywistości - w ramach ustalonych już układów międzynarodowych.

Testament już został napisany i podpisany, przez obecny układ - zarządzający światem.

Ostatnie perturbacje polityczne wymusiła konieczność dziejowa, pragmatycznego zakończenia pewnej ery rozwoju – cywilizacji. NiePolskiej.

Potencjalnych spadkobierców “trupa Polski” mamy dwóch.
Niemcy i Żydzi (nasi pokrzywdzeni bracia z bliskiego wschodu), którzy mają "historycznie uzasdnione roszczenia".

Niepewny jest jeszcze wynik - przetargu międzynarodówki o przyszłość terenów zwanych obecnie Polską...
Kto wygra, kto przejmie kontrolę...

Wydaje się jednak, że przejęcie Naszego Kraju, przez wpływy Izraelskie, może wywołać rozmaite, niepożądane emocje... Nie tylko wśród Polaków ale także poprzez rosnący populizm nacjonalistów - w Europie.
No bo jak Polacy zaczną machać szabelkami - to moze podnieś i wydłuzyc koszty agonii.
Trzeba będzie zastosować proces szybkiej eutanazji.

Konieczne jest więc znalezienie, akceptowalnej dla rozmaitych racji i większości...alternatywy.

Dużo mniej kontrowersyjne będzie przejęcie kontroli nad Polską przez Unię Europejską Niemiec (UEN).
To będzie bardziej strawne, przez “międzynarodową opinię publiczną”..no i tzw. “polskie elity polityki”.
Ten proces – już się rozpoczął – trwa cały czas...

W nagrodę, (oprócz kontroli) – Niemcy (UEN), odzyskają tereny byłych Prus.
Potem w dobrym geście Unia Europejska Niemiec - przekaże dobra wschodnie Litwie i Ukrainie.
Może i Rosja dostanie ochłap... – może Suwałki - a jak będzie konieczność - zgodę na Krym?
Tak, żeby Rosja stała z boku.

A należny “przychówek” i kompensata – w formie spłaty oprocentowanycn należności, przypadnie pokrzywdzonym braciom z bliskiego wschodu. Polacy bedą spłacać latami, pracą pokoleń.

Jednego jestem pewien. Tylko Niemcy mogą dogadać się z Żydami. (pomoże im Ameryka!!!).
A że dla jednych i dla drugich – najważniejsze są pieniądze – wszyscy dobrze już wiemy...

Problemy demografii naszego kraju, będą łatwo rozwiązane. Polacy, którzy jeszcze się ostaną... no i będą zdolni do pracy – będą pracować i niewolniczo płacić podatki.
Dopilnują tego Banki, Urzędy Skarbowe, Sądy - Sędziowie i Komornicy. Cała Polska Palestra.

No – a w razie braków siły roboczej – dorzuci nam się trochę emigracji ze wschodu – i nie tylko z bliskiego, czy Afryki ale i z Ukrainy... trochę biedaków, Banderyzmu.
Tak, żeby Polacy nie czuli się zapomniani, porzuceni – przez wielki świat międzynarodówki.
Wszystko po to – aby dawna RzeczyPospolita – stała się rajem wolności i demokracji.

Dlatego też, w ostatnim geście pragmatyzmu politycznego – na Premiera wyznaczono Bankiera.
Aby dobrze, zgodnie z instrukcjami - wykonał “ostatnie namaszczenia” - to znaczy...
Aby dopilnował procesu transformacji aktywów... likwidacji pasywów...
I bilansu “Nowego Otwarcia”

Śmierć Polski – jako kraju to tak naprawdę, nie jest już nawet kwestia pokoleń – tylko czasu.
Ten czas liczymy w miesiącach – może w najgorszym przypadku - w paru latach.
Tak czy inaczej, cały czas naliczane są odsetki, które rosną - do spłaty roszczeń.

(Czasami mi się wydaje, że Polski już właściwie nie ma, że to własciwie tylko słowa).

Krótka notka z historii... oraz chwile refleksji, które zawsze przychodzą mi na myśl, kiedy w dzień Zaduszek, spaceruję po cmentarzu. Pisząc ten artykuł, spaceruję po cmentarzu Polski.

Polacy, przez cały tysiąc lat, próbowali zbudować imperium – Nie udało się to - z wielu powodów. Teraz jest za późno, choć w wielu głowach nadal bujają marzenia – o Wielkiej Polsce.
Ostatecznie Polaków zgubiło wiele rzeczy.
Wspomnę kilka: swobody obywatelskie i demokracja oraz naiwność, zaściankowość, ślepa religia, cnoty. Ogólnie brak porozumienia i zrozumienia Polskiej Racji Stanu.
Polacy jako Naród nigdy nie potrafili działać razem - nie zrozumieli szans, które dała im historia.

Musieli więc za nich (Polaków) - imperium, konieczne dla równowagi Europy- zbudować Rosjanie.
Rosjanie zrobili to też w obronie własnej. W procesie budowy imperium – musieli przejąć kontrolę nad zachodem.
A, że po drodze, stała konkurencyjna i niezdyscyplinowana Polska – musieli przejąć kontrolę nad Polską.
Zrobili to powszechnymi, znanymi narzędziam przymusu: autokracją, “pańszczyzną”, obowiązkiem służby i danin; policją, masowymi obozami, zesłaniami w nieznane i w zapomnienie.

Polityka tego świata nie znosi próżni. Kara śmierci jest z automatu efektem przemijania i próżności.
Stany i marzenia się nie liczą - są bez znaczenia.

Idąc Aleją Zapomnienia – zastanawaim się co by na obecny stan Rzeczy – Pospolitej powiedział:
- Bolesław Chrobry, Kazimierz Wielki, Jan Sobieski, Kościuszko, Dmowski...

Dzisiaj ELIT już nie ma – wyginęły, wyemigrowały, zostały wybite.
Za to w prezencie - historia nam dała:
- Wałęsę, Kwaśniewskiego, Dudę – Tuska i Kaczyńskiego...

Nic ująć – Nic dodać...

Człowiek zwany Polakiem Umiera.
Naród zwany Polską też umiera - w zapomnienie odchodzi.

Ale cóz to kogo obchodzi...

Reszta jest milczeniem...
I chociaż ponoć milczenie jest złotem – tego chyba nam nikt nie zabierze.
Nawet Niemcy i Żydzi.

Ryszard Opara

 
Administrator
morderstwo
czwartek, 21 czerwca 2018 17:09
Wpisany przez Administrator

Zdjęcie użytkownika Yuri Garcia.

 
Administrator
dr Jerzy Zięba
środa, 20 czerwca 2018 19:33
Wpisany przez Administrator

https://youtu.be/f2HP_VgXwRUdr

 
Administrator
Polin
wtorek, 19 czerwca 2018 23:56
Wpisany przez Administrator

Zdjęcie użytkownika Wilczy los na syberii.

 

Wilczy los na syberii

Jak tu nie kochać parti "Ruch 11 Listopada", jak tu nie kochać "takich" protestantów, jak tu nie kochać Izrael? Niech żyje Polin...

 
«pierwszapoprzednia12345678910następnaostatnia»